Co stanie się z Grupą Wyszehradzką po węgierskich wyborach?

Przyszłość współpracy regionalnej po 12 kwietnia

31 marca 2026

Za niecałe dwa tygodnie Węgrzy pójdą do urn w wyborach parlamentarnych, a konsekwencje ich wyborów poniosą się daleko poza Budapeszt. Głosowanie 12 kwietnia 2026 r. zadecyduje nie tylko o kierunku rozwoju Węgier, ale także o spójności Grupy Wyszehradzkiej.

***

Obecna sytuacja

Obecny obraz sondaży jest wyrównany, ale przechyla się w stronę opozycji. Zbiorcze sondaże wyborcze na Węgrzech, przeprowadzone przez platformy takie jak PolitPro i Europe Elects, wskazują, że główna opozycyjna partia Tisza ma zazwyczaj ponad 40% poparcia, podczas gdy obecny sojusz Fidesz–KDNP plasuje się w okolicach 45% poparcia. Sondaż Mediánu wskazuje na przewagę Tiszy z 23% wśród pewnych wyborców – przewaga, która w węgierskim systemie wyborczym mogłaby przełożyć się na uzyskanie przez opozycję większości dwóch trzecich głosów, kończąc 16 lat rządów Fideszu z kwalifikowaną większością. Skrajnie prawicowa Nasza Ojczyzna (Mi Hazánk) i Koalicja Demokratyczna (DK) oscylują wokół lub tuż powyżej progu 5%.

Na tym tle Visegrad Insight rozmawiał z ekspertami z dziedziny bezpieczeństwa, energetyki i społeczeństwa obywatelskiego, aby ocenić, jaki wpływ na współpracę V4 będzie miał wynik wyborów na Węgrzech.

Podział w polityce obronnej

Utrzymanie urzędu  Orbána wzmocniłoby schemat pozbawiania Węgier lub blokowania instrumentów finansowania obronności Unii Europejskiej dla nich, w tym Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju i przyszłych mechanizmów wspólnego zaciągania pożyczek. Węgry pozostają jedynym państwem członkowskim UE, którego główny plan inwestycji w obronność nie został zatwierdzony w ramach programu SAFE. Węgry konsekwentnie reprezentują sprzeciw w bloku, który wspiera Kijów i obawia się zagrożenia ze strony Rosji.

Kohabitacja w Czechach i Polsce dodatkowo komplikuje sytuację. Premier Czech Andrej Babiš wielokrotnie publicznie opowiadał się po stronie Orbána i Roberta Fico, zobowiązując się do zakończenia bezpośredniego finansowania broni z budżetu Czech dla Ukrainy i przedstawiając członkostwo tego kraju w UE jako bardzo odległe. Węgierscy doradcy i media bliskie Fideszowi otwarcie dyskutowali o idei „sojuszu sceptycznego wobec Ukrainy” z Czechami i Słowacją, mającego na celu zablokowanie dalszych unijnych funduszy i pakietów wsparcia wojskowego dla Kijowa, przedstawiając to jako obronę budżetów narodowych i „suwerenności” w polityce zagranicznej.

W praktyce Babiš częściowo wycofał się ze swoich najbardziej radykalnych stanowisk, zgadzając się formalnie utrzymać inicjatywę Czech dotyczącą amunicji dla Ukrainy, jednocześnie nalegając, aby nie przeznaczać na nią dodatkowych środków z budżetu państwa.

Rząd pod przewodnictwem Tiszy i Pétera Magyara oznaczałby zmianę kierunku po wyborach na Węgrzech. Magyar dąży do zakończenia „dyplomacji wahadłowej” Węgier (sprzymierzania się zarówno z sojusznikami, jak i przeciwnikami), przywrócenia wiarygodności kraju w instytucjach euroatlantyckich i odbudowy współpracy regionalnej, zwłaszcza z Polską – priorytetów, które nawiązują do prozachodniej orientacji, którą kiedyś propagował sam Orbán. Różnica polega na tym, że zamiast jawnego blokowania, podejście to obiecuje konstruktywne zaangażowanie, zachowując jednocześnie prawo do obrony węgierskich interesów.

