Dziś jest już jutro

Powszechnie dostępne nowe technologie nie są zagrożeniem wolności, lecz spełnieniem jej ideału – zarówno w społeczeństwie, jak i w globalnej gospodarce. Europa Środkowa dostaje szansę w postaci nowej fali modernizacji. Polega ona na powszechnym wykorzystaniu internetu i nowych technologii. Przez lata Europa Środkowa doganiała Zachód zgodnie z wytycznymi narzucanymi zRead more

21 lipca 2014

Powszechnie dostępne nowe technologie nie są zagrożeniem wolności, lecz spełnieniem jej ideału – zarówno w społeczeństwie, jak i w globalnej gospodarce. Europa Środkowa dostaje szansę w postaci nowej fali modernizacji. Polega ona na powszechnym wykorzystaniu internetu i nowych technologii. Przez lata Europa Środkowa doganiała Zachód zgodnie z wytycznymi narzucanymi z zewnątrz. Dziś nie ma gotowych recept, bo każdy sam kształtuje swoją przyszłość. To okazja, by przeskoczyć własną historię.

Res Publica wraz z Google, Funduszem Wyszehradzkim, we współpracy z Financial Times oraz kilkudziesięcioma instytucjami z Europy Środkowej i Wschodniej, publikować będzie coroczną listę New Europe 100 – stu liderów Nowej Europy. Lista New Europe 100 zostanie po raz pierwszy ogłoszona w czasie Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie w październiku 2014.

 

Dziś jest już jutro. Tak twierdzi William Gibson, pisarz nurtu cyberpunk i jeden z najgłośniejszych wizjonerów cyfrowej rzeczywiści. W 1984 roku wydał Neuromancera, książkę opowiadającą o przepełnionej technologią dystopii. Upowszechnił tym samym pojęcie cyberprzestrzeni i spopularyzował dylematy, które później śledziliśmy chociażby w filmie Matrix. Swoje powieści pisał na takiej samej maszynie do pisania, jakiej używał Hemingway, w czasach, gdy internet wciąż był tylko eksperymentalną siecią między uniwersytetami. Mimo to stworzył język opisu skomplikowanych zjawisk, które dopiero miały nadejść. Oto miara innowacji. Efekt wolnej, niczym nieskrępowanej wyobraźni.

Nowe technologie odmieniły nasze życie. Fot. Doug / Flickr
Nowe technologie odmieniły nasze życie. Fot. Doug / Flickr

Kiedy w innych częściach świata tworzono bestsellery, które zdefiniowały świat przyszłości, pełen nadziei i nowych wyzwań, pisarze z Europy Środkowej zmagali się z historią i cenzurą. Nawet gdy pisali o przyszłości, musieli stawiać czoła także przeszłości. Podczas gdy Amerykanie cieszyli się ze zdobyczy postępu, tutaj wciąż pamiętano czasy, gdy postęp legitymizował zbrodnię. Krwawe i niesprawiedliwe dzieje tej części świata przez stulecia pobudzały pęd ku wolności. Moralne traktaty intelektualistów były potrzebne. Inspirowały do tego, by zmieniać siebie i świat na lepsze. Otworzyć się na doświadczenie wolności. Skorzystaliśmy z tego pędu, ale nie wszyscy. Najbardziej ci, którzy byli wykształceni, otwarci na świat i gotowi podjąć ryzyko. Słowem – klasa średnia.

William Gibson jest dziś stałym komentatorem trendów technologicznych i zmian, które wywołują w świecie. Przewidział konsekwencje rozpowszechnienia się internetu: społeczeństwo postindustrialne, zmierzch państw narodowych oraz niczym nieograniczoną inwigilację. Ostatnio zaś postawił przed nami zaskakująco znajomy dylemat. Twierdzi, że jutro jest już dziś, ale nie dla każdego i nie w równym stopniu. Jak to zmienić?

