Trójkąt w trujących oparach

Relacje energetyczne z Rosją to polityka. Czy Trójkąt Weimarski może wesprzeć w tym zakresie Ukrainę? Czy będzie podobnie nieskuteczny jak w warstwie politycznej? Wojciech Jakóbik Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz sprzedał umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską za tani gaz. Kiedy pomimo mediacji krajów Trójkąta Weimarskiego naród ukraiński go obalił, RosjaRead more

18 listopada 2014

Relacje energetyczne z Rosją to polityka. Czy Trójkąt Weimarski może wesprzeć w tym zakresie Ukrainę? Czy będzie podobnie nieskuteczny jak w warstwie politycznej?

Wojciech Jakóbik

Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz sprzedał umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską za tani gaz. Kiedy pomimo mediacji krajów Trójkąta Weimarskiego naród ukraiński go obalił, Rosja szybko zamieniła przyznane rabaty na daleko idącą podwyżkę. Kiedy Polska, Słowacja i Węgry uruchomiły rewersowe dostawy gazu z Zachodu nad Dniepr, dostawy z Rosji dla ich firm nagle obniżyły się, uniemożliwiając kontynuowanie przesyłu na Wschód. Tymczasem bliska geograficznie, ale politycznie ugodowa Białoruś, która oddała Rosji swoje gazociągi, ciągle płaci za ten sam surowiec niemal trzy razy mniej niż Ukraina. Relacje energetyczne z Rosją to polityka. Czy Trójkąt Weimarski może wesprzeć w tym zakresie Ukrainę? Czy będzie podobnie nieskuteczny jak na warstwie politycznej?

5334909398_36b5a1c367_o

Współpraca Trójkąta Weimarskiego w energetyce może być bardzo trudna. Kraje członkowskie mogą się jednak zgodzić odnośnie minimum spraw, które w tym sektorze mogą razem osiągnąć na Ukrainie. W ten sposób zwiększą stabilność ukraińskiego systemu politycznego, a co za tym idzie stabilność polityczną wschodniego sąsiada Polski.

Francja, Niemcy i Polska to kraje odległe biorąc pod uwagę uwarunkowania geograficzne, geopolityczne oraz kulturowe. Polityczne zbliżenie między Francją i Niemcami po drugiej wojnie światowej, jest silniejsze niż obecnie obserwowane relatywne ocieplenie relacji między Polską i Niemcami po upadku bloku wschodniego. Berlin i Paryż podpisały Traktat Elizejski i wspólnie budowały Wspólnoty Europejskie, których owocem jest Unia Europejska. Polska jest nowym graczem na tej arenie, a polityka zagraniczna dwóch ostatnich rządów zmierzała do wpasowania naszego kraju w relacje francusko-niemieckie, czego emanacją miał być właśnie Trójkąt Weimarski. Z tego względu Warszawa jest póki co skazana na rolę młodszego brata w relacjach z Berlinem i Paryżem.

Na poziomie deklaratywnym stworzenie Trójkąta było proste. Na płaszczyźnie politycznej rzeczywiście w interesie zachodnich wierzchołków leżała integracja europejska Polski. Jednak już na scenie Parlamentu Europejskiego i walki interesów już w ramach Unii Europejskiej pojawiły się pewne rozbieżności. Ten tekst będzie poświęcony potencjałowi współpracy państw Trójkąta Weimarskiego w energetyce. Podobnie jak na poziomie politycznym, tak w sektorze energetycznym więcej łączy Francję i Niemcy. Polska musi każdorazowo rezygnować ze swoich priorytetów, aby uzyskać przychylność pozostałych krajów grupy w zagadnieniach z nim związanych. Ten problem będzie rzutował na ocenę możliwości współdziałania Trójkąta na Ukrainie. A zatem, jak Francja, Niemcy i Polska rozumieją bezpieczeństwo energetyczne? Według utartej definicji owo bezpieczeństwo oznacza stabilność dostaw energii bądź surowca po akceptowalnej cenie. Uwarunkowania możemy podzielić na historyczne oraz geopolityczne.

