Aktualności
Europa
Polityka
Strona główna
Węgry po Orbánie mogą przekształcić Bałkany Zachodnie
28 maja 2026
21 lutego 2026
Inicjatywa Trójmorza stanowiła dotychczas prezydenckie ramy dla wzmocnionej współpracy w Europie. Przy obecnym układzie politycznym Polski – gdzie prezydent i rząd reprezentują przeciwstawne obozy – oznacza ona szansę na reset. Jeśli rząd nie podejmie inicjatywy teraz, może stracić impet na zawsze.
***
W przyszłym tygodniu Radosław Sikorski, wicepremier i minister spraw zagranicznych Polski, wygłosi w Sejmie przemówienie na temat priorytetów polskiej polityki zagranicznej. Termin ma znaczenie, ponieważ czasy się zmieniły i nie ma konsensusu co do kierunku, w jakim podąża kraj. Strategie bezpieczeństwa i rozwoju Europy były dotychczas definiowane przez normy i wartości, które podważają hegemoniczne ambicje – na kontynencie i na całym świecie. Ale jaki jest sens tych strategii dzisiaj, jeśli nie są one poparte siłą – wyrażoną w zdolnościach obronnych i narzędziach bezpieczeństwa gospodarczego?
Polska ma zatem rację, podwajając wysiłki w sojuszach z kluczowymi partnerami w dziedzinie bezpieczeństwa. Musi jednak również wykorzystać tę okazję, aby skupić się na korytarzu Północ-Południe, ponieważ to właśnie tam krajobraz bezpieczeństwa w Europie zmienia się najszybciej.
Innymi słowy, oprócz wykorzystania potencjału Polski jako jednej z sześciu największych gospodarek Unii, rząd powinien zreformować Inicjatywę Trójmorza (3SI), aby pomóc w integracji południowych sąsiadów z „północną” perspektywą bezpieczeństwa, demokracji i wzrostu gospodarczego. Południowi partnerzy Polski – w tym Słowacy, Węgrzy i Bułgarzy – powinni postrzegać polską propozycję wspólnej łączności jako to, czym ona naprawdę jest – infrastrukturą wspólnego bezpieczeństwa gospodarczego regionu. 3SI należy rozumieć jako praktyczne narzędzie przełamywania dawnych zależności geopolitycznych i wyjaśniania strategicznych interesów narodowych Polski.
Weźmy na przykład połączenia drogowe z Czechami i opinię publiczną o Polsce w kraju, który jest jej drugim co do wielkości partnerem handlowym. Pomimo nastrojów panujących w Polsce, Czesi nie darzyli Polaków wysokim szacunkiem (dane z 2024 r. pokazują, że tylko około 64% Czechów lubi Polaków, podczas gdy około 84% Polaków lubi Czechów), dopóki nowo otwarte autostrady i nowe połączenia kolejowe nie połączyły sieci transportowych, przyciągając w zeszłym roku pół miliona czeskich turystów, którzy teraz z entuzjazmem, nawet online, mówią o „odkrywaniu Polski”. Kontekst jest ważny, ponieważ oprócz wymiaru gospodarczego, wspólne inwestycje finansowane z UE i budżetów krajowych budują również więzi społeczne i wspólne rozumienie kwestii bezpieczeństwa.
A co, gdyby nowe połączenia transportowe i energetyczne z Węgrami zostały otwarte jakiś czas temu? W jakim stopniu nowe szlaki energetyczne na południe i północ pomogłyby węgierskim przyjaciołom być bardziej odpornymi niż obecnie?
Idźmy naprzód, bo Europa nie kończy się na Dunaju. Możliwość planowania – lub blokowania – nowych połączeń to właśnie to, co nadaje koncepcjom polityki zagranicznej ich prawdziwą siłę, mierzoną trwałym wpływem inwestycji infrastrukturalnych. Do krajów Trójmorza należą również Grecja, jedna z najszybciej rozwijających się gospodarek w UE, obok Polski, oraz Chorwacja, współinicjator Trójmorza, która obejmie prezydencję w 2026 r. Porty tych państw oraz ich powiązania handlowe i energetyczne dają nadzieję na wzrost w Europie zmagającej się ze stagnacją gospodarczą.