Jutro to bez wątpienia nowe technologie, zmiany w strukturach produkcji, wzrost znaczenia miast, schyłek papierowych biurokracji, wzrost nowych, nieokreślonych jeszcze potęg. Rozwój, postęp, prędkość, a wraz z nimi – nowe wyzwania. Europa Środkowa w końcu dogania świat, a teraz może go nawet przegonić. Przez pierwsze dziesięć lat wolności umocniła swoją pozycję geopolityczną. Kolejną dekadę poświęciła na wyścig produkcji i wyrównywanie szans startu w regionach. Meta tak zakreślonego rajdu jeszcze daleko, ale na horyzoncie pojawiła się zupełnie nowa możliwość pokonania tego dystansu. Dzięki internetowej gospodarce Europa Środkowa może wysunąć się na czoło peletonu. Ten wyścig na starcie radykalnie wyrównał szanse zawodników.

Postęp technologiczny zmienił świat nie do poznania. Wraz z nim zmieniły się też ścieżki modernizacji. Postęp zachodzi spontanicznie i z korzyścią dla wszystkich. Przykładu nie trzeba szukać daleko. Wszyscy wiemy, jak jeżdżą polscy kierowcy. Aplikacja na smartfony – Janosik – wielka chmura danych pozwala kierowcom ostrzegać się przed fotoradarami i patrolami policji na drodze. Wbrew prawu? Przeciwnie. Policja wręcz zachęca do stosowania tej aplikacji, bo dzięki niej na drogach jest bezpieczniej. Nikt, ani twórcy tego rozwiązania, ani policja, nie spodziewał się takich efektów.

Nowa modernizacja to zmiana, która dokonuje się bez dekretu woli politycznej. Świat jutra dostępny jest już dziś. Przyspieszenie i zmiana. Upadek starych monopoli i powstawanie nowych. Przede wszystkim jednak zmiana cywilizacyjna, która wyrównuje szanse startu. Internet nie cierpi bowiem asymetrii w relacjach, tak samo jak nie znosi cenzury i stagnacji.

Co zrobić, aby owo „jutro” dotyczyło naprawdę wszystkich? By było dostępne każdemu? Tutaj, teraz, błyskawicznie? Europejczykom w równym stopniu co Amerykanom? Mieszkańcom wsi w tej samej cenie i takiej jakości jak mieszkańcom miast? By każdy z nas miał naprawdę swobodny i równy dostęp do zdobyczy jutra? Czy można być naprawdę wolnym, rezygnując z udziału w postępie, który dokonuje się na naszych oczach? W końcu – kto na nim zyska, kto już dziś zbija kapitał na „jutrze”?
Internet, jak każdy przejaw modernizacji, ma ogromny potencjał. Pomaga w rozwoju, o ile jest dostępny wszystkim. Doświadczenie wolności nauczyło nas, że bez instrumentów, bez silnych instytucji gwarantujących wolność, jednorazowo przyznana swoboda nie jest prawdziwa. Bez tego świat zamienia się w dżunglę przyjazną tylko najsilniejszym. Z postępem i internetem jest podobnie. Bez zagwarantowania dostępu do wolności, którą daje sieć, silni zdominują słabych. Technologicznie zaawansowani podyktują warunki zacofanym. Tak mogą powstawać nowe nierówności, nowe podziały społeczne i podklasy. Od tego, czy potrafimy włączyć w ten proces wszystkich, zależy w gruncie rzeczy przyszłość demokracji. Spójrzmy na dwa przykłady.

Koleje niedawno wprowadziły możliwość kupna biletów przez internet. Mieszkańcom miast, w których internet jest powszechnie dostępny, pozwoliło to zaoszczędzić czas, a w konsekwencji także pieniądze. Poza miastami, gdzie internet jest trudniej dostępny, taka funkcjonalność przynosi jeszcze więcej korzyści, ale nie wszystkim. Osoby starsze albo mniej zamożne, które nie mogą korzystać z internetu, w tym z płatności w sieci, muszą poświęcić znacznie więcej czasu, by zorganizować swoją podróż. W konsekwencji piętrzą się dla nich bariery. Cyfrowo wykluczeni są wśród nas i nie jest ich niewielu. Cyfrowe zapóźnienia nie tylko nie generują wzrostu – w dzisiejszym świecie przynoszą też negatywne konsekwencje. Na nas spoczywa odpowiedzialność za to, by to zmienić.

