Ekonomia
Strona główna
Kryptowaluty – nowa era pieniądza symbolicznego
16 września 2025
13 marca 2015
Nawet bez Rosji i terrorystów coraz mniej dbamy o jakość przekazu i pozwalamy niskim instynktom przejmować kontrolę nad demokratyczną debatą. To zaproszenie do kolejnej inwazji
Kreml nie jest jedyną organizacją, która pomimo własnej słabości potrafi doskonale odnaleźć się w kryzysie mediów i wykorzystać go do własnych celów. Terroryści używają mediów niczym dźwigni podnoszącej ich status z prowincjonalnych morderców do rangi organizacji politycznej. Do wewnątrz kierują przekaz o zgniliźnie wolnego świata, wzmacniając bezwarunkową lojalność członków, na zewnątrz – korzystając z obowiązujących w demokracji zasad – mówią i pokazują to co chcą i co się sprzeda: strach, przemoc i jątrzące plotki. W tym manichejskim duchu działa także rząd pod batutą Putina.
Miałem w Moskwie niezłe wzięcie. Powód tego był jeden, bardzo prosty; wystarczało, że wypowiedziałem te kilka magicznych słów: Jestem z Londynu. Ta fraza działała tak samo, jakbym mówił: Sezamie, otwórz się. (…) Telewizja pełni rolę najważniejszego mechanizmu w maszynie nowego typu autorytaryzmu, tak innego od tych charakterystycznych dla wieku dwudziestego. A ja, jako producent telewizyjny, zostałem przeniesiony wprost do samego środka tego skomplikowanego mechanizmu.
Dziś uważamy, że Maradona strzelił gola ręką, choć sędzia nie odgwizdał przewinienia. To się może z czasem zmienić. Demokracje, podobnie jak systemy autorytarne, lubią same pisać swoją wersję historycznej prawdy.
Francuska klasa polityczna i elita gospodarcza są zainteresowane Rosją jako krajem, który jest zarazem mocarstwem i krajem trzeciego świata; państwem należącym do świata kapitalistycznego, ale nie całkowicie, a przynajmniej nie w taki sposób, jak kraje Zachodu. Dla Francji Rosja to zarazem ważny światowy gracz i teren podboju.
Cała przyroda i jej normatywność jest „w nas”, o ile tylko nauczymy się postrzegać siebie jako przynależnych do niej, mających dostęp do wiedzy etycznej, która znosi fałszywą alternatywę pomiędzy wolnością i koniecznością, wewnętrznością i zewnętrznością, autonomią i heteronomią, wreszcie – normą i patologią, gramatyką i wyjątkiem, nomosem i złoczyńcą.
Wciąż istnieją ludzie, dla których nie liczy się miejsce na podium. Pasjonaci, którzy zamiast lycry przywdziewają starą wełnianą koszulkę, bidony napełniają winem i na starym rowerze jadą przed siebie (…). Ich święto to pierwsza niedziela października, a miejsce – Gaiole in Chianti.

Odseparowanie rosyjskojęzycznej publiczności od państwowych kanałów informacyjnych dzięki retransmisji rosyjskich mediów lub obecności lokalnych mediów rosyjskojęzycznych, które pełnią rolę satelitów Rosji (…) W efekcie kraje, w których żyją duże mniejszości rosyjskojęzyczne, konfrontowane są z sytuacją, w której społeczeństwo podzielone jest między dwie rzeczywistości medialne.
Zachodnie środki masowego przekazu od dwóch dekad przedstawiają większość zachodnich działań zbrojnych jako operacje mające charakter pokojowy lub humanitarny. Narracje „interwencyjne” są zdemilitaryzowane i odpolitycznione, koncentrują się na cierpieniach ludności cywilnej i (militarnych) sposobach jej ulżenia. Jak to ujął koszykarz-celebryta Marcin Gortat podczas wizyty w polskim kontyngencie: „Wojna w Afganistanie to tak naprawdę nie wymiana ognia między obiema stronami, ale mozolne budowanie cywilizacji przez żołnierzy”.
Ludzie na Ukrainie są smutni i wściekli, nie ufają nikomu. Po kilku próbach wprowadzenia reform – zwalczenia korupcji i podniesienia poziomu życia – to zrozumiałe, że część społeczeństwa nie wierzy już w zmiany, w siłę rządu i jego możliwości. (…) Nieodmiennie pierwszym zdaniem, które słyszę, jest prośba o pokój.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.