Wciąż wiele pozostaje do zrobienia. Połączenia północ-południe w regionie są w opłakanym stanie. Dostawy wojskowe z Warszawy nadal nie dotrą koleją do Wilna ani Tallina, a eksport towarów do Sofii trwa dwa razy dłużej niż do Paryża, mimo że stolica Bułgarii jest o 400 kilometrów bliżej w linii prostej. Ale nie musi tak być. W połączeniu z finansowaniem europejskim i innymi projektami, takimi jak Rail Baltica, koordynacja i łączność między krajami Trójmorza mają potencjał do poprawy.
Potencjał 3SI jest również widoczny w napływie inwestycji i dynamicznym rozwoju biznesu w całym regionie. Strategicznie, jest on dostrzegany przez większe państwa, które postrzegają region Europy Środkowo-Wschodniej jako zbiór dalekosiężnych korytarzy handlowych i bezpieczeństwa oraz bezpieczne miejsce dla państwowych funduszy emerytalnych.

Głównym celem powołania przez Polskę i Chorwację w 2015 r. 3SI był rozwój infrastruktury transportowej, energetycznej i cyfrowej łączącej kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Inspiracją dla Inicjatywy był raport Atlantic Council i Central Europe Energy Partners z 2014 r. pt. „Dokończenie budowy Europy – od Korytarza Północ-Południe do Unii Energetycznej, Transportowej i Telekomunikacyjnej”, którego kierunek wywodził się z osiągnięć ośmiu rządów PO-PSL, ale w praktyce ideę tę wprowadził do polityki prezydent Andrzej Duda.
Niestety, pomimo pierwotnych założeń, na wczesnym etapie niektóre radykalne kręgi w polskim obozie skrajnej prawicy wypaczyły ideę Trójmorza na potrzeby narracji antyniemieckiej, przedstawiając ją jako nową wersję neoimperialnej idei Międzymorza lub alternatywę dla Unii Europejskiej. Nic bardziej mylnego. Spotkało się to również z brakiem zrozumienia wśród państw zaproszonych do inicjatywy, co uczyniło ograniczenie jej do państw członkowskich Unii Europejskiej warunkiem ich uczestnictwa.
Ostatecznie format Trójmorza posłużył jako narzędzie w walce o uwagę Stanów Zjednoczonych. Od prezydentury Baracka Obamy Waszyngton przesunął swój strategiczny środek ciężkości z Europy, postrzeganej jako historyczne obciążenie, w kierunku Azji Południowo-Wschodniej, w odpowiedzi na ambicje Chin.
Region „nowej Europy” okazał się kluczowy nie tylko ze względów bezpieczeństwa, jako wschodnia flanka granicząca z Rosją i inwestująca w potencjał wojskowy, ale także jako atrakcyjny i bezpieczny rynek dla międzynarodowych funduszy emerytalnych. Dostrzegli to nie tylko Amerykanie. Inni również to zrobili, co pomogło w znacznym podniesieniu statusu Trójmorza, który nadal rośnie.
W zeszłym roku Europejska Rada Stosunków Zagranicznych (ECFR) namawiała rząd Giorgii Meloni do przyłączenia się do tej inicjatywy. W tym roku Japoński Bank Współpracy Międzynarodowej (JBIC) – najważniejsza japońska instytucja kredytowa zajmująca się inwestycjami i eksportem, oparta na polityce – otwiera przedstawicielstwo w Polsce, co oznacza jego trzecią obecność w UE po Londynie i Paryżu. Będzie ono koncentrować się na współpracy w ramach Inicjatywy Trójmorza. Innymi słowy, perspektywy na przyszłość są większe niż w przeszłości.
Dotychczas niekwestionowanym politycznym punktem kulminacyjnym był szczyt Trójmorza w Warszawie w 2017 r., w którym uczestniczył Donald Trump. Pomimo antyunijnej retoryki prezydenta USA, szczyt potwierdził również regionalne korzenie inicjatywy, co doprowadziło do kolejnych szczytów, organizowanych przez inne państwa. Potwierdził on również strategiczne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych, zwieńczone dwupartyjną rezolucją popierającą Inicjatywę w 2019 r. oraz zapowiedzianym wkładem do miliarda dolarów na Fundusz Inicjatywy Trójmorza, z czego Stany Zjednoczone ostatecznie przekazały niecałe 300 milionów dolarów.