Francja i Niemcy to duet ekologiczny

Historia zmian w sektorze determinuje procentowy udział źródeł energii w obecnych tzw. miksach energetycznych. Czym one są? To podział produkcji i konsumpcji energii wedle jej nośników lub sposobów wytwarzania. Polska, która walczy o nadgonienie zaległości rozwojowych jest uzależniona głównie od węgla kamiennego i brunatnego. W 2012 roku węgiel odpowiadał za 55 procent konsumpcji energii. Pozostałe źródła to ropa naftowa (26 procent), gaz ziemny (15 procent) i Odnawialne Źródła Energii (4 procent konsumpcji). Nasz przemysł jest mniej efektywny energetycznie, co oznacza, że zużywa więcej, niż pozostałe państwa Trójkąta Weimarskiego, energii by uzyskać podobny produkt. Efektywność naszej gospodarki jest około 3 razy niższa niż w najbardziej rozwiniętych krajach europejskich i około 2 razy niższa niż średnia w krajach Unii Europejskiej. Polska gospodarka jest też bardziej emisyjna – zanieczyszcza środowisko naturalne.

Dlatego Polacy różnią się ze swoimi zachodnimi partnerami odnośnie polityki klimatycznej oraz promocji odnawialnych źródeł energii. Nasze kraje stoją na różnych etapach rozwoju przemysłowego. Między nimi istnieje przepaść – być może nie do zasypania jeszcze przez wiele lat – jeśli chodzi o podejście do ekologii i zielonej energii. Zachodnia Europa posiada wieloletnie tradycje ruchów ekologicznych, w jej parlamentach funkcjonują partie Zielonych a organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną przyrody oraz zmianami klimatu są popularne. Paryż i Berlin pozostają za to z reguły głuche na argumenty o tym, że energetyka węglowa może być bardziej innowacyjna, czysta i korzystna dla gospodarki. Z tych samych powodów, dla których ekologia jest na Zachodzie Europy popularna, węgiel nie jest. Wyjątkiem są tutaj Niemcy wschodni, gdzie ta gałąź energetyki jest nadal rozwinięta. Umiarkowana w zakresie polityki klimatycznej kanclerz Angela Merkel oraz jej partyjny kolega, komisarz ds. energii Unii Europejskiej Gunther Oettinger reprezentują regiony wysoce uprzemysłowione.

Francuska debata na temat energetyki różni się nieco od niemieckiej i polskiej także ze względów historycznych. Dzięki polityce Force de dissuasion Charlesa de Gaulle’a, która zakładała, że atom będzie fundamentem niezależności Francji w porządku klarującym się po Drugiej Wojnie Światowej, ten kraj bazuje swą politykę energetyczną w dużym stopniu na elektrowniach atomowych. Są one głównym źródłem elektryczności. W 2012 roku wytwarzały one ponad 407 terawatogodzin, czyli 83 procent energii elektrycznej we Francji. Z tego względu Francuzi są trzecimi po Niemcach i Kanadyjczykach eksporterami prądu. Argumenty niemieckich ekologów opowiadających się za Energiewende, czyli całkowitemu zwrotowi ku energetyce odnawialnej i porzuceniu atomu, trafiają we Francji na podatny grunt. To drugi po Niemczech producent biopaliw w Europie.

Zależność od rosyjskiego gazu nie jest dla Niemiec problemem

Rozwinięty sektor atomowy we Francji sprawia, że bliższa Niemcom oraz Polakom dyskusja, o tym na ile Europa może sobie pozwolić na uzależnienie od węglowodorów z Rosji, jest Francuzom obca. Oni nie potrzebują rosyjskich węglowodorów w takim stopniu jak kraje Europy Środkowo-Wschodniej, mają także dostęp do gazu i ropy z krajów Północnej Afryki i giełd anglosaskich. Geopolityczne uwarunkowania Niemiec, które zawsze ciążyły ku bliskiej współpracy z Rosją, kosztem uprzedmiotowienia Europy Środkowo-Wschodniej, sprawiają obecnie, że dla wielu niemieckich polityków brnięcie w dalszą zależność od gazu z Rosji nie jest problemem.