Drugi przykład: jak nowe technologie wyrównują szanse w Europie Środkowej? Wszyscy wiemy, z jakim zapałem środkowoeuropejskie miasta wzięły się za odnawianie historycznych zabytków, ulic i budynków. Nikt na świecie tak żarliwie nie rekonstruuje materialnej przeszłości, jak my. Tylko że w tym zapale wraz z pięknem reprodukuje się często historyczne bariery. Schody i krawężniki – potężne, wysokie – tworzą labirynt niedostępny dla tych z nas, którzy mają problem z poruszaniem się. Jak zmieniają to nowe technologie? Stowarzyszenie niepełnosprawnych w Budapeszcie uczy swoich członków korzystania ze Street View. To narzędzie pozwala im zaplanować podróż zawczasu i ominąć przeszkody. Internet pomaga im włączać się do „realu” i stwarza równe szanse.

Proces dotyczy więc zarówno jednostek, jak i całych grup, narodów i regionów. Bez dostępu do narzędzi, które gwarantują wolność, nie wytwarzamy i nie udostępniamy światu naszej twórczości w tym samym stopniu co inni, posiadający dostęp do internetu. Jesteśmy też odcięci od tego, z czego korzysta świat. Chcemy tego czy nie, sieć już teraz wpływa na rozwój gospodarczy i będzie na niego wpływała coraz bardziej. Co więcej, gdy tylko jest powszechnie dostępna, pomaga w demokratyzacji.

Steven D. Levitt i Stephen J. Dubner w swojej książce Freakonomics wyjaśnili na przykładzie radia oraz internetu, w jaki sposób postęp w rozwoju komunikacji może niwelować asymetrię i znosić relacje dominacji – niechlubne dziedzictwo przeszłości. Autorzy dość przewrotnie porównali historię niedawnego radykalnego spadku cen ubezpieczeń na życie z historią schyłku Ku Klux Klanu (KKK). Oba te zdarzenia łączy fakt, że dzięki udostępnionej powszechnie informacji – w drugim przypadku przez radio, w pierwszym przez internet – poprawiła się jakość życia.

W latach czterdziestych XX wieku Stetson Kennedy upowszechnił gromadzoną przez lata wiedzę o coraz groźniejszym i radykalnym ruchu rasistowskim, który swoją siłę czerpał między innymi z konspiracyjnych metod: haseł, sekretnych spotkań i ukrytych tożsamości. Wszyscy wiedzieli, że KKK istnieje i nie tylko prześladuje ludzi, lecz także daje członkom nieźle zarobić dzięki sekretnym koneksjom i nieformalnym układom. Nimb tajemnicy i niepewności otaczający ten ruch czynił go w oczach prześladowanych jeszcze potężniejszym. Nieświadomi faktów Amerykanie gotowi byli zakładać, że macki KKK sięgały wszędzie, a przekraczanie granic rasowych będzie karane linczami podobnymi do tych z XIX wieku. Aby zawalczyć z tym przekonaniem, Kennedy postanowił upublicznić zebrane o KKK informacje. Dokonał tego w innowacyjny jak na owe czasy sposób – przez radio. Dostarczał swoje raporty do redakcji programu Washington Merry-Go-Round dla dorosłych i Adventures of Superman – dla dzieci.

Upowszechniona masowo informacja o dziwacznych kodach, pretensjonalnej nomenklaturze i kuriozalnych zwyczajach KKK po prostu ośmieszała organizację, która wraz z rosnącą popularnością radiowego programu traciła wiarygodność i członków. Ta historia jest przykładem, że kiedy informacja staje się wolna i powszechna, kiedy nie ma ograniczeń w mediach, opinia publiczna okazuje się być rozsądna i dokonuje mądrych, demokratycznych wyborów.

Kolejny, bliższy nam przykład jest znacznie prostszy. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku radykalnie spadły ceny ubezpieczeń na życie. Polegały one na wpłaceniu określonej kwoty, która ubezpieczała bliskich na wypadek śmierci ubezpieczonego. Różniły się jedynie wysokością składki, która to poleciała na łeb na szyję z chwilą, gdy powstały pierwsze internetowe porównywarki ofert. Jak pokazały statystyki, w wyniku umasowienia informacji konsumenci w ciągu roku zaoszczędzili łącznie miliard dolarów.

