Aktualności
Europa
Polityka
Strona główna
Węgrzy po Orbánie. Zdobycie władzy jest łatwiejsze niż jej ograniczenie
14 maja 2026
22 października 2012
Filozofia czyni ważne rozróżnienia pozwalające na diagnozę współczesnej sytuacji i głębsze rozumienie zachodzących procesów. Aby wykazać ograniczenia dzisiejszej postpolitycznej polityki, wprowadzono rozróżnienie tego, co polityczne, od polityki. Polityka to to, co badają politologowie, to wszelkie uregulowane, zinstytucjonalizowane formy działań – od wyborów po działalność partii politycznych. Polityka rozumiana jest jako podsystem społeczny, jako pewien „obszar” życia społecznego.
Natomiast pojęcie tego, co polityczne, pojęcie polityczności ma z jednej strony uchwycić swoistość zjawisk politycznych (ma sygnalizować, że nie da się ono zredukować do etyki czy racjonalnych rozstrzygnięć), z drugiej zaś ma wyrażać autonomię i prymat polityki wobec sfery społecznej. Jak przekonuje Claude Lefort, dopiero forma polityczna czyni społeczeństwo „jednym społeczeństwem”. Nie ma społeczeństwa bez politycznej formy. Tak więc relacja między tym, co polityczne, a tym, co społeczne, jest odwrotna niż ta, którą zakłada socjologia.
Polityczność w interpretacji postheideggeriańskiej jest quasi-transcendentalnym warunkiem polityki[5] (tak ma się do polityki, jak „das Sein” do „das Seiende”). Taka polityczność ma się ujawniać w warunkach „nieobecności ostatecznej podstawy, racji”. Refleksja nad tym, co polityczne, jest refleksją nad procesem konstytuowania się społeczeństwa jako całości, ale to, co polityczne, wyraża także agonalny charakter działań politycznych, wydobywa element konfliktu, dysocjacji, nie dający się do końca okiełznać lub wyeliminować ani technokratycznymi receptami, ani „rozumem praktycznym”. Nic dziwnego, że używa go wojująca lewica, sięgając po myśl prawicową, przede wszystkim do Carla Schmitta. Odrzuca ona postpolitykę jako „politykę bez przeciwnika”, która zmienia się w „policy making”, w zarządzanie i administrowanie, w troskę o „ciepłą wodę w kranie”.
Polityczność to odsłonięcie „momentu machiawelicznego”, który tkwi w każdej polityce. Polityka będąca wyrazem polityczności jest czymś wyjątkowym, zdarza się rzadko, jest zdarzeniem w przeciwieństwie do zwykłej uporządkowanej, zinstytucjonalizowanej polityki państwa, którą Ranciere nazywa „policją”. Polityczność wprowadzona jest w opozycji do przedmiotu badanego przez politologię czy socjologię polityki, które nie biorą pod uwagę własnego usytuowania w politycznej przestrzeni. Czasami jednak także w opozycji do klasycznej filozofii politycznej.
Badiou czy Rancière są krytykami filozofii, poniekąd idąc tutaj śladami Arendt, od której się jednak ostro odcinają. ”Główna konieczność współczesnego myślenia polega na tym, by skończyć z <<polityczną filozofią>>”[6]. Badiou stwierdza, że filozofia polityczna sprowadza „subiektywną realność zorganizowanych, wojujących procesów” do „swobodnego formułowania sądów, w przestrzeni, w której ostatecznie liczą się tylko opinie”. [7] Tymczasem „istotą polityki nie jest wielość opinii. Jest nią preskrypcja możliwości, która zrywa z tym, co jest”.[8]
Natomiast Rancière, oskarżany przez Badiou o plagiat, twierdzi, że pierwotnym projektem filozofii było usunięcie polityki, podporządkowanie jej racjonalności i moralności, a Platon był pierwszym wrogiem polityki. „To, co określa się mianem <<filozofii politycznej>>, mogłoby być całością operacji myślowych, za pomocą których filozofia próbuje skończyć z polityką, zlikwidować skandal myślowy, który wywołuje uprawianie polityki.”[9] Stanowisko platońskie Rancière nazywa arche-polityką. Jej następczynią jest meta-polityka, w której nauki społeczne stają się współczesną formą filozofii politycznej, a więc nowoczesną formą likwidacji polityki.
O polityczności piszą dziś intelektualiści radykalnie lewicowi, sięgając do myślicieli prawicowych, Schmitta i Heideggera. Najbardziej radykalni z nich to nowi komuniści. Intelektualistów należących do tego nurtu wylicza jeden z publicystów: są to m.in. Michael Hardt, Toni Negri, Gianni Vattimo, Alessandro Russo, Judith Balso, Alberto Toscano, Terry Eagleton oraz Bruno Bosteels. [10] Bardzo często są to dawni maoiści. Zwraca uwagę brak Niemców na tej liście – w Niemczech dawni maoiści stali się „zielonymi” komunitarianami. „Nowi komuniści” powołują się nie tylko na 1968 rok, lecz także Komunę Paryską, która awansuje do roli najważniejszej, najbardziej czystej rewolucji, a także – jak Badiou – bronią Mao i rewolucji kulturalnej. Demokracja nie jest już sama przez się oczywista. Badiou woli mówić o systemie „kapitało-parlamentarnym.”
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.