Ma jednak jedno istotne ograniczenie wewnętrzne. Jeśli stanowisko Magyara na szczeblu UE zostanie odebrane w kraju jako zbyt liberalne lub lewicowe, grozi to zrazieniem rozczarowanych wyborców Fideszu, których chce pozyskać.

Anita Orbán, desygnowana na stanowisko szefowej węgierskiej dyplomacji, wykluczyła wysłanie węgierskiej broni lub wojsk na Ukrainę, ale jednocześnie jednoznacznie odrzuciła prorosyjski charakter Fideszu. W wywiadach i programie partii w polityce zagranicznej wzywała do bardziej konsekwentnego prozachodniego sojuszu, w tym w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Linia podziału „Przyjaźń”

Energetyczny wymiar wyborów na Węgrzech może mieć największe konsekwencje dla spójności V4 w najbliższej przyszłości. W posunięciu przedstawionym jako odwet za wstrzymanie przez Ukrainę tranzytu rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń”, Orbán ogłosił niedawno, że Węgry wstrzymają transport gazu na Ukrainę, wydając dekret rządowy, który przewiduje kary finansowe dla firm nieprzestrzegających tego zakazu.

Melinda Zsolt, badaczka zajmująca się bezpieczeństwem energetycznym UE, polityką zagraniczną i transformacją w dziedzinie odnawialnych źródeł energii, ze szczególnym uwzględnieniem Węgier, umieszcza głosowanie w szerszych ramach strategicznych. „Nadchodzące wybory parlamentarne na Węgrzech można interpretować w ich istocie jako strategiczny wybór między Wschodem a Zachodem” – argumentuje – a ta „szersza orientacja geopolityczna prawdopodobnie ukształtuje nie tylko wewnętrzną politykę energetyczną Węgier, ale także ich rolę w ramach współpracy V4”.

Podczas kontynuacji rządów Fideszu, argumentuje Zsolt, spór o „Przyjaźń” prawdopodobnie nie doprowadzi do fundamentalnej zmiany kursu. Przeciwnie, „Węgry prawdopodobnie będą dążyć do pragmatycznych rozwiązań, aby utrzymać przepływy, nawet w obliczu napięć politycznych”, co wzmacnia schemat, w którym strategia energetyczna Węgier różni się od strategii partnerów z V4. Zsolt ostrzega, że ​​ambicja Węgier, by stać się regionalnym centrum energetycznym, opartym w dużej mierze na rosyjskich dostawach, „grozi pogłębieniem nie tylko krajowej, ale i regionalnej zależności od rosyjskiej energii”, a współpraca V4 w dziedzinie energii pozostanie „ograniczona i w dużej mierze transakcyjna”.

Zwycięstwo w Tiszy oznaczałoby natomiast wyraźną zmianę. Zsolt opisuje program opozycji jako traktowanie energii jako „kwestii bezpieczeństwa”, kładąc nacisk na efektywność energetyczną, zobowiązanie do stopniowego eliminowania zależności energetycznej od Rosji do 2035 r. oraz zwiększenie odnawialnych źródeł energii i zdolności magazynowania. To dostosowanie do trendów regionalnych i ogólnounijnych „mogłoby pomóc ożywić współpracę V4 poprzez wspólny rozwój infrastruktury, wspólne strategie bezpieczeństwa energetycznego i głębszą integrację rynkową”. Zwraca jednak uwagę, że presja strukturalna – regulacje UE, dynamika rynku i ograniczenia infrastrukturalne – będzie pchać Węgry w kierunku dywersyfikacji niezależnie od wyniku, a „kluczową różnicą będzie tempo i polityczne uwarunkowania tej transformacji”.

Andrej Nosko, badacz wizytujący na Wydziale Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Mateja Bela, jest bardziej sceptycznie nastawiony co do bezpośredniego znaczenia sporu o Przyjaźń. Twierdzi, że węgiersko-ukraiński spór o rurociąg „jest w znacznie większym stopniu częścią kampanii wyborczej węgierskiej partii rządzącej, która wydaje się być zbudowana wokół ukrytej strategii syndromu sztokholmskiego” i oczekuje, że eskalacja zakończy się „dość szybko po wyborach”.