Te dwie historie w nieoczekiwany sposób łączą się z Europą Środkową. Doświadczenie przełamywania tabu, prześwietlania tajnych organizacji, ujawniania prawdy, w końcu – wykorzystania wolnych mediów było w tym regionie zarazem historią uwalniania się od opresji i autocenzury komunizmu. Nie trzeba było czekać pięćdziesięciu lat, jak w USA, by internet przyniósł kolejną demokratyczną rewolucję podobną do tej opisanej przez Levitta i Dubnera. Monopole muszą liczyć się z konkurencją wyzwoloną przez powszechny dostęp do informacji, korupcja jest mniej opłacalna. Przykładem niech będą ostatnio otwarte dane do licytacji komorniczych.

Tajemnicą poliszynela było, że głównymi beneficjentami dotąd niejawnych licytacji były rodziny i znajomi komorników, którzy sprzedawali im zadłużone majątki za bezcen. Konieczność umieszczenia danych do licytacji w internecie utrudnia komornikom dalsze uprawianie tego procederu. W efekcie skuteczny obieg informacji buduje zaufanie do instytucji publicznych. A jest ono od dawna towarem deficytowym, choć jest podstawowym budulcem społeczeństwa i motorem jego rozwoju. Jak zauważają psychologowie zajmujący się kreatywnością, najważniejszym przeciwnikiem innowacyjności jest brak pewności siebie.

Taka niska samoocena nie jest Europie Środkowej szczególnie obca. Wyrosła z nieustannie podsycanego poczucia wykluczenia i braku. Powołał ją do życia Milan Kundera artykułem z 1983 roku, czyli wcale nie tak dawno, niespełna 10 lat przed powstaniem Grupy Wyszehradzkiej. Pisarz stwierdził w nim, że wszystko u nas jest niby takie samo jak na Zachodzie, ale jednak trochę inne, bo wykluczone z obiegu i pełnoprawnego dostępu do światowej kultury.

W ciągu ledwie dwudziestu pięciu lat Europa Środkowa pokonała bariery, o których pisał Kundera. Uwolniliśmy się i na równych prawach połączyliśmy z Europą. Ale świat nie czekał. Szedł naprzód. Dziś już nie tylko pisarze i artyści uczestniczą w światowej wymianie idei i produktów kultury. Wszyscy chcemy równych praw do uczestniczenia w globalnej twórczości, bo każdy rozumie, że to prawdziwa szansa rozwoju. To pragnienie każdego studenta, bibliofila, każdego kinomana i melomana. Nic dziwnego, że także każdego przedsiębiorcy – wytwórcy – twórcy. Każdego, kto ma nowy pomysł i energię, by go wcielić w życie.

Tymczasem Rafał Brzoska, twórca jednego z najciekawszych polskich start-upów, firmy InPost (która rywalizuje z Amazonem o udział w brytyjskim rynku paczek), określa klimat dla innowacji w regionie wprost:

Jest słabo. Mimo że mamy sporo innowacji, to niewiele z nich się przebija. Nie wiem, czy jest to kwestia braku kapitału, ambicji przedsiębiorców czy małego doświadczenia biznesowego. Równie dobrze może to być mix wszystkich wymienionych czynników. Jedno jest pewne: Polacy mają coraz więcej naprawdę innowacyjnych i ciekawych produktów, które mogą odnieść sukces na arenie międzynarodowej. Niestety rządy niezależnie od opcji politycznej fundują nam durne, zachowawcze przepisy, które hamują naturalny pęd do innowacyjności i osiągania sukcesów. Działamy w skrajnie niekorzystnym klimacie. Jeśli komuś się udaje, to uważam, że jest to sukces 4 razy większy niż firmy niemieckiej, która działa we wspaniałym klimacie inwestycyjnym, eksportowym [1].

Jego słowa potwierdzają statystyki, które wyraźnie wskazują, że póki co innowacje nie są mocną stroną naszego regionu. Polska w raporcie UE Industrial innovation. Innovation Union Scoreboard 2013 znajduje się w grupie państw w najmniejszym stopniu stawiającym na innowacje. Słowacja, Węgry i Czechy mieszczą się w grupie „umiarkowanie innowacyjnych”, za czołówką państw należących do grup liderów i przeciętnie innowacyjnych. Jedyne miasta, które załapały się do pierwszej setki Innovation Cities Global Index – rankingu miast innowacyjnych pod względem gospodarek i rozwiązań społecznych – to Praga (55. lokata) oraz Budapeszt (58.). Bratysława, Brno, Gdańsk czy Warszawa zajmują nieklasyfikowane miejsca gdzieś po środku listy liczącej 445 miast.