Przeciwnie, istnieje tam silne lobby, które wypromowało gazociąg Nord Stream, stara się o monopolizację rur i magazynów na terenie kraju przez Rosjan. Dla nich to czysty biznes, ponieważ za technologie niemieckie słono płacą rosyjscy oligarchowie. Polacy stanowią tutaj wyjątek, gdyż bez względu na rządy, ich politykę energetyczną należy uznać za przeciwną do strategii rosyjskiej. Celem Warszawy jest uniezależnienie się od rosyjskich surowców, a to kierunek niezrozumiały dla Francuzów i Niemców. Polska broni swojego sektora węglowego przed zbyt daleko idącą polityką klimatyczną wetując nowe rozwiązania w Brukseli i oponując przeciwko wielkim inwestycjom w odnawialne źródła energii (OZE), oraz prowadzi aktywne działania na rzecz dywersyfikacji źródeł dostaw gazu ziemnego oraz ropy naftowej, np. budując terminal LNG w Świnoujściu.

Francuzi z kolei głosują za ambitną polityką klimatyczną, wspierają pomysły dywersyfikacji dostaw węglowodorów tylko w zamian za korzyści polityczne i promują swoje firmy atomowe. Niemcy również wspierają ortodoksyjną politykę w zakresie ochrony klimatu, choć tutaj dochodzi do dyskusji między socjalistami i chadekami z jednej strony a liberałami i zielonymi z drugiej. Niemieccy politycy blokowali do tej pory wszelkie inicjatywy energetyczne godzące w Rosję, nie wspierając w praktyce unijnych projektów dywersyfikacyjnych. Dlatego zgłoszony przez Polskę program Unii Energetycznej właśnie umiera wskutek lobbingu naszych partnerów z Trójkąta Weimarskiego.

Energia a sprawa ukraińska

W polityce energetycznej krajów Trójkąta jest zdecydowanie więcej różnic, niż punktów wspólnych. Czy państwa te łączy coś w kwestiach energetyki ukraińskiej? Najbardziej zainteresowana jest tym oczywiście Polska. To Polacy zainicjowali rozmowy Komisja Europejska-Ukraina-Rosja na tematy gazowe, z których zostali potem wyrugowani przez Niemców. Polskie dążenia do zwiększania efektywności energetycznej sektora przemysłowego przyświecają obecnym zabiegom Ukraińców na rzecz oszczędzenia jak największej ilości energii elektrycznej przed zimą. Reformy, dzięki którym Polska jest mniej zależna od gazu ziemnego, są argumentem przytaczanym przez ekspertów ukraińskich na rzecz zmniejszenie konsumpcji tego surowca by zmniejszać zależność od polityki Moskwy.

Jednak skuteczniejsi w promowaniu rozwiązań energetycznych okazują się na Ukrainie Niemcy. Intensyfikują promocję inwestycji w energetykę odnawialną. Z kolei Francja nie jest zainteresowana polityką energetyczną Ukrainy nawet w sektorze atomowym, nawet mimo, że ta jest zaawansowana. Dla Polski najlepsze na tym polu są więc działania unilateralne. Gdy stery przejmują Niemcy, stają się adwokatem interesów rosyjskich na Ukrainie i moderują polskie podejście. Francuzi są obecni w tej grze epizodycznie. Dlatego też pozostaje niewiele miejsca na grę zespołową.

Czy porozumienie rządu Wiktora Janukowycza z opozycją kończące masakrę Euromaidanu było pierwszym i ostatnim prawdziwym owocem współpracy Trójkąta Weimarskiego? Przecież tuż po jego osiągnięciu, opozycja złamała warunki, Janukowycz uciekł do Rosji, a do gry wkroczył prezydent Władimir Putin rozpoczynając inwazję od aneksji Krymu. Trudno oczekiwać tego w dziedzinie energii. Jeżeli trzy państwa spierają się o to w Unii Europejskiej, to trudno oczekiwać, że będą działać razem poza nią, na terenie Ukrainy. Kraje Trójkąta Weimarskiego mogą jednak współdziałać w zakresie wdrożenia nad Dnieprem unijnych dyrektyw gazowej i elektroenergetycznej, które sankcjonują łączenie rynków gazu ziemnego oraz energii elektrycznej na terenie Wspólnoty Energetycznej, a do tej Ukraina również należy.

Co pomoże Ukrainie?

