Aktualności
Europa
Polityka
Strona główna
Bułgaria głosuje, a Rosja ma nadzieję na nowego Orbána
18 kwietnia 2026
23 czerwca 2014
Cynizm jest gorszy od populizmu, a Polacy właśnie są nim bombardowani. Efekt jest porażający: zainfekowanie lub wycofanie.
Na nic się zda nawet wysoce prawdopodobne przypuszczenie, że taśmy stały się narzędziem w rękach obcych służb, a sposób ich publikacji uderza w standardy dziennikarskie. Jeśli demokracja ma przetrwać musi zwrócić się ku ideałom. Być może trzeba je wręcz na nowo wymyślić. Proszę bardzo. Tymczasem język czołowych polityków z nagrań jest tego zaprzeczeniem. Najlepszym wyjściem jest wobec tego wymiana rządu.
Taśmy są realnym zagrożeniem. Nie chodzi tylko o geopolitykę. Jeszcze bardziej niż Rosja, bardziej niż brak środków budżetowych grozi nam dalsze wycofanie się do spraw prywatnych. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby słuchać tych taśm, ani czytać o nich. A jednak masowo zwycięża w nas i nad nami Schadenfreude. Zwycięża i odrzuca. Kto wobec tego zostanie na placu boju? Michał Danielewski z Wyborcza.pl twierdzi, że polityczne zombie. Tak będzie, jeśli obecnego kryzysu nie wykorzystamy do otwarcia na nowe pokolenie.

Nie marzy mi się dymisja rządu, ale ta okazuje się konieczna. Donald Tusk może obronić się i do wyborów wytrwać jako premier kadłubowego rządu, może przewodzić partii powołując rząd techniczny, ale w każdym razie musi już teraz zrobić coś, by uratować choćby wiarę w lepszą przyszłość. Do tego potrzebuje dopływu świeżej krwi, a wraz z nią nowych idei. I powinien zrobić to teraz, bo stawką są dekady.
Przeciwwagą dla zombie są nowi etosowcy, skuteczni idealiści. Niestety w większości żyją mikro-utopiami wierząc, że zmieniając z ruchem miejskim własną ulicę zmieniają świat. Reszta „odpuszcza” sprawy publiczne. A przecież to paradoks. Spraw prywatnych już nie ma i nie będzie. Żyjemy w stanie inwigilacji. Nawet sami siebie nagrywamy, podsłuchujemy i publikujemy w takim tempie, że nie da się wymyślić praw, które to uregulują. Jeśli sami siebie nie zmienimy to i demokracja się nie zmieni. Jeśli nie zaczniemy naprawiać polityki to ona sama przyjdzie i każdego z osobna zje.
Skąd więc mają się wziąć owi etosowcy? W starszych demokracjach wzrastają do swojej roli stażując, rywalizując z rówieśnikami, doświadczając polityki w długim procesie weryfikacji i selekcji, w którym nie małą rolę odgrywa przypadek. Żyją zapewne w hipokryzji, ale owa hipokryzja ma pożyteczną społecznie funkcję. Gdy zasłona czasem spada wiedzą, że czas odejść i nikt ich nie żałuje.
W naszej demokracji ta droga to kanał. Potencjalny kandydat do sukcesji, Sławomir Nowak, jest tylko czubkiem góry lodowej, o nazwie młodzieżówki partyjne.
Pytam wobec tego: gdzie jest wstrząs i oburzenie pokolenia liberalnych, otwartych na świat 20-30 latków w reakcji na publikację taśm? O młodych konserwatywnych wiem, że powtórzą wszystko za starszyzną PiSu. Radykałowie wyjdą z ruchem narodowym. Co zrobi centrum?
Najgorsze, co może się stać to, że pokolenie „House of Cards” wzruszy tylko ramionami, zamówi piwo i po prostu zgodzi się z diagnozami ministra Sienkiewicza. Tak jest wygodnie. Taki jest liberalizm strachu, o którym pisał swego czasu Marcin Król. Cynizmu nauczyć się najłatwiej – jest najmniej wymagającą regułą i niewątpliwie użyteczną w przejściu przez życie.
Ten cynizm przebija z lektury Ambarasu z polskością, kiedy Sienkiewicz mówi o Polsce z niedojrzałą państwowością, Polakach chętnie poddających się „miękkiemu populizmowi“ i konieczności odrzucenia demokratycznej debaty nad modernizacją, by po prostu żyło się lepiej. To zaprzeczenie liberalizmu odwagi. Sienkiewicz po prostu zrobił użytek z apatii, w jaką wpadają od kilku kadencji Polacy.
Danielewski pisze o zombie, które już teraz ma penisa Hofmana, pięść Wiplera, intelekt Ziobry i niewyraźną twarz teflonowego działacza młodzieżówki PO. Wobec tego realistyczny scenariusz, wedle którego dochodzi do wcześniejszych wyborów powinien w maksymalny sposób utorować drogę dla nowych grup. Nie dlatego, że młodzi są lepsi z powodu wieku. W to nie wierzę. Wiem natomiast, że wśród osób raczkujących w życiu publicznym jest wystarczające duże grono, które może stanowić zalążek nadziei na przyszłość. To w jaki sposób sami się zachowają i jak zostaną odebrani określi kolejny horyzont dla Polski.
***
Rosja nie musi używać bomb, żeby uderzyć w demokrację. Wystarczy, że pomoże sączyć jad w serca demokratów. Dwuznaczność dotychczasowych działań Assange, obłuda Snowdena, nagranie Nuland, a teraz brudy wylewane na bruk przez Wprost są najnowocześniejszym orężem w obecnej walce. Ale prawdziwy wróg nie czai się za granicą. Jest w każdym z nas.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.