Ten stan rzeczy może szybko ulec zmianie. Rozwój w internecie zachodzi samorzutnie i tak prędko, że ani się spostrzeżemy, zmieni się cały nasz świat. Zresztą, jak pokazuje przykład InPost, on już się zmienił – nie tkwimy dłużej w historycznym paradygmacie uwalniania się od opresji. Nie chcemy doganiać świata, który się rozwija, bo już w nim jesteśmy – to u nas powstały i rozwijają się innowacje o globalnym zasięgu. To właśnie w Europie Środkowej bank wyłącznie internetowy odniósł pierwszy na świecie sukces. W latach dziewięćdziesiątych takie banki powstawały też wprawdzie w Wielkiej Brytanii, ale tam szybko upadły. To ten region jest jednym z większych eksporterów gier komputerowych. To w tej części świata może powstać nowa Dolina Krzemowa, zbudowana wokół wartego już miliardy dolarów patentu na grafen – przyszłości podzespołów komputerowych.

Nie inaczej jest w dziedzinie mediów. Szef Piano Media – słowackiej spółki dostarczającej użytkownikom przyjazne mechanizmy odpłatnej subskrypcji gazet w internecie – Tomáš Bella mówił w zeszłym roku w Londynie: „Za kilka lat ludzie ocenią nasze czasy jako wiek, w którym działo się niewiarygodnie wiele rzeczy i kiedy pojedynczy redaktor, programista czy wydawca mógł samodzielnie zmienić bieg historii mediów” [2]. Dziś gospodarki państw V4 nie należą jeszcze do innowacyjnych, ale wzmocnienie innowacyjności jest dla nich jedyną drogą do wzrostu gospodarczego w przyszłości. Ścieżkę przecierają Czesi, którzy według Global IT Report 2013 stale poprawiają swoją pozycję w rankingach powszechności wykorzystania technologii internetowych. Już widać pierwsze jaskółki przemian – w Grupie Wyszehradzkiej powstają tak innowacyjne przedsięwzięcia jak polska Ivona czy Audioteka.pl, węgierski Prezi.com, czeski SocialBakers czy właśnie słowackie Piano Media. Państwo nie musi aktywnie wspierać tych działań, wystarczy, że usunie bariery stojące na drodze rozwoju przedsiębiorczości, tak aby mogły powstawać i rozwijać skalę działalności kolejne przedsięwzięcia gospodarcze.

Wyzwania stojące przed państwami w regionie są takie same jak te, które stoją przed pozostałymi państwami – od Oceanu Indyjskiego po Atlantyk. Udział nowych technologii i narzędzi komunikacyjnych w wytwarzaniu narodowych bogactw rośnie, a przodują w tym gospodarki najbardziej rozwinięte. Rosną na fali modernizacji. Zupełnie nowej, bo niewymagającej budowy wielkich fabryk i sieci dróg, ale opartej na pomysłowości i indywidualnej przedsiębiorczości. Celem nie jest jednak wyłącznie bogactwo mierzone siłą PKB, lecz także po prostu likwidacja wykluczenia czy wręcz skrajnego ubóstwa. Pomyślmy, jak wyglądałby świat bez wszechobecnych dziś portali aukcyjnych i wiedzy dostępnej w internecie? Geografia jest nieubłagana. Ci, którzy są dalej od centrum, zawsze mieli gorzej. A teraz? Wcześniej wykluczeni, dziś mogą być dużo łatwiej podłączeni. Dla nich, tak samo jak dla narodowych gospodarek, szansą jest możliwość sprzedaży na większym rynku. Aby im ją dać, wystarczy znieść bariery.
Ludzie pragną najlepszych dostępnych rozwiązań i coraz rzadziej akceptują jakiekolwiek bariery. Chcą nieograniczonego dostępu do kultury, wiedzy i podróży, tak samo jak możliwości zrobienia bezpiecznych i tanich zakupów w internecie bez względu na lokalizację sklepu. To właśnie zniesienie barier i zapewnienie wszystkim równych szans udziału w internetowej rewolucji jest nowym wyzwaniem dla demokratycznych rządów.

