Aktualności
Europa
Polityka
Strona główna
Węgry po Orbánie mogą przekształcić Bałkany Zachodnie
28 maja 2026
1 lipca 2014
Ingerencja ABW i prokuratury w redakcji tygodnika Wprost wywołała falę dyskusji, między innymi o poszanowaniu tajemnicy dziennikarskiej. Warto zadać sobie pytanie, czy gdyby taśmy zostały przekazane i ujawnione przez czasopismo ukazujące się jedynie w internecie, informatorzy także byliby chronieni tajemnicą dziennikarską? Otóż odpowiedź na to pytanie w świetle świętującej dziś 30-lecie wejścia w życie ustawy „Prawo Prasowe“, wcale nie jest jednoznaczna.
1 lipca 2014 roku mija 30 lat od wejścia w życie podstawowej z punktu widzenia dziennikarzy, ale także z punktu widzenia prawnych gwarancji wolności słowa, ustawy „Prawo prasowe”[1]. Rocznica ta skłania do refleksji na temat potrzeby zasadniczej nowelizacji tego anachronicznego prawa.
Nawet pobieżna lektura obowiązującego prawa prasowego rodzi pytanie, zwłaszcza dla osoby nieposiadającej wykształcenia prawniczego, czy aby na pewno ma się do czynienia z ustawą obowiązującą, czy może jest to jakaś jej archiwalna wersja. Taką wątpliwość może wzbudzić chociażby język, którym ustawa się posługuje. W kilku miejscach (art.: 2,9,25) ustawa posługuje się pojęciem „Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”. W ustawie znajduje także podstawę instytucja określana Radą Prasową jakoby działającą przy Prezesie Rady Ministrów, o której pracach nic nie słuchać od co najmniej początku lat 90-tych.
Jakkolwiek powyższe „niedociągnięcia” ustawodawcy mogą razić to zasadnicze pytanie, które należy w tym miejscu postawić jest następujące: czy ustawa, która powstała w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, w której rola prasy systemowo była inna niż w obecnie może należycie służyć dziennikarzom? Odpowiedzi na to pytanie udzielę koncentrując się na dwóch kluczowych zagadnieniach: odpowiedzialności za niedopełnienie obowiązków wynikających z prawa prasowego oraz stosunku tej ustawy do Internetu.
Dla porządku warto zaznaczyć, że mimo iż pomysł nowelizacji prawa prasowego powraca średnio co wybory – to jednak ustawa w zasadniczym stopniu nie została poddana nowelizacji od momentu jej wejścia w życie. Co więcej, cześć z dokonanych, fragmentarycznych nowelizacji wymuszona była wyrokami Trybunału Konstytucyjnego.

Ustawa prawo prasowe powinna stanowić swoistą tarczę ochroną dla IV władzy w starciu z pozostałymi władzami. Częściowo tak jest ponieważ ustawa przewiduje sankcje karne za tłumienie krytyki prasowej (art. 44), czy stosowanie przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego (art. 43).
Niemniej ustawa stanowi także oręż do walki z dziennikarzami przy użyciu innych przepisów karnych przewidujących nawet karę ograniczenia wolności za naruszenie niektórych obowiązków określonych w ustawie, np. nienależyte oznaczenie adresu redakcji. (art. 49 w zw. z art. 27).