Trójmorze uzyskało również uznanie Komisji Europejskiej i Niemiec. Obie strony uznały pozytywne implikacje inicjatywy dla Unii Europejskiej, wyrażając swoje poparcie poprzez obecność na wysokim szczeblu podczas szczytów w 2018 i 2019 r. prezydentów Jeana-Claude’a Junckera i Franka-Waltera Steinmeiera. Współpraca ta zakończyła się uzyskaniem przez Komisję i Niemcy statusu partnera strategicznego, dołączając do grupy, do której należą również Stany Zjednoczone, Japonia, Hiszpania i Turcja.
Inicjatywa Trójmorza przeszła znaczną europeizację, stając się prawdopodobnie najbardziej dynamicznym makroregionem UE. Wyposażona w reprezentację polityczną i własny kapitał inwestycyjny, uzupełnia rekordowy napływ funduszy europejskich. Historycznie, takie makroregiony odgrywały kluczową rolę w planowaniu rozwoju w regionie alpejskim, adriatyckim, bałtyckim i naddunajskim. Dzięki inicjatywie Trójmorza Polska zademonstrowała nowy poziom doskonałości i przywództwa w UE.
Zmiana nastawienia Komisji Europejskiej i Berlina potwierdziła słuszność Inicjatywy Trójmorza, ale pandemia i rosyjska agresja na Ukrainę udowodniły jej żywotność. Okres ten pokazał, że infrastruktura północ-południe ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa gospodarczego i mobilności wojskowej regionu. W rezultacie inicjatywa zyskała na znaczeniu. Ukraina, Mołdawia, Albania i Czarnogóra dołączyły jako członkowie stowarzyszeni, a wspomniana wcześniej Grecja jest pełnoprawnym członkiem od trzech lat.
Wszystko to świadczy o zaufaniu do potencjału formatu, któremu przewodzi Polska. Partnerzy wiedzą, że relacje z Warszawą mogą być dla nich bramą do kluczowych stolic w Europie i na świecie. Polska musi jednak w zamian postawić jasne warunki. Ma prawo oczekiwać wspólnej wizji bezpieczeństwa i pod żadnym pozorem nie może ustępować ambicjom regionalnych autokratów. Viktor Orbán, wykorzystując wcześniej osłabioną pozycję Warszawy, zdominował Grupę Wyszehradzką, ale jego apetyt jest znacznie większy. Nie można pozwolić mu na podobne zawłaszczenie lub osłabienie Trójmorza. To zbyt cenne narzędzie do kształtowania przyszłości Europy, co wciąż jest przedmiotem gorących sporów.
Paradoks koabitacji między prezydentem a rządem staje się jasny w kontekście szczytu w Dubrowniku w kwietniu 2026 r. Polskę będzie tam reprezentował Karol Nawrocki, wspierany przez aparat prezydencki, a gospodarzem będzie Andrej Plenković. Chorwacki premier – sojusznik Donalda Tuska w Europejskiej Partii Ludowej – przeniósł prerogatywy 3SI z urzędu prezydenta do rządu już w 2020 r.
Nie opowiadam się za odsunięciem głowy państwa od 3SI. Szczebel prezydencki pozostaje cenny, zwłaszcza w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Zauważam jednak, że szczególnie dla polskiego rządu jest to kolejny test i okazja do udowodnienia swojej politycznej racji i rozstrzygnięcia rywalizacji o wzajemne możliwości w polityce zagranicznej.
