Aktualności
Europa
Polityka
Strona główna
Bułgaria głosuje, a Rosja ma nadzieję na nowego Orbána
18 kwietnia 2026
16 czerwca 2014
Dziś o 15.00 premier udowodni, w jaki sposób nie lekceważy sprawy nagranych rozmów swoich ministrów, urzędników i szefa NBP. Otwartą, ale nie najważniejszą kwestią pozostaje dalsze funkcjonowanie rządu w obecnym składzie. Tym bardziej, że jest wiele innych powodów, by odwołać rząd Donalda Tuska. I większość z nich jest lepsza niż „taśmy Wprost”.
O wiele bardziej istotne są pytania, które już zdążyły od soboty zostać wielokrotnie zadane. Czy to było przestępstwo czy tylko przykład rozmowy „Polaczków” przy wódce. Czy sprawa powinna trafić pod Trybunał Stanu czy po prostu sąd? Czy polskie służby potrafią pracować czy też mają w nosie bezpieczeństwo własnego szefa?

Gdy się słucha rzeczonych nagrań jest i śmieszno, i straszno. Dla znających realia taśmy nie zawierają na razie nic specjalnie odkrywczego na temat samej polityki. Nie znaczy to oczywiście, że nie ma tam rzeczy, za które rzeczywiście ktoś powinien ponieść bardzo surowe konsekwencje. Problem polega na tym, że w tej całej sytuacji tylko niewielkiej części naszego społeczeństwa będzie chodziło o dojście do rzetelnej oceny samych nagrań i przedstawionych na nich sytuacji. Reszta nie ma zupełnie takiej potrzeby. Medialny bączek się już kręci i upiornie przypomina nam, że nikt tu już w tej sprawie nie śpi i długo nie zaśnie.
Gdyby nie fakt, że po drugiej stronie sejmowych ław zasiada PiS sprawa byłaby pewnie prostsza. Tusk w poniedziałek, chcąc ratować reputację partii podałby się do dymisji. Aktualnie jednak obywatele tego kraju wciąż nie mogą się wydobyć z przekonania, że poza Platformą nie ma alternatywy, a PiS przyjdzie i nas zje. Alternatywa zresztą też wcale tutaj nikomu nie pomaga i za bardzo nie ma jak z takim poglądem dyskutować. Z tego powodu nie wystarczy jednak powiedzieć, że czarne jest czarne, a białe białe. Zmusić Platformę do ustąpienia oznacza dziś przede wszystkim przełamanie strachu przed PiSem. Jeśli Kaczyński nie będzie chciał „za bardzo” i nie będzie wmawiał Polakom, że białe jest czarne, to w tej sytuacji może się to udać.
Byłoby to jednak niesprawiedliwe, gdyby rząd Tuska padł teraz, a nie dlatego, że mamy:
i wiele wielu innych kwestii. Osobiście więc wolałbym, aby rząd Tuska został odwołany przez obywateli drogą aktu wyborczego niż przez taśmy Wprost i przy wtórze Adama Hofmana i jego podłych sztuczek.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.