Ekonomia
Europa
Polityka
Strona główna
Miraże polskiej autonomii
14 lipca 2026
10 czerwca 2014
Wspólna wizyta ministrów spraw zagranicznych państw Trójkąta Weimarskiego w Kijowie w lutym tego roku była ostatnim momentem kiedy mówili jednym głosem. Od lutego obserwować można stopniowe rozchodzenie się stanowisk Polski i Niemiec wobec konfliktu na Ukrainie. Podczas gdy Warszawa wzywa do zaostrzenia stanowiska Zachodu wobec Rosji i zdecydowanie popiera integralność terytorialną Ukrainy, Berlin prowadzi niejasne rozmowy na temat decentralizacji tego kraju oraz apeluje o zachowanie konstruktywnych relacji z Rosją.
Czy oznacza to trwały zwrot, w dość pomyślnej w ostatnich latach współpracy Polski i Niemiec w polityce wschodniej, czy też może wynika to z chwilowej nieumiejętności dostosowania się tych drugich do nowej sytuacji na Wschodzie? Niezależnie od odpowiedzi, z uwagi na obiektywne uwarunkowania, niemiecka Ostpolitik musi się zmienić, a pozycja Polski i Europy Środkowo-Wschodniej w jej ramach – wzrosnąć.

Ład jałtański oraz integracja europejska umieściły Niemcy w specjalnych ramach sojuszniczej kontroli, które z każdym rokiem stawały się coraz bardziej archaiczne. Po uruchomieniu tzw. Ostpolitik przez Willego Brandta w 1969 r., która stanowiła pierwszy strategiczny akt asertywności niemieckiej polityki zagranicznej po II wojnie światowej, Niemcom udało się doprowadzić do zjednoczenia kraju w 1990 r. i, w trakcie kryzysu w strefie euro, ostatecznie wyzwolić się z zobowiązań powojennych.
Można by pomyśleć – status quo ante bellum II wojny światowej ze wszystkimi jego koszmarami powraca, szczególnie dla Europy Środkowo-Wschodniej. Ten scenariusz nie musi się jednak spełnić. Pewne okoliczności uległy bowiem zmianie i wydaje się, że tym razem, to właśnie one mogą mieć znaczenie.
Podczas ostatniej konferencji bezpieczeństwa w Monachium, zarówno wracający na stanowisko ministra spraw zagranicznych RFN Frank Walter Steinmeier, jak i prezydent Joachim Gauck mówili o konieczności zwiększenia przez Berlin „odpowiedzialności w polityce zagranicznej”, co powinno być odczytywane jako naturalne następstwo wzmocnienia jego roli w wyniku kryzysu w strefie euro.
Pierwsza okazja do wykazania „większej odpowiedzialności” pojawiła się wraz z obecnym kryzysem na Ukrainie. Sytuacja na wschodzie okazała się jednak trudnym testem dla Republiki Federalnej. Nieskuteczność sankcji nałożonych na Rosję, jak i rozbieżność stanowisk Angeli Merkel i F.W. Steinmeiera w stosunku do Ukrainy, ukazały kilka strukturalnych słabości niemieckiej polityki wschodniej oraz konieczność redefinicji założeń Ostpolitik.
Pierwotnie Ostpolitik opierała się na trzech głównych założeniach: intensyfikacja współpracy z krajami bloku wschodniego zaowocuje zacieśnieniem wzajemnych relacji (Wandel durch Annährung); Rosja (wtedy ZSRR) jest kluczowym elementem stabilności obszaru euroazjatyckiego oraz że istnieje konieczność podtrzymywania dialogu politycznego i współpracy gospodarczej ponad różnicami ideologicznymi.
Wszystkie te założenia, z nieznacznymi wahaniami w zależności od rządzącej koalicji, były konsekwentnie stosowane przez wszystkie niemieckie rządy przez ponad dwie dekady. Od momentu rozszerzenia NATO i Unii Europejskiej na wschód, a także dojścia do władzy w Rosji Władimira Putina, rozpoczął się jednak proces stopniowego kwestionowania podstawowych założeń Ostpolitik (poza wyjątkową kadencją Gerharda Schrödera). Punktami zwrotnymi w tym kontekście były niewątpliwie: wojna rosyjsko-gruzińska w 2008 r., wybór W. Putina na trzecią kadencję prezydencką oraz, najbardziej znacząca, aneksja Krymu.
Kwestionowanie głównych założeń Ostpolitik odnosi się, w różnym stopniu, do wszystkich jej założeń. Podczas gdy pierwsze wydaje się przedawnione z uwagi na udaną transformację ustrojową krajów Europy Środkowej, która umożliwiła współpracę z nimi oraz z powodu niepowodzenia projektu Partnerstwa dla modernizacji (co przyznał nawet Steinmeier), tak dwa ostatnie wciąż pozostają niepewne. Mają one znaczenie strategiczne, i w głównej mierze od nich zależeć będzie kształt nowej niemieckiej Ostpolitik i „większej odpowiedzialności w polityce zagranicznej” w postjałtańskim ładzie międzynarodowym. Kształt tej polityki zależeć będzie również od takich czynników jak: przyszła polityczna konstelacja w Niemczech, spór kompetencyjny w sprawach polityki zagranicznej między Urzędem Kanclerskim a Auswärtiges Amt, opinii publicznej, polityki energetycznej, polityki USA i pozostałych sojuszników, zmian polityczno-gospodarczych krajów Partnerstwa Wschodniego, a przede wszystkim od działań Rosji.
Dziś wydaje się oczywiste, że nie ma możliwości powrotu do Ostpolitik w dawnej formie i klasycznej Russia first policy, nawet dla SPD. Otwartym pytaniem pozostaje jak dalekie kroki może poczynić Berlin w ewentualnej konferencji z Moskwą. Niemcy dążą do pokojowego rozwiązania kryzysu na Ukrainie, być może również zgodzą się na kremlowską propozycję federalizacji kraju. W przypadku dalszej eskalacji konfliktu czy też wojny domowej nad Dnieprem, Niemcy byłyby musiałyby jednak zająć bardziej zdecydowane stanowisko, najprawdopodobniej uwzględniające nałożenie na Rosję sankcji gospodarczych, a nawet wsparcie strony ukraińskiej w konflikcie w Donbasie.
Niezależnie od rozwoju wydarzeń, szczególnie w miarę postępowania Energiewende, integracji europejskiej oraz wzrostu pozycji tzw. „nowej lewicy” (Zieloni, Partia Piratów), w długoterminowej perspektywie Berlin prawdopodobnie będzie osłabiać swoje powiązania z Moskwą. Wobec takiego rozwoju relacji z Rosją, powinna wzrosnąć rola Europy Środkowo-Wschodniej w polityce niemieckiej. Wobec rosnącej pozycji państw regionu w UE i NATO oraz ich rosnącej siły gospodarczej, powinny one zdobyć pozycję pozwalającą na skuteczne balansowanie między Berlinem a Moskwą i z czasem nawet uzyskać pierwszeństwo przed Rosją w polityce niemieckiej.
Artykuł przedstawia prywatne opinie autora
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.