Co za nami, co przed nami

2025 kończy się – nie będziemy tęsknić. Choć nie zapowiada się, by 2026 miał być lepszy.

2 stycznia 2026

2025 to kolejny rok erozji porządku jakiego znamy. Nie tak gwałtownej jak w 2020 czy 2022 roku, ale konsekwentnie postępującej. Przede wszystkim to stopniowy zanik siły USA, na który usilnie pracują Chiny, Rosja – i sama USA. Motywy działania dwóch pierwszych krajów są jasne – chcą podporządkowywać sobie mniejsze kraje, w czym mogą przeszkodzić im Stany Zjednoczone. Natomiast w przypadku USA to miks działań świadomych jak i niekompetencji. Amerykańscy izolacjoniści chcą się skupić na sprawach wewnętrznych. Uważają, że bycie globalnym mocarstwem za dużo ich kosztuje. Mylą się – ale jest to pogląd umocowany w jakiejś logice. USA jednak rezerwuje sobie prawo interwencji (w tym zbrojnych) blisko siebie i tam, gdzie jej interesy są zagrożone. Trump obiecał twardość i ustawienie wszystkich do pionu. Zaczął od wojen handlowych, które podobno „łatwo się wygrywa” – i je przegrał. Musiał ustąpić w starciu z Chinami. Od tego czasu poziom asertywności Chin wzrósł niepomiernie – w stosunku do słabszych niż USA (czyli na przykład UE) zamienił się w arogancję. Skończyły się czasy negocjacji – zaczął się dyktat. 

Wymagane członkostwo

Aby uzyskać dostęp do tej zawartości, musisz być członkiem.

Zobacz poziomy członkostwa

Jesteś już członkiem? Zaloguj się
Tomasz Kasprowicz

Redaktor naczelny Res Publiki Nowej, wiceprezes Fundacji Res Publika. Doktor finansów, absolwent Southern Illinois University, National Louis University, wykładowca akademicki z doświadczeniem na trzech kontynentach. Publicysta zajmujący się ekonomią i nowymi technologiami publikujący w Polsce i za granicą. Autor raportów dotyczących m.in. Metawersum, Euro, perspektyw finansowych UE. Przedsiębiorca prowadzący firmę zajmującą się informatyzacją i automatyzacją procesów biznesowych.