Nosko zwraca szczególną uwagę na napięte stosunki Węgier z Chorwacją, krajem „kluczowym dla alternatywnego tranzytu ropy naftowej zarówno dla Węgier, jak i Słowacji”, zauważając, że Orbán nie odbył oficjalnej wizyty u swojego chorwackiego odpowiednika od 2018 r. – dynamika ta, jak się spodziewa, ulegnie zmianie w przypadku zmiany reżimu w Budapeszcie.

Odnosząc się do szerszej kwestii odłączenia, Nosko zauważa, że ​​sytuacja uległa znacznej zmianie od początku 2026 r.

Przed 28 lutego 2026 r, jak twierdzi, „szanse na odłączenie od rosyjskiej energii były dość duże, a sukces najprawdopodobniej zbiegnie się z terminem REPowerEU do końca 2027 r.”. Niepewność na światowych rynkach ropy naftowej, napędzana działaniami militarnymi USA i Izraela przeciwko Iranowi oraz wynikającą z nich blokadą Cieśniny Ormuz, podniosła od tego czasu koszty odłączenia nie tylko dla Węgier, ale i dla całej Europy.

Wraz z tymczasowym zniesieniem przez USA sankcji na irańską i rosyjską ropę, Nosko zauważa, że ​​podobne zmiany polityki lub dyskusje mogą pojawić się na poziomie UE. Niemniej jednak wskazuje na potencjalną przeciwwagę – nasilenie ukraińskich działań militarnych może de facto nałożyć „sankcje kinetyczne”, które „mogłyby podważyć fizyczne możliwości i infrastrukturę Rosji w zakresie eksportu surowców energetycznych, niezależnie od popytu rynkowego, formalnych ram prawnych lub sankcji, przynajmniej w kierunku UE”.

Budapeszt wstrzymuje rozszerzenie UE

Wyniki wyborów na Węgrzech wyznaczą również parametry wspólnego stanowiska V4 w sprawie rozszerzenia UE. Utrzymanie przez Orbána urzędu premiera niemal na pewno oznaczałoby, że Budapeszt utrzyma weto w sprawie rozpoczęcia negocjacji akcesyjnych Ukrainy i będzie wywierał presję na finansowaną przez UE pomoc wojskową, wykorzystując groźbę wstrzymania budżetów i pakietów sankcji jako regularny instrument przetargowy. Orbán przedstawił członkostwo Ukrainy w UE jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa, argumentując, że włączenie państwa ogarniętego wojną do Unii mogłoby wciągnąć Węgry w przyszłe konflikty, a wschodnie granice Kijowa nie są „nieodwołalne”, jednocześnie promując status partnerstwa strategicznego jako alternatywę dla pełnego członkostwa.

Dla V4 stawia to Węgry jako główny hamulec na drodze Ukrainy do UE, mimo że Polska i Czechy formalnie nadal popierają kandydaturę Kijowa. W praktyce stanowisko Budapesztu zmusza państwa V4 do koordynacji wokół najmniejszego wspólnego mianownika w kwestii rozszerzenia – silnego poparcia dla akcesji Bałkanów Zachodnich, obejmującego Serbię, Czarnogórę, Macedonię Północną, Albanię oraz Bośnię i Hercegowinę, ale bardziej ostrożnego i rozdrobnionego stanowiska w sprawie Ukrainy. Spory o Ukrainę będą coraz częściej rozstrzygane poza formatem V4 lub w ramach doraźnych grup z Polską i państwami o podobnych poglądach.

Zwycięstwo Tiszy nie uczyni automatycznie Węgier orędownikiem szybkiej akcesji Ukrainy, ale prawdopodobnie położy kres jawnej kampanii antykijowskiej obecnego rządu i zmniejszy częstotliwość blokowania przez Węgry działań na szczeblu UE. Przywódcy Tiszy, w tym Anita Orbán, postrzegają poparcie dla Ukrainy jako element szerszej solidarności europejskiej i warunek wstępny przywrócenia wiarygodności Węgier w NATO i UE, wykluczając jednocześnie wysłanie węgierskich wojsk lub broni.

