Aktualności
Demokracja
Europa
Polityka
Strona główna
Wygrał Magyar. Jaka będzie Europa bez Orbána? Koniec wymówek, że Budapeszt blokuje
14 kwietnia 2026
Zamach terrorystyczny na siedzibę francuskiego magazynu satyrycznego „Charlie Hebdo” to młyn na wodę populistycznych ruchów antyimigracyjnych. Trudno jest trzymać emocje na wodzy w obliczu tragedii, która na naszych oczach dokonała się w Paryżu. Zamach na dziennikarzy „Charlie Hebdo” wstrząsnął nie tylko Francją, ale całym Zachodem. Szokuje nieprzewidywalność i bezsens aktu przemocy wymierzonego w autorów satyrycznych rysunków.
Choć trudno nie sympatyzować z obywatelami Republiki protestującymi na ulicach Paryża, to warto zachować pewną dozę powściągliwości w ocenie wczorajszych wydarzeń. W natłoku ostrej krytyki zamachu oraz retoryki walki o wolność słowa, łatwo jest przeoczyć szerszy kontekst Paryskiej tragedii. Kontrowersyjna dawniej publikacja stała się symbolem walki o wolność słowa i europejskie wartości, elektryzując nie tylko opinię publiczną, ale i europejską prawicę.
Francja, a razem z nią reszta Europy, znajduje się teraz w niebezpiecznej pozycji. Trudna sytuacja ekonomiczna i społeczna zaowocowały zaskakującym wzrostem poparcia dla skrajnych ruchów politycznych takich jak Front Narodowy Marine Le Pen, czy Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa pod przewodnictwem Nigela Farage.
Tarcia między wspólnotami muzułmańskimi, a rosnącymi w siłę ksenofobicznymi populistami narastają na Zachodzie już od kilku lat. Wydarzenia z Paryża, właśnie dzięki uniwersalnemu wymiarowi tragedii, są idealnym kapitałem politycznym dla skrajnej prawicy. Francuscy populiści będą próbowali wpleść antyislamski dyskurs w społeczny wyraz uczuć oburzenia i szoku.
Jeżeli uda im się opanować i zmanipulować opinię publiczną, wczorajszy atak może stać się katalizatorem niebezpiecznych przemian politycznych nie tylko we Francji, ale i całej Europie.
Paradoksalnie, cele polityczne skrajnych populistów i terrorystów odpowiedzialnych za wczorajszy zamach zdają się być jednakowe. Skrajna prawica potrzebuje retoryki strachu przed islamem, by zdobyć elektorat i władzę. Religijni ekstremiści potrzebują zachodniej islamofobii, by zdobyć poparcie świata muzułmańskiego i zdominować dyskurs tej religii.
Tylko w obliczu zinstytucjonalizowanego rasizmu i antagonizacji całego islamu – religii, której ponad półtora miliarda wyznawców nie tworzy jednolitego ruchu religijno-politycznego, terrorystyczny ekstremizm może stać się atrakcyjną alternatywą dla demokratycznych form politycznej aktywności.
Właśnie dlatego warto jest się zastanowić nad politycznym wymiarem wczorajszej tragedii, oraz głębszymi motywami zamachowców. Zanim zaczniemy protestować i bronić naszych zachodnich wartości, musimy wiedzieć czy nasze formy protestu nie zostaną przejęte przez partie polityczne i czy przypadkiem nie będziemy dalej realizować dzieła terrorystów.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.