Europa
Polityka
Chwila prawdy o budżecie. Pieniądze i wiarygodność procesu akcesyjnego UE
26 lutego 2026
Jedną z grup walczących z Państwem Islamskim jest Milicja Chrześcijańska. To organizacja składająca się z ochotników – w większości byłych wojskowych, którzy chcą powstrzymać radykalnych islamistów. Kwatera Milicji Chrześcijańskiej mieści się w jednym z miast północnego Iraku.
Zgodzili się z nami spotkać i opowiedzieć o swojej walce. Wszyscy szczególnie podkreślają dwa elementy – potrzebę wsparcia społeczności międzynarodowej oraz współpracę wyznawców różnych religii w obliczu wspólnego zagrożenia.

Ochotnicy z własnych środków kupują mundury, broń i amunicję. Argumentują, że każde wsparcie organizacji ochotniczych – oraz regularnych, które również mają poważne problemy sprzętowe – przybliży koniec Państwa Islamskiego. Ale tego, że radykalni islamiści zostaną pokonani, ochotnicy są pewni. – Brak wsparcia spowoduje, że zwycięstwo nastąpi później. Ucierpi więcej niewinnych osób – mówią.
Celem, który stawia sobie Milicja Chrześcijańska, jest ochrona ludności cywilnej. W efekcie muzułmańskiej społeczności przed radykalnymi islamistami bronią chrześcijanie z całego świata – na co dzień współpracując z regularnymi formacjami wojskowymi irackiego Kurdystanu, Peshmergami. Ochotnicy Milicji Chrześcijańskiej o kurdyjskim wojsku mówią właściwie tylko dobrze – z ich wypowiedzi wynika, że mimo różnic etnicznych i religijnych współpraca układa się wzorowo.
Nasi rozmówcy z żalem mówią, że Bliski Wchód nie jest już, tak jak kiedyś, wielokulturową mozaiką. – Być może wspólne zagrożenie powodujące konieczność współpracy sprawi, że część tamtego wzajemnego zrozumienia i szacunku powróci – mówią.
Z ochotnikami rozmawiamy również o przeciwniku. Radykalni islamiści są ich zdaniem dobrze wyszkoleni i wyposażeni – w trakcie ofensywy przejęli sporo sprzętu irackiego wojska, a ci, którzy mają wojskowe doświadczenie, szkolą pozostałych. – W szeregach IS jednak nie brakuje zwykłych tchórzy. Przybywają z Europy, nigdy nie walczyli. Często chcą wracać po pierwszym starciu – mówią.

W Milicji Chrześcijańskiej są podzielone zdania na temat oceny tego, czy powracający do swoich domów radykalni islamiści mogą zechcieć przenieść działalność terrorystyczną do Europy i USA. Ich odpowiedzi pokazują różnice w podejściu do polityki bezpieczeństwa w różnych krajach zachodu – ochotnik ze Stanów Zjednoczonych tylko wzruszył ramionami. – To żaden problem. Nikt z IS nie będzie w stanie przekroczyć granicy – powiedział.

Ochotnicy z Europy ocenili to zagrożenie jako poważne. – Tu, w Iraku, na linii frontu, granice są czytelne. Wiadomo, kto jest wrogiem. Po powrocie do Europy radykalni islamiści mogą być trudni do zidentyfikowania – mówią. Ich zdaniem dobrym rozwiązaniem w walce z terroryzmem w Europie byłby… zakaz noszenia bród.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.