To mnie wkurza

Jesteśmy sprawiedliwymi wśród narodów, bo takiego alibi dostarczyła nam historia. A gdzie nasza solidarność z ofiarami, które ledwie wczoraj wołały o pomoc?

20 kwietnia 2015

W przeciągu tygodnia w drodze do Europy utonęło przeszło 700 osób. Być może więcej – statystyki przecież nie wykazują tych łodzi, o których nie wiedzieliśmy. A jeśli wiedzieliśmy? Jeśli Europa wiedziała? Bo przecież zdajemy sobie sprawę z tego, że napływ ludzi się nie skończy.

Tymczasem rządy Unii Europejskiej, w tym nasz, ograniczyły fundusze na pomoc imigrantom, a ci toną desperacko przeprawiając się na lepszy brzeg. W listopadzie 2014 r. zastąpiliśmy dotychczasowe wydatki na patrole i służby ratunkowe na morzu w wysokości 9 milionów euro (ponoszone dotychczas tylko przez Włochy) środkami o ⅓ mniejszymi (pochodzącymi już z całej UE). Służyć to ma zniechęceniu przyszłych imigrantów do samobójczych przepraw. Cudzoziemcy mają domyślić się, że ich ryzyko się zwiększy, a w związku z tym lepiej wybrać śmierć z głodu lub w bratobójczej wojnie domowej. Ignorancja, obojętność, morderstwo w zaniechaniu z zimną krwią?

Jak ocenia FT w tym roku ofiar będzie więcej niż w zeszłym (w 2014 r. 3200 osób). Czy możemy mieć czyste sumienie? Szczególnie my Polacy, którzy na każdym kroku dopominamy się o solidarność w naszym i nie w naszym imieniu. Jeśli domagamy się zainteresowania wschodnią flanką Europy to mówmy głośno o wszystkich granicach UE jako naszych własnych.

Jest na tych granicach czego bronić – przede wszystkim ludzkiej godności.

Węgier, Polak dwaj zbrodniarze?

Dyrektor FBI i redaktorzy Washington Post namaścili się w roli kapłanów pokuty, tylko że sami popełnili grzech zaniedbania. Nie mam wcale zamiaru winić początkowej ignorancji Ameryki wobec Zagłady. Ostatecznie winowajcy niezaprzeczalnie byli z Niemiec – nawet spora grupa, zdarzali się i tacy z Polski. To zestawienie jeszcze bym zrozumiał interpretując je jako kalkę z wielu prostackich wpadek, po których Ameryka staje się pośmiewiskiem.

Ale co w przemówieniu wysokiego rangą urzędnika USA robią obok Niemiec i Polski jeszcze Węgry? Sugestywne zestawienie nasuwa myśl, że to rządy, a tym samem narody polityczne (Niemiecki i Węgierski owszem, ale dlaczego Polski?) są odpowiedzialne za zbrodnie. Przecież Comeyowi nie chodziło ani o skalę przestępstw, ani o narodowość kryminalistów. Przy tym wiadomo, że w FBI wszystkim bardzo na sercu leży każdy kryminalista, ale konstytucja USA nie pozwala na utożsamianie narodowości z odpowiedzialnością zbiorową.

Kontrowersyjny pomnik ustawiony niebdawno w Budapeszcie

A jeśli odczytać przemówienie jako zakamuflowane stanowisko amerykańskiej administracji (równie kuriozalne co milczenie Obamy i rola Kim Kardashian w upamiętnianiu zagłady Ormian) i prztyczek w nos rządowi Węgier? Wiktor Orban stara się wymigać z odpowiedzialności historycznej za zgładzenie blisko pół miliona Żydów. Węgrzy postawili sobie nawet w tym celu pomnik archanioła Gabriela, na którego napada niemiecki orzeł i tym samym dowodzą w sprawie własnej niemocy.

Czas na chwilę zadumy, ale to wcale nie powód do tryumfu w zmaganiu w własnym sumieniem.

Wilki syte, a owce beczą

Nocne Wilki – gang rosyjskich motocyklistów – osiągnęły swój cel wywołując panikę w związku z planowanym rajdem w maju. Nawet jeśli do Polski nie wjadą.

Być może nie obejrzymy tzw. scen w związku z przejazdem bandy przez Polskę, ale z pewnością sceny obejrzą widzowie RT oraz wszystkich kanałów telewizyjnych realizujących założenia nowej wojny informacyjnej wytoczonej przez Moskwę światu. I to niezależnie od naszych reakcji oraz ostatecznych działań. Obejrzą je, nawet jeśli będą nieprawdziwe. Kamera złapie urywki, a te zostaną zmontowane i opatrzone stosownym komentarzem.

Jeszcze jeden powód, by powątpiewać, czy robimy wystarczająco dużo, by wygrać bitwę o serca i umysły milionów telewidzów i internautów.

Więcej o nowej wojnie informacyjnej w numerze 219
Wszystko co musisz wiedzieć o nowej wojnie informacyjnej w numerze 219

Piketty się myli

Na koniec dodam, jak bardzo poirytowała mnie wiadomość, że także Thomas Piketty się myli.

Okazuje się, że jak większość ekonomistów posługuje się wadliwymi statystykami (jak wiadomo są małe kłamstwa, są duże i jest statystyka), bo wbrew jego twierdzeniom to nie postęp technologiczny pogłębia nierówności i alienuje klasę średnią przygotowując drogę dla tych co to będą wieszać na latarniach, a winny jest wzrost cen nieruchomości napędzany w okresie koniunktury.

Piketty twierdzi, że trzeba wprowadzić powszechny globalny podatek, żeby zabrać tym, którzy mają. Tymczasem odpowiedzią może być raczej powszechny program mieszkaniowy, by dać przestrzeń do życia tym, którzy potrzebują. Ten kierunek myślenia, jak wiemy po doświadczeniach śródziemnomorskich, jest politykom obcy. Złości mnie to.

 

Foto: János Csongor Kerekes / Flickr
Drowning in expectations

 foto pomnika: craggyisland21

Wojciech Przybylski

Wojciech Przybylski prowadzi największy w Europie Środkowej program foresightu strategicznego na temat polityk europejskich. Jest redaktorem Visegrad Insight w Fundacji Res Publica w Warszawie. W przeszłości redaktor naczelny Res Publiki Nowej, a następnie EUROZINE - paneuropejskiej sieci magazynów kultury. Wykłada gościnnie dla Foreign Service Institute for U.S. Government, Central European University Democracy Institute, Katolickim Uniwersytet Pázmánya w Budapeszcie. Absolwent MISH UW, Europe’s Future Fellow w IWM - Instytucie o Człowieku w Wiedniu. Członek rady doradczej LSE IDEAS Ratiu Forum, Europejskiego Forum Nowych Idei i Międzynarodowego Forum Strategii Schmidt Futures i Stowarzyszenia Inkubator Umowy Społecznej. Publikował m.in. w Foreign Policy, Politico Europe, Journal of Democracy, Project Syndicate, EUObserver, VoxEurop, Hospodarske noviny, Internazionale, Zeit, Dzienniku Gazecie Prawnej, Gazecie Wyborczej. Pojawia się także w BBC, Al Jazeera Europe, Euronews, TRT World, TVN24, TOK FM, Szwedzkim Radiu i innych. Publikacje książkowe pod jego redakcją: Understanding Central Europe, Routledge (2017) oraz On the Edge. Poland, Culturescapes (2019).

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.