Dlaczego nieobecność Polski w Waszyngtonie może okazać się szczęśliwym zbiegiem okoliczności

W erze, gdy globalna szachownica drży pod ciężarem rosyjskiej agresji, a Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa wracają do transakcyjnej dyplomacji, nieobecność przedstawicieli Polski i innych państw Europy Środkowej na kluczowych spotkaniach w Waszyngtonie może wydawać się strategicznym faux pas.  A jednak, patrząc na ostatnie wydarzenia – od kontrowersyjnego szczytuRead more

20 sierpnia 2025

W erze, gdy globalna szachownica drży pod ciężarem rosyjskiej agresji, a Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa wracają do transakcyjnej dyplomacji, nieobecność przedstawicieli Polski i innych państw Europy Środkowej na kluczowych spotkaniach w Waszyngtonie może wydawać się strategicznym faux pas. 

A jednak, patrząc na ostatnie wydarzenia – od kontrowersyjnego szczytu Trump-Putin na Alasce po dramatyczne negocjacje z udziałem Wołodymyra Zełenskiego – można dojść do wniosku, że ta nieobecność miała też swoje zalety. Naszym zasadniczym celem jest zdystansowanie się od pułapek symbolicznej normalizacji rosyjskiego imperializmu i niepodejmowanie dodatkowych zobowiązań finansowych ponad pomoc, jaką udzielamy już Ukrainie, a przekonanie do większego zaangażowania ze strony partnerów na Zachodzie Europy. W świecie, gdzie polityka to przedłużenie wojny innymi środkami, jak mawiał Carl von Clausewitz, a dla Kremla dyplomacja służy jedynie maskowaniu agresji, taka ostrożność może okazać się cnotą.

Zacznijmy od Alaski, gdzie Trump przyjął Władimira Putina z honorami godnymi sojusznika, a nie agresora. Administracja amerykańska zakładała, że marchewka w postaci prestiżowego powitania – zdjęcia na lotnisku, uściski dłoni, wspólna podróż limuzyną – połączona z kijem groźby sankcji wtórnych, które mogłyby zrujnować i tak chwiejną gospodarkę Rosji, skłoni Moskwę do konstruktywnych rozmów. Rosjanie, jak się okazało, kalkulowali inaczej. Putin (lub, jak spekulują niektórzy, jego sobowtór) zgarnął trofea – symboliczne fotografie, które w rosyjskiej propagandzie posłużą do legitymizacji władzy – i odleciał, zanim doszło do zaplanowanych dyskusji o gospodarce. Co zyskał? Kolejny krok w kierunku normalizacji nowego ładu międzynarodowego, w którym siła dyktuje granice, a słabsze narody stają się pionkami w grze o dominację. Dla Kremla, gdzie hierarchia władzy zależy od ciągłej wojny, każda taka okazja to paliwo dla narracji o "wielkiej Rosji" przeciw "dekadenckiemu Zachodowi".

Wymagane członkostwo

Aby uzyskać dostęp do tej zawartości, musisz być członkiem.

Zobacz poziomy członkostwa

Jesteś już członkiem? Zaloguj się
Wojciech  Przybylski

Wojciech Przybylski prowadzi największy w Europie Środkowej program foresightu strategicznego na temat polityk europejskich. Jest redaktorem Visegrad Insight w Fundacji Res Publica w Warszawie. W przeszłości redaktor naczelny Res Publiki Nowej, a następnie EUROZINE - paneuropejskiej sieci magazynów kultury. Wykłada gościnnie dla Foreign Service Institute for U.S. Government, Central European University Democracy Institute, Katolickim Uniwersytet Pázmánya w Budapeszcie. Absolwent MISH UW, Europe’s Future Fellow w IWM - Instytucie o Człowieku w Wiedniu. Członek rady doradczej LSE IDEAS Ratiu Forum, Europejskiego Forum Nowych Idei i Międzynarodowego Forum Strategii Schmidt Futures i Stowarzyszenia Inkubator Umowy Społecznej. Publikował m.in. w Foreign Policy, Politico Europe, Journal of Democracy, Project Syndicate, EUObserver, VoxEurop, Hospodarske noviny, Internazionale, Zeit, Dzienniku Gazecie Prawnej, Gazecie Wyborczej. Pojawia się także w BBC, Al Jazeera Europe, Euronews, TRT World, TVN24, TOK FM, Szwedzkim Radiu i innych. Publikacje książkowe pod jego redakcją: Understanding Central Europe, Routledge (2017) oraz On the Edge. Poland, Culturescapes (2019).