Europa
Nowy numer
Polityka
Strona główna
Polska bomba jądrowa? Najkrótsza droga do katastrofy
6 czerwca 2026
14 lipca 2014
Poziom solidarności społecznej w Europie Środkowej i Wschodniej jest niski – wzajemne zaufanie spada, osłabia się spójność społeczna. Odwrócenie tej tendencji staje się kluczowe dla sukcesu postkomunistycznych przemian demokratycznych.
Jak pokazują badania socjologiczne, wskaźniki solidarności i spójności społecznej w krajach Europy Centralnej i Wschodniej ustawicznie spadają od czasu wprowadzenia demokratycznych zmian w latach 1989-1990. Społeczeństwa byłego bloku komunistycznego cechują się apatią i podejrzliwością. Przeprowadzony w 2012 roku Europejski Sondaż Społeczny pokazuje, że poziom zarówno zaufania międzyludzkiego, jak i pewności pokładanej w instytucjach jest w krajach byłego bloku wschodniego dużo niższy niż w zachodniej części kontynentu. Mieszkańcy Europy Centralnej i Wschodniej spoglądają na demokrację, podział władz i rządy prawa z większą nieufnością. Wyniki Światowych Badań nad Wartościami sugerują także, że społeczeństwa krajów postsowieckich są w porównaniu do Europy Zachodniej znacznie mniej negatywnie nastawione do rządów autorytarnych i wojskowych. Ten sam sondaż wskazuje, że Polacy, Rumuni, Rosjanie i Gruzini zdają się popierać ideę uczestnictwa władz kościelnych w interpretacji aktów prawnych. Opublikowane w lipcu 2013 roku badania Fundacji Bertelsmanna wykazały, że poziom solidarności definiowanej jako gotowość do pomocy i odpowiedzialność za innych jest w krajach byłego bloku komunistycznego najniższy na całym kontynencie[1], a obywatele Europy Środkowej i Wschodniej wykazują w ogólnym rozrachunku dużo większą nieufność w stosunku do przedsięwzięć kolektywnych – rzadziej angażują się w działania organizacji obywatelskich, rzadziej też oddają głos w wyborach. Społeczeństwa postkomunistyczne charakteryzuje rozbicie i niski poziom zaufania.

Wysoki poziom nieufności stanowi istotną przeszkodę tak dla rozwoju rządów demokratycznych, jak wzrostu gospodarczego. Czujność i zdrowy poziom podejrzliwości są bowiem przydatne do utrzymywania demokratycznej kontroli nad rządem, jednak społeczeństwo demokratyczne nie jest w stanie funkcjonować w ogólnym klimacie nieufności. Republikańscy teoretycy polityki od Jeana-Jacques’a Rousseau po Michaela Sandela zgodnie podkreślają, że działanie wolnych instytucji opiera się na wzajemnym zaufaniu jednostek. Francis Fukuyama dodaje, że „tak dobrobyt państwa, jak jego konkurencyjność warunkowane są przez jedną znamienną cechę kultury: właściwy społeczeństwu poziom zaufania”[2]. Bez zdrowego poziomu tego ostatniego życie zbiorowości przypominałoby bellum omnium contra omnes Hobbesa lub też państwowość policyjną, w której przestrzeganie prawa nie jest wynikiem przyjęcia powszechnie obowiązujących norm, lecz bezustannego policyjnego nadzoru i groźby przymusu siłowego.
Powody tak wysokiego poziomu nieufności w krajach postkomunistycznych są złożone – fragmentacja i brak zaufania są w dużej mierze spadkiem po reżimie dyktatorskim. W latach 50. XX w. Hannah Arendt, idąc za myślą Alexisa de Tocqueville’a, stwierdziła, że rządy totalitarne doskonale prosperują w społeczeństwach zatomizowanych[3]. Według Arendt dyktatura nazistowska czy komunistyczna chciały przejąć całkowitą kontrolę nad życiem publicznym i prywatnym obywateli, eliminując niezależne stowarzyszenia i rozbijając społeczeństwo obywatelskie. Taki kontekst życia społecznego doprowadził do powszechnego przekonania, że aby cokolwiek osiągnąć, trzeba przechytrzyć system na własną rękę. W późniejszej epoce „komunizmu gulaszowego” władze przychylniej odnosiły się do obywatelskich inicjatyw kulturalnych, społecznych czy ekonomicznych, pod warunkiem, że nie zagrażały one monopolowi elit na władzę. Umowa była prosta: korzystanie z praw pozytywnych nie traciło nic ze swego czysto pokazowego charakteru, społeczeństwo zyskiwało jednak dla siebie stosunkowo bezpieczną, choć kompletnie apolityczną sferę prywatną.
