Aktualności
Darmowe
RPN
Strona główna
Pastorki: zmiana, której Kościół potrzebuje
4 kwietnia 2026
28 czerwca 2014
Wydarzenia wokół spektaklu „Golgota Picnic” dowodzą, że część polskiego pluralistycznego społeczeństwa potrafi skorzystać z konstytucyjnie gwarantowanych praw. W piątek zrobiła to po dwóch stronach podestu na Placu Defilad.
Reżyser spornej sztuki, Rodrigo Garcia, przyznał, że w Polsce nie miała miejsca bezpośrednia cenzura „katolicka”. Miała za to miejsce autocenzura dokonana przez organizatora poznańskiego festiwalu Malta, który zrezygnował z wystawienia „Golgoty” po otrzymaniu od policji orientacyjnych statystyk dotyczących planowanych protestów oraz wniosku o zmianę miejsca i terminu wystawienia spektaklu. Decyzja Merczyńskiego paradoksalnie spowodowała szersze upowszechnianie tekstu sztuki w ramach, co ważne, darmowych wydarzeń w wielu miastach, w trakcie których odczytywano scenariusz lub odtwarzano zarejestrowany spektakl.
W Warszawie sztukę zaprezentowano w ramach czytania i koncertu w Nowym Teatrze, nagrania w Teatrze Rozmaitości oraz próbowano ją odczytać na Placu Defilad. „Gazeta Wyborcza” w sobotnim wydaniu zamieściła pełen tekst dramatu.
Choć wstęp na projekcję był w założeniu darmowy i przeznaczony dla wszystkich (także dla tych, którzy nie widzieli sztuki wcześniej lub nie mogli sobie pozwolić na zakup biletu), pracownik TR nieoficjalnie przyznał, że kasa musiała wcześniej zakończyć rozdawanie wejściówek w obawie, że niechętni sztuce wtargną na nią i zakłócą odtwarzanie. W tym kontekście warto przytoczyć wypowiedź samego reżysera, który w rozmowie z „Dwutygodnikiem” mówi: „wkurza mnie to, że robię teatr dla bogatych głupków. Marzę o tym, aby na moje spektakle przychodzili robotnicy i studenci, ale nie mam na to wpływu, bo nie ja tworzę system”. Na jego spektakle zazwyczaj przychodzi wyższa klasa średnia. Garcia przyznaje również, że jego celem jest wkurzenie widza i sprawienie, by czuł się niekomfortowo, co mogłoby zostać zrealizowane, gdyby wejście na spektal w TR zostałoby umożliwione również przeciwnikom.

Przed drewnianym podestem przy schodach do Pałacu Kultury rozstawiono krzesła dla widowni, która miała wysłuchać odczytu scenariusza „Golgoty Picnic”. Zanim jednak zebrała się publiczność, za podestem i barierkami modlili się protestujący. Po przyjściu widzów, zaczęli nawoływać do widowni z megafonu („Jesteśmy tutaj, aby pomóc wam wyrwać się z tego”), skandowali także „hańba”. Zdecydowana większość relacji z tego wydarzenia skupia się na działaniu protestujących. Warto jednak zwrócić uwagę na zachowanie samej widowni, która w pewnym sensie wchodziła w interakcję (na pewno nie dialog) z grupą za podestem. Skandowała hasło „wolność słowa”, ale to również z widowni padały komentarze „śpiewajcie”, „spadaj” (po którym nastąpiły oklaski). Po wypowiedzi protestującego „to, co się dzieje, nie mieści się w żadnych standardach”, pewien pan krzyknął „w pale się nie mieści”. W pierwszym rzędzie z boku stała grupa osób trzymająca transparent „Koalicji ateistycznej”. Ktoś pokazywał środkowe palce protestującym. Ktoś przebrany za Chucka Norrisa trzymał transparent „Krzyżowcy zlitujcie się”.
Gdy aktorzy wyszli z Teatru Studio na scenę rozstawioną przed Pałacem, przerwano modlitwy na rzecz ogłuszającego hałasu: talerze, gwizdki, gwizdy oraz wuwuzela utworzyły niesamowity jazgot. Widownia z drugiej strony oklaskiwała wchodzących na drewniany podest, którzy rozłożyli krzesła tyłem do protestujących. Hałas trwał przez cały czas odczytu „Golgoty”, w trakcie którego doszło do dwóch niejasnych incydentów. W pewnym momencie policjanci wkroczyli do protestujących, szykując się do obstawienia ich kordonem (do czego ostatecznie nie doszło) oraz miała miejsca próba wejścia na podest osoby protestującej. W trakcie odczytu aktorzy zostali oblani również wodą święconą. Po zakończeniu czytania jedna z aktorek podziękowała publiczności za obecność.
Tomasz Karolak, zapytany o odczucia po wydarzeniu, powiedział, że nie rozumie tych protestów, bo scenariusz był czytany publicznie po to, by pokazać, że w tekście nie ma nic obrazoburczego, nic, co mogłoby obrazić uczucia religijne. Według aktora, reżyser jest zafascynowany religią, porównuje cierpienie Jezusa do naszego cierpienia w dzisiejszym świecie. Z całą pewnością stwierdził, że nikt z protestujących sztuki nie widział, a ich protesty wynikają z odwoływania się wyłącznie do tytułu. Zestawił otwartość na różne prądy kulturowe z myśleniem ze średniowiecza. Aktor powiedział też, że protestujący zaczęli się bić z policją. Warto jednak odnotować, że sam Karolak siedział zwrócony tyłem do zebranych katolików.
Piątkowe wydarzenia potwierdzają, że część polskiego społeczeństwa potrafi korzystać z wolności słowa i realizuje swoją wolność sumienia. Dziwne jednak było ustawienie dwóch grup, które przyszły na odczyt na Plac Defilad – jedni, protestujący za podestem, widzący plecy aktorów, i drudzy, obserwujący zgromadzenie jak przedstawienie, dystansujący się od nich i poniekąd wyśmiewający ich (po przyjęciu założenia z góry) niższe kompetencje kulturowe.
Kiedy nie można stosować przemocy bezpośredniej, to ironia inteligetnych pozwala na pozbywanie się z przestrzeni publicznej gorzej sytuowanych warstw, które aktywizują się w momencie poczucia naruszania ich podstawowych wartości.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.