Aktualności
Darmowe
RPN
Strona główna
Pastorki: zmiana, której Kościół potrzebuje
4 kwietnia 2026
10 października 2014
Gnuśne lata komuny skutecznie znieczuliły nas na niegospodarność, nieefektywność i brzydotę. Zbyt krótko trwa złość za niezrealizowane obietnice, estetyczne niedbalstwo i mydlenie oczu mieszkańców Warszawy. Odpuszczamy szczegółowe rozliczenie prac, ciesząc się z tego, że w końcu coś, cokolwiek, ruszyło – o daszkach z barwionego szkła i drzewkach w doniczkach na Świętokrzyskiej pisze Jakub Kempny.
Przez ulice miasta przebiegł kolejny Maraton Warszawski. Pod tymi ulicami – nowa linia stołecznego metra. Zakończono również modernizację ulicy Świętokrzyskiej, która odtąd będzie nieodłączną częścią Centrum.

Lata PRL-u skaziły nas myśleniem, w którym cieszy sam fakt zakończenia, za naszego życia, jakiejkolwiek inwestycji. Kiedyś to formalne zakończenie nie oznaczało nawet, że rzeczywiście da się skorzystać z czegoś nowego, więc takie aspekty jak estetyczny wygląd czy dokładność wykończenia nigdy nie miały w Polsce znaczenia. Gnuśne lata komuny skutecznie znieczuliły nas na niegospodarność, nieefektywność i brzydotę.
Sam fakt, że mamy nową nitkę metra i Świętokrzyską wolną od płotów z falistej blachy wydaje się być milowym krokiem w rozwoju miasta. Tymczasem, niezależnie od naszej przeszłości i jej śladów w naszym nastawieniu do inwestycji, mamy kapitalizm. Niczym śliwka w kompot – z marazmu komuny wpadliśmy w pęd wolnego rynku: przeładowani informacjami, mamy krótką uwagę i szybko parującą refleksję. Najczęściej dochodzimy do wniosku, że trzeba zajmować się tym, na co mamy wpływ – sobą, karierą, rodziną.
W tym stanie umysłu odebraliśmy dwie olbrzymie inwestycje, które zrealizowano za nasze – niemałe – pieniądze. Nowa linia metra na pewno spełni swoja funkcję, ale bazarowy dobór materiałów i wątpliwego gustu kolorystyka stacji na pewno nie są tym, czego powinniśmy się spodziewać po tak ważnym projekcie. Daszki z barwionego szkła wystawiają swoje szpetne główki – niczym odpustowe kogutki – na centrum stolicy Polski.
Między innymi na ulicę Świętokrzyską. Po czterech latach prac, wartych ponad 4 miliardy złotych, ta ulica ma niewiele wspólnego z projektem i jego wizualizacją. Boli brak śluz rowerowych, bałagan przy skrzyżowaniu z Marszałkowską, a najbardziej brak drzew, które w efektownych wizualizacjach zmieniały Świętokrzyską nie do poznania. Zastąpiły je drzewka w donicach, których cień ucieszyć może co najwyżej jamnika. Rola zieleni na Świętokrzyskiej dramatycznie się skurczyła i jest to niepowetowana strata, za którą, jak zwykle, nikt nie jest odpowiedzialny.

Zbyt krótko trwa złość za niezrealizowane obietnice, estetyczne niedbalstwo i mydlenie oczu mieszkańców Warszawy. Odpuszczamy szczegółowe rozliczenie prac, ciesząc się z tego, że w końcu coś, cokolwiek, ruszyło.
Wracamy do biegu ku kolejnym własnym celom, które przybliżyć nas mają do lepszego życia. Zastanawia tylko dziwna korelacja pieniędzy, które zarabiamy, z pieniędzmi, które oddajemy w podatkach, a które lądują w błocie. Najwyższy czas przestać płacić za niezrealizowane umowy. Tak jest na każdym rynku – w końcu nas obowiązują w życiu zawodowym dokładnie takie same zasady, czyż nie?
Polecamy!
„Bułka z masłem” – Oliwia Bosomtwe pisze o marzeniach, które pogrzebie McDonald’s przy Świętokrzyskiej.
„Piwo się wylało” – Artur Celiński krytykuje demokrację konsumencką, na którą nikogo nie stać.
„Władzę mają urzędnicy” – Tomasz Kasprowicz opisuje galaretkę polskiej biurokracji.
Nowa Res Publica!

Już dostępna jest nowa Res Publica- „Przymus kreatywności”.
Piotr Czerski / Jan Klata / Danuta Hubner / Przemysław Czapiński
E-wydanie już dostępne w sklepie RPN – od złotówki.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.