Intelektualiści wywodzący się z opozycji demokratycznej, zdając sobie sprawę ze znaczenia współpracy obywatelskiej, starali się tworzyć alternatywne obszary działania publicznego, w których solidarność społeczna mogłaby być odbudowana. Adam Michnik zaproponował ideę „nowego ewolucjonizmu”: liczył, że uformowanie wspólnej perspektywy represjonowanych doprowadzi do zorganizowanych działań robotników, studentów, intelektualistów i Kościoła, które z kolei stopniowo poszerzą kanały demokratyczne[4]. György Konrád, mając na uwadze apolityczność, apelował o tworzenie wysepek życia publicznego, gdzie można by wzmacniać solidarność i ideę wspólnego działania[5]. Solidarność, a szczególnie polski NSZZ „Solidarność”, bez wątpienia ogromnie przyczyniła się do upadku komunistycznych reżimów, jednak jej roli w obaleniu systemu nie należy przeceniać. Reżim został zdemontowany od środka, gdy establishment zorientował się, że uchylanie się od reform nieuchronnie doprowadzi do kompletnego załamania gospodarki[6].
Sam upadek komunistycznych reżimów także przyczynił się do rozpadu idei solidarności. Kiedy wspólny wróg zniknął, różnice ideologiczne grup opozycyjnych wysunęły się na plan pierwszy. Przejście do gospodarki wolnorynkowej w połączeniu z terapią szokową zaostrzyły konkurencję, a prywatyzacja mienia państwowego i nieuniknione cięcia socjalne osłabiły zaufanie i empatię. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju oraz statystyki Eurostatu wskazują, że wydatki na służbę zdrowia w Europie Centralnej i Wschodniej są zdecydowanie mniejsze niż na Zachodzie, nawet jeśli mierzyć je w przeliczeniu na PKB. Ubóstwo, a nawet skrajna bieda to częsty widok, nierówność społeczna pogłębia się, a w ogólnej atmosferze nieufności kwitnie korupcja, klientelizm i unikanie płacenia podatków. Wymownym staje się fakt, że kilka z krajów postkomunistycznych wprowadziło podatek liniowy, który z definicji dodatkowo ogranicza redystrybucję dóbr i rozbija spójność społeczną. Państwo opiekuńcze zinstytucjonalizowało solidarność, a redystrybucję można postrzegać w kategoriach konkretnego przejawu łączenia i zarządzania ryzykiem i kapitałem. Bruce Ackerman, mówiąc o fundamentalizmie mentalnym na rynkach postkomunistycznych, mógłby z powodzeniem przyrównać dominujące w regionie liberalne idee leseferyzmu do „odwróconego marksizmu”[7].
Rozpad „przedwcześnie” powstałego państwa opiekuńczego[8] był oczywiście nieunikniony – demokracja i wolność wiążą się z konkurencją – tak polityczną, jak i ekonomiczną. Ponad dekadę po transformacji Leszek Kołakowski ocenił komunistyczny system socjalny jako niesprawiedliwy, nierówny i opresyjny z natury. Kołakowski, który w ciemnych czasach komunizmu mówił o „życiu w godności”[9] i z nadzieją wyglądał demokratycznej społeczności wolnych ludzi, w 2002 roku stwierdził, że „społeczeństwo, w którym chciwość jest głównym motywem postępowania, przy wszystkich swoich odrażających i ubolewania godnych aspektach jest nieporównywalnie lepsze od społeczeństwa opartego na przymusowym braterstwie, czy to w narodowym, czy międzynarodowym socjalizmie”[10]. Kołakowski nigdy jednak nie porzucił swych socjaldemokratycznych ideałów, które, jak wierzył, umacniały solidarność z potrzebującymi i przeciwstawiały się „darwinizmowi społecznemu”. Myśliciel nie sprecyzował jednak, jak ową solidarność wzmocnić.