Trójmorze pozostaje kluczowym obszarem działań rządu. To rządy, a nie prezydenci, decydują o budżetach inwestycyjnych. Głowy państw dobrze prezentują się na „rodzinnych zdjęciach”, co było ważne na początku inicjatywy, ale z czasem straciło na znaczeniu. Oczywiście rola prezydenta nie znika. Gdyby Karol Nawrocki zdołał przekonać ekipę Donalda Trumpa do odblokowania finansowania, byłoby to atutem. Z obiecanego miliarda dolarów Stany Zjednoczone zapewniły tylko jedną trzecią. Rząd powinien merytorycznie wspierać prezydenta w tej misji, ale jego strategia musi opierać się na twardych kompetencjach Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Idealnym momentem na nowy początek jest również debata nad budżetem UE na lata 2028–2034. To pole, na którym kraje regionu mogą wspólnie dążyć do jednego celu w Brukseli.
Po dziesięciu latach 3SI stało się częścią regionalnej układanki, a Polska pełni rolę lidera. Entuzjazm uczestników jest zróżnicowany, podobnie jak ocena tego, co oferuje format. Mimo to główny cel, czyli infrastruktura północ–południe, jest dziś ważniejszy niż kiedykolwiek.
Mieszane recenzje Inicjatywy Trójmorza są po części spuścizną po rządzie PiS, który ze względu na swój eurosceptycyzm nie wykorzystał szansy i często stawiał Inicjatywę w opozycji do Brukseli. Obecny rząd, dzięki proeuropejskiej orientacji i silnej pozycji międzynarodowej, ma niezbędny mandat, by w końcu uwolnić ten potencjał.
Są przywódcy, którzy negują wartości, nad których upadkiem sami jednocześnie załamują ręce. Może to być oburzające, ale Polska może również wykorzystać ten moment, aby umocnić przeciwny trend – konsolidację wokół polityki bezpieczeństwa – którą kraj ten obecnie przeciera wraz z krajami Europy Północnej.
Nowa geometria polityczna Europy oferuje nam wyjątkowe możliwości. Zamiast powtarzać błędy historii, Polska może wykorzystać tę szansę, łącząc ją z innymi formatami wielostronnymi, takimi jak inicjatywa E6 (zrzeszająca największe gospodarki UE) czy zacieśnianie relacji z państwami nordyckimi i bałtyckimi. Im mocniej Polska zakotwiczy się w integracji, tym lepiej dla kraju i całego kontynentu. Polska działa zgodnie z naukami historii, budując własną potęgę i jednocząc siły z sojusznikami. Wzmocnienie pozycji Polski w inicjatywach międzyrządowych z Niemcami, Francją, Wielką Brytanią, Włochami, Holandią i Hiszpanią jest niewątpliwym osiągnięciem. Polska jest niezastąpionym głosem w tej grupie, wyrażającym ambicje wschodniej flanki NATO.
Jednak w tej układance brakuje kluczowego elementu: powiązań północ-południe, precyzyjnie zdefiniowanych przez Inicjatywę Trójmorza. Aby utrzymać pozycję Polski na Zachodzie, musi ona utrzymać rolę filaru bezpieczeństwa i gospodarki dla swoich sąsiadów. Wszyscy jesteśmy częścią zachodniego systemu wartości, który pomimo kryzysu nie może ulec fałszywym prorokom. Przywódcy polityczni przychodzą i odchodzą, a demokratyczne nadzieje na bezpieczeństwo i dobrobyt nie zmieniają się tak często, jak kapryśni prezydenci.
Próżno będzie moralizować w Davos o załamaniu się porządku światowego, jak zrobił to kanadyjski premier. Porządek międzynarodowy zmienia się systemowo i wymaga działań, a nie słów. Z perspektywy państw ukształtowanych przez historię, takich jak Polska, cytowanie Václava Havla o „sile bezsilnych” i jednoczesne omawianie możliwości współpracy gospodarczej z Komunistyczną Partią Chin graniczy z ironią. Zwłaszcza że system międzynarodowy chwieje się właśnie pod ciężarem asymetrycznej ekspansji Chin.
Aby przetrwać tę burzę, Polska musi rozwijać wszystkie formaty, które rzeczywiście wzmocnią ją samą i Europę.
—
Foto.: Maciej Margas, Metanowiec LNG – dostawa z USA, CC BY-SA 4.0
Mapa: JayCoop, Three Seas Initiative, CC BY-SA 4.0

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany na Gazeta Wyborcza.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.