XX wiek przyniósł tryumf modernizacji. Nowoczesność upowszechniła się wraz z radioodbiornikiem, telewizorem, radykalną emancypacją, jumbo-jetami i osiągnięciami medycyny. Zmieniała się technologia, a wraz z nią zmieniało się społeczeństwo. Modernizacja miała oczywiście różne oblicza. Niektórzy kwestionują jej demokratyczną siłę. Filozofowie wskazywali na ofiary – wykluczonych, na technokratyzację władzy i spadek obywatelskiego zaangażowania, a przede wszystkim na tragedię wynikającą z toksycznej symbiozy technologii z ideologiami nazizmu i komunizmu.

Ostatnia rewolucja w Europie Środkowej chciała przede wszystkim dogonić Zachód, ale może nawet bardziej starała się uciec przed prześladującą ją pamięcią o ideologii i oligarchizacji. Może to właśnie w nastawieniu do pojęcia modernizacji i innowacji tkwi problem? Tam, gdzie inni upatrują nadziei, my wypatrujemy zagrożeń. Pokonaliśmy technologie opresji, ale ich przygodną ofiarą stały się idea modernizacji i demokratyczny postęp. Dziś nie wystarczy znieść cenzurę i zezwolić na druk książek. Trzeba radykalnie poprawić konkurencyjność wyszehradzkich gospodarek, upowszechnić internetowe technologie i promować demokratyczne osiągnięcia ludzkiej kreatywności. To dopełnienie drogi do wolności. Wolność przyjdzie wtedy, gdy osiągnięcia dostępne nielicznym staną się powszechne.

1. Obalił monopol Poczty Polskiej, teraz walczy z Amazonem, z Rafałem Brzoską rozmawia Marcin Kwaśny [online]. Dostępny w internecie: http://biznes.pl/wiadomosci/obalil-monopol-poczty-polskiej-teraz-walczy-z-amaz,5534197,1,news-detal.html.
2. Online media and the paywall question, z Tomášem Bellą rozmawia Chris Smith [online]. Dostępny w internecie: http://www.theguardian.com/media-network/2012/mar/05/online-media-paywall-piano-media.

 

Artykuł pochodzi z nr 213 Res Publiki Nowej.

white bookTechnologie i technokraci
Technologowie określają dziś naszą przyszłość bez wiedzy i zgody ogółu, deklarując, że działają w imię dobra wspólnego. Ale czy na pewno?

Więcej o technologiach w 213 numerze Res Publiki Nowej.

Pobierz teraz od 1 zł! »

Wojciech Przybylski

Wojciech Przybylski prowadzi największy w Europie Środkowej program foresightu strategicznego na temat polityk europejskich. Jest redaktorem Visegrad Insight w Fundacji Res Publica w Warszawie. W przeszłości redaktor naczelny Res Publiki Nowej, a następnie EUROZINE - paneuropejskiej sieci magazynów kultury. Wykłada gościnnie dla Foreign Service Institute for U.S. Government, Central European University Democracy Institute, Katolickim Uniwersytet Pázmánya w Budapeszcie. Absolwent MISH UW, Europe’s Future Fellow w IWM - Instytucie o Człowieku w Wiedniu. Członek rady doradczej LSE IDEAS Ratiu Forum, Europejskiego Forum Nowych Idei i Międzynarodowego Forum Strategii Schmidt Futures i Stowarzyszenia Inkubator Umowy Społecznej. Publikował m.in. w Foreign Policy, Politico Europe, Journal of Democracy, Project Syndicate, EUObserver, VoxEurop, Hospodarske noviny, Internazionale, Zeit, Dzienniku Gazecie Prawnej, Gazecie Wyborczej. Pojawia się także w BBC, Al Jazeera Europe, Euronews, TRT World, TVN24, TOK FM, Szwedzkim Radiu i innych. Publikacje książkowe pod jego redakcją: Understanding Central Europe, Routledge (2017) oraz On the Edge. Poland, Culturescapes (2019).

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.