Pomimo społecznego znaczenia solidarności wciąż nie bardzo wiadomo, jak można by odbudować zaufanie publiczne w krajach postsowieckich. Dla liberałów spod znaku leseferyzmu osiągnięcie racjonalnych, długofalowych celów osobistych wymaga dobrowolnej współpracy wolnych jednostek zorientowanych na interesy własne. Jednak obecny kryzys gospodarczy w Europie spowodował, że wolne rynki postrzegane są bardziej jako katalizatory fragmentacji społecznej i chciwości niż obszary współpracy i źródła obopólnego zysku. Wobec słabnącego zaufania do instytucji demokratycznych mniej nierealistyczne staje się upatrywanie potencjalnych źródeł solidarności w „patriotyzmie konstytucjonalnym”[11] Habermasa i normatywnej legitymacji podstawowych zasad. Spadająca dynamika wzrostu gospodarczego, wysoki odsetek bezrobocia i cięcia socjalne pogłębiają przepaści społeczne. W rezultacie konkurencja o zasoby przemienia się w gorzką grę o sumie stałej, która podważa kluczową dla socjaldemokracji ideę braterstwa.
W świetle popularności partii nacjonalistycznych i ksenofobicznych wydaje się, że zwolennicy spójności społecznej, którzy cieszą się największym powodzeniem, popierają idee podobne do tych, które Émile Durkheim określił jako fundamentalne dla „solidarności mechanicznej”, częstej dla społeczeństw pierwotnych[12]. Spójność społeczna ugruntowana we wspólnotach i więziach międzyludzkich z konieczności funkcjonuje w zbiorowościach stosunkowo niewielkich i jednolitych. Solidarność mechaniczna cementuje wewnętrzną spoistość poprzez wykluczanie jednostek o innym pochodzeniu, przynależności plemiennej, etnicznej czy wyznaniowej. We współczesnych społeczeństwach pluralistycznych takie strategie grupowania prowadzą do wykluczenia, tarć między środowiskami i tworzenia odgrodzonych wspólnot plemiennych. Wszystko to podkopuje spójność społeczną i solidarność.
Solidarność, tak jak zaufanie do instytucji czy jednostek, jest owocem długotrwałej współpracy, a z kolei efektywna współpraca społeczna wymaga wysokiego poziomu zaufania i solidarności. Zobaczymy, czy i jak kraje postkomunistyczne znajdą drogę wyjścia z tej patowej sytuacji.
Przełożyła: Joanna Zawada
Artykuł w oryginale opublikowany był w nr 2/2013 Visegrad Insight.
[1] Radar gesellschaftlicher Zusammenhalt – messen was verbindet. Gesellschaftlicher Zusammenhalt im internationalen Vergleich, Bertelsmann Stiftung, 2013, http://www.bertelsmann-stiftung.de/cps/rde/xbcr/SID-D6E0FFEC-14E21D1B/bst/xcms_bst_dms_38332__2.pdf
[2] Francis Fukuyama, Trust: The Social Virtues and The Creation of Prosperity, Penguin Books, London 1996. s. 7.
[3] Hannah Arendt, The Origins of Totalitarianism, Meridian Books, Cleveland 1958.
[4] Adam Michnik, The New Evolutionism 1986, [w:] Idem, Letters from Prison and Other Essays, University of California Press, Berkeley 1985, s. 135–148.
[5] György Konrád, Antipolitics. An Essay, Harcourt, New York 1984.
[6] Stephen Kotkin, Jan Gross, Uncivil Society: 1989 and The Implosition of the Communist Establishment, Modern Library, New York 2009.
[7] Bruce Ackerman, The Future of Liberal Revolution, Yale University Press, New Haven 1992, s. 34–5.
[8] János Kornai, Highway and Byways: Studies on Reform and Post-communist Transition, MIT Press, Cambridge, Mass. 1995, s. 131.
[9] Adam Michnik, Letters from prison and other essays, Translated by Maya Latynski, University of California Press, Berkeley 1985, s. 144.
[10] Leszek Kołakowski, What is Left of Socialism, „First Things” 2002, nr 10 .
[11] Jürgen Habermas, The Postnational Constellation: Political Essays, Polity Press, Cambridge, Mass. 2001.
[12] Émile Durkheim, The Division of Labor in Society, Free Press, New York [1893] 1933.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.