Wyborcze ruchy miejskie

Porozumienie Ruchów Miejskich to bardzo dobra wiadomość. To nie tylko konkretna szansa na dopełnienie działań prowadzonych dzisiaj przez dziesiątki miejskich organizacji w całej Polsce, ale także dowód na to, że ruchy miejskie w sposób poważny i przemyślany chcą i mogą sięgnąć po polityczną odpowiedzialność za rozwój naszych miast. Droga, którąRead more

7 lipca 2014

Porozumienie Ruchów Miejskich to bardzo dobra wiadomość. To nie tylko konkretna szansa na dopełnienie działań prowadzonych dzisiaj przez dziesiątki miejskich organizacji w całej Polsce, ale także dowód na to, że ruchy miejskie w sposób poważny i przemyślany chcą i mogą sięgnąć po polityczną odpowiedzialność za rozwój naszych miast.

Droga, którą wybrało sześć organizacji z sześciu miast zamieszkałych przez 10% Polaków jest długo oczekiwaną odpowiedzią na to, co dalej z ruchami miejskimi. Niektórzy wieścili ich kompletny zanik, część była przerażona postępującą dezintegracją, a co bardziej odważni „cofali lajki” i życzyli „dalszych sukcesów w zbieraniu dzikich jadalnych roślin”. Tymczasem jutro o 12.00 Miasto jest Nasze (Warszawa), Kraków Przeciw Igrzyskom (Kraków), Prawo do Miasta (Poznań), Gdańsk Obywatelski (Gdańsk), Czas Mieszkańców (Toruń) i Samorządni.pl (Płock) zaprezentują swój pomysł na konkretną wizję, którą chcą realizować po wygranych wyborach.

fot. Wistula/Wikimedia Commons
fot. Wistula/Wikimedia Commons

Zanim jednak rozpocznie walka o głosy wyborców trzeba będzie pewnie stoczyć bój o uznanie organizacji tworzących PRM za pełnoprawnego kandydata. Bo o ile jasne jest, że kandydaci wywodzący się z młodzieżówek partyjnych idą po władzę, to w przypadku wieloletnich społeczników niewielu się tego spodziewa. Tymczasem po młodzieżówkach trudno oczekiwać, że wniosą nowe pomysły i zrobią dobry użytek z władzy. Ruchy miejskie dają zaś szansę, że chcą zdobyć władzę nie tylko dla samej jej posiadania. Wciąż jednak ich kontekście jedno za drugim padają pytania o kompetencje, intencje i ukryte interesy. Wraz z nimi zaś obawy, czy aby rzeczywiście warto marnować kapitał obywatelski wprowadzając go do brudnej przecież polityki.

PRM to jednak nie gromada fantastów marzących o fotelach radnych, burmistrzów i prezydentów. W tym kształcie to realna siła polityczna, z którą trzeba się liczyć. Zamiast kazać tworzącym ją członkom tłumaczyć się, dlaczego w ogóle ośmielili się prosić wyborów co poparcie, lepiej zapytać się nieudolnych dzisiaj prezydentów, czy nie wstyd im ubiegać się o trzecią, czwartą albo nawet i piątą kadencję. Porozumienie Ruchów Miejskich reprezentują ludzie, którzy w ciągu ostatnich lat doskonale zrozumieli, na czym polega dzisiaj miasto i miejskość. Najwyższy czas, aby zebraną wiedzę, doświadczenie i umiejętności zaproponować wyborcom jako gotową, rozsądną i realną propozycję polityczną.

 

Artur Celiński

Szef zespołu DNA Miasta, członek redakcji Magazynu Miasta i wiceprezes Fundacji Res Publica. Politolog. Inicjator i członek Zespołu ds. Miejskich Polityk Kulturalnych działającego przy Narodowym Centrum Kultury. Miejski aktywista - członek Kongresu Ruchów Miejskich. Ekspert od polityki kulturalnej i znaczenia kultury dla rozwoju miast. Promotor innowacji w zarządzaniu politykami publicznymi i wprowadzaniu narzędzi dialogu obywatelskiego.

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.