Aktualności
Demokracja
Europa
Polityka
Strona główna
Wygrał Magyar. Jaka będzie Europa bez Orbána? Koniec wymówek, że Budapeszt blokuje
14 kwietnia 2026
22 września 2014
Trzy komentarze po przedstawieniu rządu Ewy Kopacz. Przybylski: Premier rozpoczyna swoją misję od abdykacji. Popławski: Polska nie jest kobietą, tylko niemal czterdziestomilionowym krajem. Skarżyński: Ewa Kopacz musi się bardzo, ale to bardzo poważnie przyłożyć do sztuki wystąpień publicznych.

Credo Ewy Kopacz przejdzie do historii. Nie chodzi o niezręczną metaforę i kiepskie poczucie humoru, ale o to, że premier rozpoczyna swoją misję od abdykacji. Zamiast o tym, co rząd zamierza, usłyszeliśmy, czego nie będzie robił. Sens wypowiedzi o „Polsce, która powinna być matką”, zawiera się w określeniu obywateli jako dzieci, które trzeba zamknąć w domu, żeby nie biły się na podwórku. Zmiana polityki w pedagogikę to zły kierunek.
Przyszła premier pokazuje, jak daleko dzisiejszej Platformie Obywatelskiej do partii „uwalniającej energię Polaków”. Misji Ewy Kopacz przez najbliższy rok będzie przyświecać to zdziadzienie, z którego tak dumny jest Bartłomiej Sienkiewicz w wywiadzie dla portalu 300polityka.
Abdykacja nowej prezes Rady Ministrów z aktywnej roli w kształtowaniu polityki bezpieczeństwa i polityki zagranicznej zapowiada eksperyment – inicjatywę przejmie Bronisław Komorowski. W trwającej kadencji Sejmu system prezydencki ma szanse powodzenia. Za rok, kiedy zmieni się układ sił, niekoniecznie.
Grzegorz Schetyna nie chciał zostać ministrem spraw zagranicznych, a objął niezwykle ważną funkcję, gdy sytuacja międzynarodowa w regionie jest najbardziej napięta od początku lat ’90 ubiegłego wieku.
Ewa Kopacz kuriozalną przypowieścią o rodzinie w zamkniętym domu i porządnym kiju zepchnęła sprawy ukraińskie na boczny tor. To nie jest wpadka, a kolejny dowód na to jak mało przyszła premier wie o polityce zagranicznej i o sytuacji na Wschodzie. Nie da się na każde pytanie odpowiedzieć „jestem kobietą”. Polska nie jest kobietą, a niemal czterdziestomilionowym krajem graniczącym z płonącą Ukrainą i agresywną Rosją.
Wypowiedzi Ewy Kopacz i nazwiska ministrów pokazują asymetrię między interesem partyjnym, a narodowym. Oczywiście, to tylko na rok i zaraz będzie po wszystkim, ale sprawnie działający rząd w rok mógłby dużo zrobić dla rozwoju państwa. Powołanie rządu Platformy Obywatelskiej, zamiast Rzeczypospolitej Polskiej, przyniesie rok marazmu w kraju i wycofanie w polityce zagranicznej. Plusem może być umocnienie polityki obronnej przez tandem Komorowski–Siemoniak.
Najbardziej znacząca była urocza wpadka Tomasza Nałęcza, który w niedzielnej audycji Radia ZET powiedział Monice Olejnik, że Ewa Kopacz o Ukrainie mówiła „jeszcze jako posłanka ziemi radomskiej, a nie przyszła premier”.
Cały ten rząd jest dla metaforycznej “ziemi radomskiej” i w mojej ocenie to wcale nie jest zły pomysł. Kontynuacja doktryny “ciepłej wody w kranie” może przynieść Platformie Obywatelskiej zwycięstwo, jeśli Ewie Kopacz uda się zbudować wizerunek odpowiedzialnej pani doktor, która może nie jest sympatyczna, ale myśli o swoich pacjentach.
Narzekanie, że rząd nie jest rządem profesjonalistów, jest narzekaniem, że zimą jest zimno. Polska polityka jest partyjna, tak jest wszędzie i nie będzie inaczej. Szkoda, że stanowisko stracił Bartłomiej Sienkiewicz, ale nie przekreśla to nowej szefowej MSW. Nic złego nie widzę też w pomyśle, aby politykę zagraniczną prowadziło trio Komorowski-Siemoniak-Schetyna. I tak dziś politykę zagraniczną robi się w Europie, gdzie Platforma ma bardzo mocne kadry: Tuska, Bieńkowską itd.
Ewa Kopacz musi natomiast bardzo, ale to bardzo poważnie przyłożyć się do sztuki wystąpień publicznych. Tusk był naturalny, miał poczucie humoru i potrafił budzić pozytywne emocje, dzięki czemu Kaczyński walkowerem oddawał każdą debatę przedwyborczą. Jeśli zdecyduje się spotkać z Kopacz w studiu telewizyjnym – wynik będzie trudny do przewidzenia.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.