Lublin – miasto heterarchiczne

„Tłum aktywistów” W wyobraźni heterarchicznej modne ostatnio opozycyjne społeczne „rady” czy manifestowe „pakty” to ostateczność. Nie ma też w niej miejsca na określenia „crowd” czy „mob” – jak można tak nazwać swoich współmieszkańców, sąsiadów, kolegów? Tłum jest płaski, a dojrzała społeczność przypomina wiele przenikających się systemów planetarnych. W jednym systemieRead more

2 marca 2012

„Tłum aktywistów”

W wyobraźni heterarchicznej modne ostatnio opozycyjne społeczne „rady” czy manifestowe „pakty” to ostateczność. Nie ma też w niej miejsca na określenia „crowd” czy „mob” – jak można tak nazwać swoich współmieszkańców, sąsiadów, kolegów? Tłum jest płaski, a dojrzała społeczność przypomina wiele przenikających się systemów planetarnych. W jednym systemie ktoś może być Jowiszem, a w innym kometą, przy czym żadna rola nie jest na stałe. Chcesz być gwiazdą? The floor is yours.

Zrobisz coś, zdobędziesz zaufanie, będziesz kimś. W tym systemie bardzo ważne są nawet najmniejsze gesty, sygnały, inicjatywy. Jest to układ chaotyczny, w którym małe poruszenie może wywołać burzę. Takimi fluktuacjami energii społecznej można zarządzać. Zrozumiałem to kiedy w 2005 roku zacząłem w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” tworzyć Forum Kultury Przestrzeni. Przypomina to trochę surfing po „tektonice potrzeb” środowiska albo sztafetę, w której pałeczka zmienia się stopniowo z papierowej w złotą, a zawodnicy – od przechodniów do mistrzów olimpijskich.

Tak więc „tłum” aktywistów ma swoją strukturę 3D i dynamikę. Tłum aktywistów nie jest tłumem. Na 100 kliktywistów jest 30, którzy się na czymś znają i chcą coś zrobić. Wśród nich jest 10, którzy przyjdą na spotkanie, a wśród tych 10 – 3, którzy wezmą się za konkretną robotę. I tych trzech często wystarczy. Ale oni potrzebują tych 10, 30 i 100 – i na odwrót. Co więcej, w tej piramidzie cały czas trwa ruch. Ktoś musi się wycofać na jakiś czas, bo ma doła albo wyjedzie, urodzi mu się dziecko itd., a znowu ktoś inny poczuje moc i zaczyna fedrować na przodku. Pojawia się coś w rodzaju prądu konwekcyjnego lub windy, która pozwala włączać się każdemu w działania na każdym poziomie zgodnie z aktualnymi chęciami i możliwościami.

W procesie

W Lublinie ta fraktalna „fontanna” obejmuje również relacje władza-obywatele. Prezydent Krzysztof Żuk wygrał wybory pod hasłem „Lublin bliżej ludzi”. Ale zanim wystartował, dopytywał się, czy społeczna energia, która dawała o sobie znać w mieście, może być w przyszłości konstruktywna. Kiedy upewnił się, że może, postawił na demokracje partycypacyjną jako na oficjalny cel strategiczny. Z tego najszybciej skorzystało najlepiej wówczas rozwinięte partycypacyjnie środowisko kultury przestrzeni, które w 2011 utworzyło oficjalną społeczną Radę Kultury Przestrzeni jako ciało doradcze prezydenta.

Żeby jednak nie skapcanieć i mieć możliwość inicjatywy, to formalne 30-osobowe ciało funkcjonuje w otoczeniu nieformalnego, otwartego na nowych członków Forum Kultury Przestrzeni, liczącego ok. 80 osób. Forum przedyskutowuje ruchy, a Rada je wykonuje. Ta struktura zapewnia żywotność układowi. Rada doradza w sposób czynny, często interweniując w zapalnych sprawach (wszystkich spraw jest już około 30, część opracowana na stronie www.kulturaprzestrzeni.ulublin.eu). To tylko przykład.

Oczywiście między wolą prezydenta a mieszkańcami jest tysiąc urzędników, którzy pracują według starych, sektorowych zasad. Wielu z nich boi się, że partycypacja to ogrom nowej pracy bez gwarancji sukcesu. Zorganizowanie produktywnych relacji między nimi i aktywistami wymaga czasu, którego potrzebuje też strona społeczna. Może to potrwać kilka lat. Proces ten przyśpiesza wymiana niektórych urzędników-decydentów i pojawianie się nowych – z grona dotychczasowych aktywistów. W Lublinie należy do nich np. Piotr Choroś ze stowarzyszenia Homo Faber (jako urzędnik, organizator pierwszego lubelskiego kongresu NGO) i Hubert Mącik, kiedyś dyskutant SkyScrapersCity Forum, potem członek stowarzyszenia Forum Rozwoju Lublina, a teraz nowy miejski konserwator zabytków. Osobny zespół ds. partycypacji zajmuje się analizowaniem tych wszystkich zjawisk, syntetyzowaniem metod i rekomendacji, definiowaniem barier, identyfikacją i stopniową integracją poziomą urzędników-sojuszników.

Z naszych obserwacji wynika, że partycypacja czy – innymi słowy – twórcza absorpcja aktywizmu przez miasto wymaga przygotowania zaplecza. Prawdopodobnie każde miasto musi ten temat przepracować indywidualnie same ze sobą, ze swoim kapitałem społecznym i ludzkim, swoimi układami, wartościami i kłopotami.

Marcin Skrzypek

turysta pieszy, członek folkowej Orkiestry św. Mikołaja i zespołu współczesnej muzyki dawnej Odpust Zupełny, koordynator Forum Kultury Przestrzeni, współzałożyciel Porozumienia Rowerowego i SPOKO, członek zespołu tworzącego strategię rozwoju kultury, miłośnik fantastyki, słuchacz hip-hopu i żongler amator.

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.