Warto w tym miejscu postawić pytanie, czy na pewno za niedopełnienie obowiązków określonych w prawie prasowym powinno karać się na drodze karnej, a nie np. poprzez nałożenie sankcji administracyjnej? Wybór najdotkliwszej sankcji – jaką jest sankcja karna wiąże się chociażby z tym, że skazany dziennikarz figuruje potem przez kilka lat w Krajowym Rejestrze Karnym wraz z osobami, które popełniły znacznie poważniejsze przestępstwa. Istnienie w prawie prasowym sankcji karnych (wraz ze słynnym art. 212 kodeksu karnego – penalizującym pomówienie) może prowadzić do zjawiska określanego w orzecznictwie sądowym jako efekt mrożący (ang. chillig effect), czyli powstrzymania się dziennikarzy od publikowania w obawie przed skazaniem. W szczególności to zjawisko można dostrzec w odniesieniu do odpowiedzialności karnej jakiej podlega dziennikarz za odmowę dokonania autoryzacji wypowiedzi dosłownie cytowanej (art. 49 w zw. z art. 14 ust. 2). Istnienie tego przepisu niedookreślającego terminu w którym dana wypowiedź ma być autoryzowana daje możliwość przeciągania przez dłuższy czas momentu dokonania autoryzacji, co prowadzić może momentami do zdezaktualizowania się danego tematu. W takiej sytuacji dziennikarz staje przed wyborem: czy publikować daną wypowiedź, często ważną z punktu widzenia interesu publicznego i narażać się na sankcję czy też nie.
Warto zauważyć, że ukaranie sankcją karną za niedopełnienie obowiązku autoryzacji zostało uznane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Wizerkaniuk przeciwko Polsce za naruszenie wolności słowa, przy czym wyrok ten wciąż nie został wykonany przez polski rząd.
W 1984 r., a więc w momencie uchwalania ustawy kwestia Internetu była zupełnie nieistotna. Od tego momentu wiele się zmieniło – coraz więcej tytułów prasowych wychodzi także lub wyłącznie w Internecie. Prawo prasowe nie dostrzega jednak Internetu w żadnym stopniu co ma niesłychanie ważne konsekwencje, które pojawiają się chociażby w odniesieniu do jednego z podstawowych obowiązku, którego niedopełnienie jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny, a mianowicie rejestracji prasy. Ustawa nie udziela odpowiedzi na pytanie czy portal internetowy powinien podlegać rejestracji czy nie, w związku z czym odpowiedzi stara się udzielić orzecznictwo – które jest jednak niejednolite w tej materii.
Niejasne jest przez to także czy redaktor portalu jest podmiotem innych obowiązków określonych w ustawie, ale także czy może korzystać z praw w niej określonych, np. prawa do skorzystania z tajemnicy dziennikarskiej. Wreszcie problematyczną kwestią jest status komentarzy dodawanych przez internautów na portalach – w szczególności czy stanowią one materiał prasowy, a więc czy dziennikarz jest zobowiązany do ochrony tożsamości autora?
W oparciu chociażby o wskazane wyżej dwie kwestie – Internetu i sankcji karnych – za uzasadniony uważam wniosek, że obecnie obowiązujące prawo prasowe nie jest dostosowane do warunków w jakich funkcjonują media w XXI w, a zatem nie chroni należycie dziennikarzy. Czy sytuacja ma szanse się zmienić? W mojej ocenie szanse są minimalne – jak wspomniałem wyżej pomysły nowelizacji prawa prasowego pojawiają się cyklicznie, m.in. ostatnio Sejm rozpoczął pracę nad projektem autorstwa Polskiego Stronnictwa Ludowego. Niemniej cały czas brak realnych skutków. Przyczyny takiego stanu rzeczy są złożone, ale warto zauważyć, że samo środowisko dziennikarskie nie jest szczególnie zainteresowane – większość dziennikarzy potrafi dobrze posługiwać się obecną regulacją prawą.
Warto przy tym pamiętać, że ustawa ta to nie tylko narzędzie pracy dziennikarza, ale także jedna z gwarancji wolności słowa stanowiącej podstawę funkcjonowania demokratycznego państwa prawa. Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie w swoich wyrokach odnosił się do roli jaką pełni prasa w życiu publicznym, określając ją jako „watchdog”, „chien de garde” – publiczny stróż.
[1] Ustawa z 26 stycznia 1984r. Prawo prasowe, Dz. U. 1984, nr 5, poz. 24, ze zm.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.