Zostaje tylko strach?

Reakcja na nasz tekst mówi coś o lękach i mitach młodych środowisk ideowych. I przede wszystkim o polskim liberalizmie oraz jego kłopotach. Na pozór to dość akademickie rozważania, jednak dotyczą spraw jak najbardziej realnych, naszej codzienności  – do debaty o liberalizmie odwagi wracają Wojciech Przybylski i Piotr Kosiewski. Napisaliśmy tekstRead more

20 października 2014

Reakcja na nasz tekst mówi coś o lękach i mitach młodych środowisk ideowych. I przede wszystkim o polskim liberalizmie oraz jego kłopotach. Na pozór to dość akademickie rozważania, jednak dotyczą spraw jak najbardziej realnych, naszej codzienności  – do debaty o liberalizmie odwagi wracają Wojciech Przybylski i Piotr Kosiewski.

Napisaliśmy tekst „Coś się musi zmienić”, o aferze taśmowej. Przekonani, że nie można mówić – jak robi to Bartłomiej Sienkiewicz w niedawnym wywiadzie w „Polska. The Times” – nic się nie stało. I okrzyknięto nas – niemalże – wrogami liberalizmu.

Dlaczego? Obrazoburcze okazało się jednano zdanie z tego tekstu: „W Polsce nie ma za dużo liberalizmu, jest go za mało: zwłaszcza liberalizmu odwagi, ideologii o propaństwowym wymiarze.” Adam Puchejda z „Kultury Liberalnej” na łamach „Gazety Wyborczej” wszczął alarm: chcemy ideologizować Polaków! A Robert Jurszo w polemice opublikowanej na stronie „Res Publiki” przypomina nam o piecach Auschwitz i masowych grobach na Bałkanach (sic!).

Wystawa "Nazi Zombies" / White Cube Gallery, Londyn / fot. Elias Gayles / Flickr / CC 2.0
Wystawa „Nazi Zombies” / White Cube Gallery, Londyn / fot. Elias Gayles / Flickr / CC 2.0

Zastanawiamy się, czy wiedzieliśmy, co piszemy. Nie postulowaliśmy porzucenia liberalnego strachu przed złem do jakiego zdolni są ludzie, lecz jedynie nieco więcej śmiałości w kreowaniu wizji rozwoju państwa. Dzięki temu mniej trzeba nakazów, a obywatele przekonani do owej wizji – w dyskusji, a nie poprzez narzucanie im poglądów – sami znajdą lepsze metody współdziałania. Na tym przecież polega istota polityki: na wspólnym działaniu.

Na tym można byłoby skończyć naszą polemikę. Jednak najciekawsza jest reakcja na nasz tekst. Ona bowiem mówi coś istotnego o obecnych lękach i mitach młodych środowisk ideowych. I przede wszystkim o polskim liberalizmie oraz jego kłopotach. Na pozór to dość akademickie rozważania, jednak dotyczą spraw jak najbardziej realnych, naszej codzienności po prostu.

Pierwszym z tych kłopotów jest ideologia. Polityka – co przecież jest banałem – nie istnieje bez ideologii, także w państwie demokratycznym. Wszystkie partie polityczne nimi się posługują. Te ideologie to po prostu propozycje hierarchii wartości – jedni stawiają wolność przed równością, inni naturę przed rozwojem. Liberalizm polityczny zaś nie jest jakąś meta-ideologią. Jest jedną z wielu propozycji, z którą należy dyskutować. Mówić o własnych wartościach, a nie proponować udawanie się w sferę wyobraźni, co robi Puchejda.

Kolejnym kłopotem jest wspólnota. Wolność – wokół tego chyba jest zgoda – ma służyć zarówno jednostkom, jak i wspólnocie. Dobra wolność jednostki oznacza lepszą wspólnotę, lepszą politykę, lepsze państwo i być może lepszy rynek. Tyle, że ta wspólnota musi w jakiś sposób się formować i coś musi łączyć współobywateli. Jednym z tych elementów jest pamięć. Nie jednostkowa, lecz zbiorowa. Narzędziem do jej budowania jest polityka historyczna, zwana inaczej polityką pamięci lub tożsamości. I ma rację Puchejda – jej celem jest wychowanie określonego typu obywatela. To go przeraża. Owszem, polityka historyczna bywa niebezpieczna. Tylko, czy mamy pozostać bez jakiejkolwiek pamięci historycznej? Nie mówiąc już o tym, że każde z państw realizuje jakąś formę pamięci – przez programy edukacyjne, budowę pomników, określone nazw ulic…

Nie ma przecież ludzi, którzy są „pustymi tablicami”. Każdy wchodzi w życie z jakimś wychowywaniem. Mamy zatem zrezygnować z dążenia do kształcenia postaw obywatelskich, bo będziemy się bać totalitaryzmu idei, dominacji wspólnoty nad jednostkami? I czy środowiska liberalne – w imię tego lęku – mają zrezygnować z udziału w współkształtowaniu polskiej pamięci? Czy Polacy walczący przeciwko nazistowskim Niemcom, a potem Ci w opozycji do ZSRR nie walczyli o wolność – tak jednostkową, jak państwową? Nie łudźmy się. Nigdy sama wolność indywidualna nie gwarantuje wolności politycznej – liberalizmu dla wszystkich. Tymczasem dzisiaj – z racji być może mimowolnego zaniechania – skrajna prawica zawłaszcza pamięć o Witoldzie Pileckim, a narodowcy posługują się znakiem Polski Walczącej.

