Aktualności
Demokracja
Europa
Polityka
Strona główna
Wygrał Magyar. Jaka będzie Europa bez Orbána? Koniec wymówek, że Budapeszt blokuje
14 kwietnia 2026
26 października 2014
2014 lat po narodzeniu Chrystusa kicz kampanii samorządowej zajął całą Polskę. Całą? Nie! Maleńka osada w masywie Internetu, otoczona szańcami i obozami kiczu, wciąż jeszcze stawia opór najeźdźcy. Mieszkańców Internetu wzmacnia dający nadludzką siłę śmiech.

Kandydaci do sejmików, rad powiatów i gmin już ścigają się o uwagę wyborców. Niestety, zamiast walczyć na programy i propozycje dla lokalnych społeczności, przyszli przedstawiciele społeczeństwa postawili na „przyciągające uwagę” badziewie i „kontrowersyjną” bylejakość. Na efekty nie trzeba było długo czekać – na Facebooku powstała już strona „Samorządowe hity kampanii”, na której zbierane są perły wyborczej reklamy z całej Polski.
Wybory samorządowe od lat charakteryzują się najniższą frekwencją, mimo że dotyczą nas w największym stopniu. Tylko jak sytuacja miałaby wyglądać inaczej, jeżeli mamy do czynienia z antyreklamą nie tylko kandydatów, ale również z ośmieszaniem całej koncepcji władzy samorządowej i demokracji lokalnej.
Kto pójdzie na wybory, wiedząc, że kandydat ma „jedną żonę od 40 lat”? Kogo przyciągnie hasło „do tańca i do różańca”? Kto przy zdrowych zmysłach porównuje się do Kennedy’ego? Nie wspominając już o warstwie wizualnej, która wygląda, jakby w Polsce trwały wyścigi na kiczowatą bylejakość.

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.