Kurdyjska życzliwość

Na Kurdyjskich ulicach brodaczy jest niewielu, jeśli już ktoś nosi brodę, to zazwyczaj krótko przyciętą. Bujniejsza broda wywołuje podejrzenia o sprzyjanie radykalnym islamistom.

15 marca 2015

Kurdowie podchodzą do nas z dużą życzliwością. Ci, którzy znają angielski, chętnie rozmawiają i czują się zobowiązani nas ugościć. Przykładem jest wieczór w herbaciarni u stóp Erbilskiej cytadeli.

DSC_0045-1

Przykładem jest wieczór w herbaciarni u stóp Erbilskiej cytadeli. Kilkunastominutowa rozmowa z młodymi Kurdami siedzącymi przy sąsiednim stoliczku (są naprawdę niewielkie, akurat na dwie-trzy herbaty i popielniczkę), poskutkowała nie tylko chęcią zapłacenia za nasze herbaty, ale i wybiegnięciem na postój taksówek w celu pomocy przy targowaniu się z taksówkarzem.

Tego typu życzliwe reakcje nie towarzyszą nam jednak od początku rozmowy – potrzeba paru chwil, aby przełamać dystans, który wywołuje broda noszona przez jednego z nas.

banner 672x2002

Nowe wydanie kwartalnika Res Publica. Zapraszamy do księgarni!

Broda wywołuje strach

Na Kurdyjskich ulicach brodaczy jest niewielu, a jeśli już ktoś nosi brodę, to zazwyczaj krótko przyciętą. Bujniejsza wywołuje podejrzenia o sprzyjanie radykalnym islamistom.

Wymownym przykładem była rozmowa z Kurdyjskimi żołnierzami pełniącymi służbę w chrześcijańskiej dzielnicy. Jeden z nas rozmawiał z nimi w życzliwej atmosferze, ale kiedy podszedł drugi, który nosi brodę – śmiech momentalnie ucichł, a zastąpiła go lekka nerwowość. Dopiero gdy upewnili się, że to nie „jeden z tych, co obcinają głowy”, wróciła atmosfera życzliwości.

DSC_0030-1

Podobnie było w piekarni. Gdy weszliśmy, gwar ucichł i tylko właściciel powiedział cicho „Salam Alejkum”. Dopiero kiedy zorientował się, że nie ma do czynienia z radykałem, zaczął się uśmiechać i zapraszać do wspólnego obejrzenia lecącego w telewizji meczu.

Często w takich sytuacjach Kurdowie przepraszają, tłumacząc, że „tych z brodami” po prostu się boją.

Niemiecki Kurd mówi po Polsku

Piłka nożna ma spory wpływ na odbiór Polski wśród Kurdów. Większość oczywiście nie kojarzy Polski. Ci, którzy wiedzą, że istnieje takie państwo, dzielą się na dwie grupy – dla starszego pokolenia Bolanda to Lech Wałęsa i Wojciech Jaruzelski, dla młodszych – na przykład wspomnianych żołnierzy – oczywistym skojarzeniem jest Robert Lewandowski.

Pytania o Polskę koncentrują się zwykle wokół tego, czy nasz kraj wysłał już broń, żeby Kurdowie mogli obronić się przed Państwem Islamskim.

DSC_0040

Z niezwykłym przejawem życzliwości spotkaliśmy się w samym centrum Erbilu, gdy, usłyszawszy naszą rozmowę, podszedł do nas pochodzący z Bagdadu Kurd z niemieckim obywatelstwem i… zaskakująco dobrą znajomością polskiego.

Również on potwierdził to, co wcześniej podkreślali inni rozmówcy – nadzieję, z jaką wielu mieszkańców Mosulu witało bojowników ISIS. Marginalizowani przez (wówczas) szyicki rząd w Bagdadzie, dominujący w Mosulu sunnici widzieli w radykalnych islamistach szansę na poprawę losu.

Ich życie zamieniło się ciągły strach. – Bojownicy Państwa Islamskiego tak naprawdę w nic nie wierzą. Islam jest dla nich jedynie pretekstem do walki o władzę i mordów – powiedział. Nie mógł się nadziwić temu, że z dalekiej Australii przybywają do IS ochotnicy, tylko po to tylko, żeby zabijać innych.

unnamed

Warunki życia na północy Iraku  są trudne również z przyczyn materialnych – okupujący Mosul radykałowie gwałtownie podnieśli ceny. Ceny niektórych towarów, wedle relacji naszego rozmówcy, miały wzrosnąć nawet dwudziestokrotnie (choć trzeba pamiętać, że skłonność do przesady jest elementem tutejszej kultury).

Dostawy żywności w niemałym stopniu spadły na drobnych dostawców, kursujących między Mosulem a – między innymi – Erbilem. Tak wojna zmieniła handlarzy w przemytników.

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.