Trójkąt Weimarski może zdopingować reformy energetyczne na Ukrainie. To prawdopodobnie jedyny punkt, w którym państwa członkowskie mogą skutecznie współpracować. Wszystkim krajom członkowskim Trójkąta powinno zależeć na wprowadzeniu na terenie Ukrainy dobrego prawa, które podnosi standardy funkcjonowania firm, broni interesu wszystkich podmiotów biorących udział w wymianie surowcami i energią elektryczną oraz chroni przed monopolami. Tutaj spotykają się interesy Francji, Niemiec, Polski i Ukrainy.

Dzięki implementacji trzeciego pakietu energetycznego na Ukrainie zostanie wprowadzony rozdział właścicielski (unbundling), zasada wolnego dostępu do przepustowości (third party access) oraz inne mechanizmy, które docelowo uwalniają rynek gazu i energii elektrycznej. Dzięki temu ukraiński sektor energetyczny będzie bardziej przyjazny dla zachodnich inwestorów, i być może otrzyma zastrzyk zachodniego kapitału, który jest mu niezbędny. Infrastruktura energetyczna nad Dnieprem potrzebuje szybkiej modernizacji. Jest to szczególnie istotne ze względu na fakt, że Ukraina jest głównym krajem tranzytowym w Europie. Kijów potrzebuje także zmniejszyć wpływy rosyjskie, co widać szczególnie w sektorze gazowym. Jeżeli nie będzie w stanie wybić się na samodzielność, może im przeciwstawić wpływy europejskie. Taką myśl widać w planach rządu Arsenija Jaceniuka, który chce oddać 49 procent udziałów w gazociągach firmom zachodnim, aby zabezpieczyć je przed przejęciem przez Rosjan. Ukraiński miks energetyczny jest skrajnie zależny od gazu ziemnego, który do czasu rewolucji Euromajdanu pochodzi głównie z Rosji. Ten surowiec jest odpowiedzialny za 40 procent ukraińskiej konsumpcji energii. Dalej jest węgiel (28 procent) i energia atomowa (18 procent).

Te dane pokazują, co Weimar może dać Ukrainie. Polacy mogą zapewnić techniczną możliwość czerpania gazu z Zachodu i już to czynią. Naftogaz sprowadza go już na mocy umowy z niemieckim RWE przez nasz kraj, Słowację i Węgry. Niemcy mogą oferują dostawy gazu, który również jest rosyjski, lecz ze względu na dostarczenie gazociągiem Nord Stream tańszy – Rosja domaga się ceny $ 485,5/1000 m3, podczas gdy na niemieckiej giełdzie cena tego surowca waha się wokół $ 320/1000 m3. Francja może wesprzeć rozwój ukraińskiego sektora atomowego. To wszystko będą jednak działania unilateralne na potrzeby interesów poszczególnych państw Weimaru.

Europejskie standardy to niezależność dla Ukrainy

Trójkąt Weimarski, jako całość może wspierać reformy ukraińskiej energetyki zgodne z prawem unijnym, które zmniejszą wpływ Gazpromu na sektor gazowy, zwiększą efektywność energetyczną chronicznie niewydajnej energetyki i ustanowią wysokie standardy na rynku gazu ziemnego oraz energii elektrycznej. Będzie to swoista europeizacja ukraińskiego sektora gazowego, która pomoże zbliżeniu Ukrainy z Unią Europejską. Być może będzie to dobry zaczyn pod przyszłą integrację. Tu jednak potrzeba woli politycznej, której dziś brakuje.

Francja i Niemcy cenią relacje biznesowe z Rosją za bardzo, by ryzykować ich pogorszenie aktywnym wsparciem dla Ukrainy. Polska, co prawda, wyłamuje się z tej solidarności z Rosjanami, wspiera Ukraińców rzeczowo i politycznie, za co jest karana embargami, ze słynnym embargiem na polskie jabłka na czele. Dlatego na razie nie ma co liczyć na wspólne stanowisko trzech państw ani względem polityki energetycznej, ani polityki wschodniej.

Wojciech Jakóbik

Szef Zespołu Ekspertów Klubu Jagiellońskiego, redaktor naczelny „Biznes Alert”.

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.