Magyar nalegał również, aby Węgry zachowały swoje weto w sprawie przyspieszonego członkostwa Ukrainy w UE, proponując zamiast tego wiążące referendum krajowe w sprawie akcesji Kijowa. To podejście „miękkiego bloku” ułatwiłoby negocjacje na szczeblu UE w porównaniu z bezwarunkowym weto Orbána, ale nadal uczyniłoby stanowisko Węgier w sprawie członkostwa Ukrainy kwestią sporną na szczeblu krajowym, podlegającą referendum, a nie prostą zgodą Brukseli. Polska i Czechy nadal naciskałyby na jasną, określoną czasowo ścieżkę dla Kijowa, Węgry nalegałyby na gwarancje legitymizacji wewnętrznej, a Słowacja zachowałaby równowagę między tymi dwoma.

Kerry Longhurst, senior fellow Visegrad Insight, sugeruje, że zwycięstwo Magyara w wyborach na Węgrzech „może oznaczać koniec długotrwałego, agresywno-obstrukcyjnego stanowiska kraju w wielu sprawach UE, wzrost odmłodzonej Grupy Wyszehradzkiej i bardziej pozytywne nastawienie do potencjalnego członkostwa Ukrainy w UE”. Jednocześnie argumentuje, że alternatywny scenariusz „może skłonić UE do rozważenia innowacyjnych strategii marginalizacji Budapesztu w celu zabezpieczenia przyszłości Ukrainy w UE”.

Nawet jeśli Magyar zapewni sobie miejsce, Longhurst uważa, że ​​przedwczesnym byłoby zakładanie, iż reintegracja Węgier z V4 przekształci grupę w prounijną awangardę rozszerzenia. „Chociaż droga Ukrainy do UE może stać się mniej utrudniona, V4, nawet z bardziej proeuropejskim i mniej agresywnym liderem w Budapeszcie, prawdopodobnie utrzyma raczej ostrożną postawę” – mówi. „W miarę jak tempo rozszerzenia UE będzie rosło, a kandydaci otworzą klastry akcesyjne, wszystkie państwa V4 prawdopodobnie będą bardzo ostrożne w swoich interesach i przyjmą  pragmatyczne, «stanowcze, ale sprawiedliwe stanowiska»”.

Patrząc w przyszłość

Głosowanie 12 kwietnia to nie tylko wewnętrzna rywalizacja na Węgrzech. W wymiarze bezpieczeństwa, energii i rozszerzenia, wybory wyznaczą parametry współpracy V4, które mogą i nie mogą osiągnąć w dającej się przewidzieć przyszłości.

Bez względu na wynik wyborów, pewne elementy pozostają niezmienne. Po pierwsze, konsensus V4 w sprawie Bałkanów Zachodnich prawdopodobnie pozostanie nienaruszony. Po drugie, presja strukturalna na dywersyfikację energetyczną będzie się utrzymywać, nawet jeśli Orbán pozostanie u władzy, a region Europy Środkowo-Wschodniej ostatecznie stanie się bardziej spójny strukturalnie. Wreszcie, nawet Węgry pod przewodnictwem Magyara nie byłyby bezkonfliktowym partnerem Brukseli, a V4 pozostanie interesującą platformą do budowania nowych inicjatyw politycznych na rzecz przyszłości Europy.

Ważniejszym pytaniem jest, czy V4 przejdzie od ram definiowanych przez najniższy wspólny mianownik do takich, które umożliwią skoordynowane, konstruktywne działanie. Zależy to w dużej mierze od decyzji Węgrów podjętych 12 kwietnia.

Niniejsza analiza jest jednym z ośmiu artykułów przygotowanych w ramach naszego projektu Voices of Visegrad, dofinansowanego przez Fundusz Wyszehradzki.

Foto.: Visegrad Insight. 

Artykuł został opublikowany w jęz. angielskim 31 marca na Visegrad Insight.

Arslan Suleymanov

Arslan Suleymanov jest asystentem redaktora w Visegrad Insight. Specjalizujący się w ekonomii politycznej i bezpieczeństwie, Arslan ukończył Uniwersytet Civitas i Europejską Akademię Dyplomacji w Warszawie. Obecnie studiuje na kierunku międzynarodowa ekonomia polityczna na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Wiedniu.

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.