Kolejny problem młodzi liberałowie mają z polityką. Puchejda pisze: „demokratyczna polityka nie sprowadza się do tego, że mamy biernych, ale dobrych obywateli i nadaktywnych, ale złych polityków lub przedstawicieli różnego rodzaju elit. Demokracja z samej swej istoty to rządy nas samych”. Zgoda, ale czy postuluje wprowadzenie leninowskiej demokracji bezpośredniej? Chyba nie.

Póki co, to partie polityczne – zgoda, coraz słabsze i mniej wydolne – są najważniejszymi instytucjami pośredniczącymi między obywatelami i państwem. Pośredniczącymi, a nie zastępującymi. Dlatego trzeba dbać o podmiotowość obywateli, ale nie ma potrzeby, by przy tej okazji lekceważyć polityków (i tak maja kiepską opinię).

Nasz tekst odnosił się właśnie do polityków – i absurdem jest twierdzić, że z debaty chcemy wykluczyć obywateli. Dobrze, że dyskutuje się w Warszawie na Chmielnej (w Kulturze Liberalnej), na Foksal (w Krytyce Politycznej) czy przy Gałczyńskiego (w Res Publice), ale dyskusje te mają ograniczony wpływ na zmiany w instytucjach publicznych.

Dzisiaj debaty o ideach i o wizjach brakuje tam, gdzie powinna mieć miejsce, czyli w Sejmie. Nie mamy złudzeń. Sejmowe mównice to werbalny ring bokserski, twarda walka o popularność i głosy. Ale przede wszystkim – i o tym trzeba także politykom przypominać – są miejscem stanowienia prawa i kształtowania obyczaju słowem.

Dzisiaj pytania o kształt polityki, państwa czy pamięci stają się szczególnie istotne. Tym bardziej, że dotychczasowe odpowiedzi są ignorowane, albo odrzucane – zwłaszcza przez nowe pokolenie. Zarazem coraz częściej podważana jest wartość jaką stanowi wolność – zarówno przez część środowisk lewicowych – w imię równości, jak i prawicowych – gotowych w imię wolności odbierać swobody obywatelskie wszystkim nieprawomyślnym.

Dlatego potrzebujemy odwagi i przełamywania schematów. Adam Puchejda proponuje natomiast powrót do liberalizmu strachu – teoretycznego pomysłu amerykańskiej historyczki myśli politycznej Judith N. Shklar, która mając w pamięci doświadczenia drugiej wojny, chciała uczynić go narzędziem obrony przed nacjonalizm, nazizmem i zapewne innymi odmianami totalitaryzmu. Co więcej, chce się tej broni użyć przeciwko samemu liberalizmowi, a to jednak cokolwiek karkołomne.

Naiwne jest przekonanie: wystarczy sięgnąć po strach przed wrogiem wolności a liberalizm zatriumfuje. Zatem wyruszajmy na poszukiwania. Czołowi zwolennicy wojny w Iraku, uważni czytelnicy Shklar odkryli „nowego Hitlera” w islamskich fundamentalistach, ale czy rozwiązali jakieś problemy? Czy scementowało to amerykańską demokrację? Przeciwnie. U nas w kostiumie przerażającego wroga występują Jarosław Kaczyński, czy ostatnio Janusz Korwin-Mikke. W ich programach są rzeczy niepokojące, a nawet groźne. Tylko, czy strach przed nimi wystarczy, by zbudować wspólnotę wolności. Wątpliwe.

_

Piotr Kosiewski – odpowiada za program Debaty Fundacji im. Stefana Batorego. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.

Wojciech Przybylski – redaktor naczelny „Res Publiki Nowej” i „Visegard Insight”.

Polecamy!

Nowy numer Res Publiki – o przymusie twórczości i kreatywności, można kupić w naszej księgarni on-line.

Nowa Res Publica!
Nowa Res Publica!

 

Wojciech Przybylski

Wojciech Przybylski prowadzi największy w Europie Środkowej program foresightu strategicznego na temat polityk europejskich. Jest redaktorem Visegrad Insight w Fundacji Res Publica w Warszawie. W przeszłości redaktor naczelny Res Publiki Nowej, a następnie EUROZINE - paneuropejskiej sieci magazynów kultury. Wykłada gościnnie dla Foreign Service Institute for U.S. Government, Central European University Democracy Institute, Katolickim Uniwersytet Pázmánya w Budapeszcie. Absolwent MISH UW, Europe’s Future Fellow w IWM - Instytucie o Człowieku w Wiedniu. Członek rady doradczej LSE IDEAS Ratiu Forum, Europejskiego Forum Nowych Idei i Międzynarodowego Forum Strategii Schmidt Futures i Stowarzyszenia Inkubator Umowy Społecznej. Publikował m.in. w Foreign Policy, Politico Europe, Journal of Democracy, Project Syndicate, EUObserver, VoxEurop, Hospodarske noviny, Internazionale, Zeit, Dzienniku Gazecie Prawnej, Gazecie Wyborczej. Pojawia się także w BBC, Al Jazeera Europe, Euronews, TRT World, TVN24, TOK FM, Szwedzkim Radiu i innych. Publikacje książkowe pod jego redakcją: Understanding Central Europe, Routledge (2017) oraz On the Edge. Poland, Culturescapes (2019).

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.