Europa
Nowy numer
Polityka
Strona główna
Polska bomba jądrowa? Najkrótsza droga do katastrofy
6 czerwca 2026
22 grudnia 2014
Pięcioletnia historia komisji badającej tortury CIA w amerykańskim senacie dobitnie świadczy o konsekwencjach stosowania tortur, bagatelizowania tej całkowicie deprawującej praktyki, którą po publikacji raportu Senatu mogą popierać wyłącznie cynicy lub populiści.
Po ponad pięciu latach mozolnych prac komisja Senatu Stanów Zjednoczonych odtajniła 580-stronnicowe executive summary raportu o torturach stosowanych przez CIA po 2001 roku. Raport liczący 6,500 stron nie pozostawia suchej nitki na działalności CIA, która nie tylko stosowała tortury, fabrykowała dowody na poparcie ich skuteczności, czy manipulowała wymiarem sprawiedliwości i Białym Domem, ale przez ostatnie lata próbowała wymazać prawdę o torturach i robiła to wszelkimi możliwymi sposobami.

Przypomnijmy, za Trybunałem w Strasburgu, że Polska ponosi współodpowiedzialność w sprawie tortur CIA: po pierwsze poprzez umożliwianie amerykanom na nielegalne transportowanie terrorystów i podejrzanych o terroryzm do Polski, a następnie oddanie amerykanom do dyspozycji ośrodka w Starych Kiejkutach, w których stosowano na więźniach tortury. Po drugie, poprzez brak pociągnięcia do odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych za najpoważniejsze naruszenia praw człowieka; Jest to wynikiem politycznych wpływów i blokowania śledztwa prokuratorskiego toczącego się od prawie 7 lat (!). Podkreślmy, że o większości tych faktów wiadomo od lat za sprawą kolejnych śledztw dziennikarskich, raportów organizacji międzynarodowych, organów kontroli i sprawiedliwości.
Choć raport komisji senacki dotyczy całej machiny kłamstw i korupcji jaką uruchomiła CIA do torturowania ludzi – w Polsce byli rządzący zaprzeczają rzeczywistości. Mimo wyraźnych stwierdzeń komisji, że wszelkie informacje CIA o przydatności stosowanych tortur były fałszywe, nie przeszkadza to byłemu premierowi Leszkowi Millerowi i byłemu prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu tłumaczyć do znudzenia dlaczego trzeba było zgodzić się na współpracę z amerykanami. Z jednej strony mamy konkretne przykłady w raporcie o tym, że tortury w żaden sposób nie były przydatne w operacji schwytania bin Ladena (raport str. 378), a z drugiej strony słyszymy prezydenta Kwaśniewskiego mówiącego, że „nie ma lunchów za darmo” jakby taka była cena tortur (!). Senator Feinstein, przewodnicząca komisji, stwierdza jasno: nie znaleziono ŻADNEGO DOWODU na to by jakikolwiek atak był udaremniony, terrorysta złapany, a życie ludzkie ocalone dzięki informacjom pozyskanym w wyniku tortur. (Dziennikarze New York Times’a zweryfikowali pozytywnie osiem takich przykładów).
Senator John McCain, który sam był torturowany w czasie wojny w Wietnamie, bronił w Senacie publikacji raportu dając odpór dezinformacji i ostrzeżeniom o rzekomo niebezpiecznym momencie tej publikacji. W Polsce były premier, co należy odnotować wywodzący się z reżimu komunistycznego, broni tortur z troski o los prześladowanych na świecie chrześcijan (sic!).
Jest to nie tyle bulwersujące, co zatrważające, iż nie budzi to szerokiego sprzeciwu i krytyki społeczeństwa. Mainstreamowi dziennikarze wydają się być bardziej oburzeni tym, że po publikacji raportu satysfakcję mogą odczuwać obrońcy praw człowieka, sygnaliści jak senator Józef Pinior, który od lat domaga się rozliczenia sprawy tortur w Polsce. Według tej niepokojącej logiki gorszy od odpowiedzialnego za polski epizod w torturach Leszka Millera jest tylko walczący samotnie o liberalną demokrację Józef Pinior, który śmie mieć satysfakcję ze swojej racji; gorsi są też prawnicy z Fundacji Helsińskiej broniącej praw człowieka. Znów zamiast poważnej i dogłębnej analizy nad faktami mamy dyskusje o politycznym „wizerunku” Polski i niczym nie poparte frazesy na temat bezpieczeństwa kraju, które właśnie senacki raport obala! Jest to nie tylko kuriozalne i nieprawdziwe, ale też staje się kolejnym nieszczęściem demokracji.
O społecznym i politycznym zagrożeniu jakie niosą ze sobą tortury, łącznie z ich ukrywaniem i rozliczaniem, świadczy między innymi sama historia pracy komisji senackiej. Uwidacznia ona patologie naruszające zasady demokratycznego ustroju USA. W skutek uruchomienia jeszcze w 2001 roku machiny tortur, CIA stało się orwellowskim bytem poza realną kontrolą kongresu i wymiaru sprawiedliwości.
CIA manipulowało departamentem stanu oraz Białym Domem, nie tylko w sprawie tortur, ale też wewnętrznych audytów ujawniających nieprawdiłowości, jak raport byłego szefa CIA, Leona Panetty. W czasie prac komisji CIA niszczyła te dokumenty, których senatorowie nie powinni byli widzieć. W końcu inwigilowała członków komisji badającej nadużycia tejże agencji.
40 milionów dolarów kosztów i aż 5 lat prac są między innymi rezultatem ujawnionej przez senatora Marka Udalla próbie sabotażu prac komisji. CIA płaciła bowiem zakontraktowanym wykonawcom za wielokrotne sczytywanie każdej z ponad 6 miliona (!) stron dokumentów, które przekazywane były komisji przez samą Agencję. W samym upublicznionym podsumowaniu dowiadujemy się także tego, że do torturowania angażowano prywatne firmy zarabiające na tym miliony dolarów, co udowadnia, że praktyka tortur nieuchronnie dotyka społeczeństwo, które samo je stosuje stając się co raz bardziej skorumpowane.
CIA płaciło też Polsce będącej jednym z tysięcy najemników amerykańskiego wywiadu, któremu płacono za brudną robotę. Jak przystało na outsourcing, polskie 15 milionów dolarów są niczym napiwek w zestawieniu z rachunkami prywatnych najemników czy kosztami prac senackiej komisji.
Stanisław Skarżyński | Półtora miliarda terrorystów?
Spasimir Domaradzki | Słodka idiotka
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.