Kawa, demokracja i podziały społeczne

Czyje prawo do miasta? Podczas gdy za czasów socjalizmu przesiadywanie w kawiarniach i lokalach zdecydowanie nie było zjawiskiem powszechnym, transformacja ustrojowa przyniosła nagły skok liczby lokali gastronomicznych. Do grona bywalców kawiarń i barów poza wymienionymi wyżej grupami dołączyła nowa, bogacąca się klasa średnia. Zarazem dla mniej sytuowanych warszawiaków bywanie wRead more

11 maja 2012

Czyje prawo do miasta?

Podczas gdy za czasów socjalizmu przesiadywanie w kawiarniach i lokalach zdecydowanie nie było zjawiskiem powszechnym, transformacja ustrojowa przyniosła nagły skok liczby lokali gastronomicznych. Do grona bywalców kawiarń i barów poza wymienionymi wyżej grupami dołączyła nowa, bogacąca się klasa średnia. Zarazem dla mniej sytuowanych warszawiaków bywanie w lokalach pozostało rzadkością. Podczas gdy ceny w warszawskich lokalach zbliżone są do cen w stolicach krajów Europy Zachodniej, minimalna miesięczna pensja w Polsce jest co najmniej trzykrotnie niższa. Dlatego najwyraźniejsza granica, wokół której zogniskowały się tarcia związane ze wzrostem liczby lokali w przestrzeni publicznej Warszawy, przebiega wedle kryterium ekonomicznego oraz kryterium wieku. Śródmieście, w którym mieści się większość nowych lokali, jest przeciętnie jedną z najstarszych dzielnic miasta o dużym przemieszaniu społecznym.

Wspólne zamieszkiwanie tych samych budynków i dzielnic przez osoby o radykalnie odmiennym stylu życia, niezwykle korzystne z punktu widzenia miejskiej polityki społecznej, przyczynia się jednak również do wielu konfliktów, powiązanych przede wszystkim z problemem hałasu oraz konsumpcji alkoholu. Kawiarnie obywatelskie (pełniące wieczorami również funkcję barów) generują stosunkowo dużo hałasu, związanego zarówno muzyką i koncertami, jak i z samym faktem gromadzenia się ludzi. Problem ten, typowy dla każdego dużego miasta, w Warszawie stał się bardzo dotkliwy właśnie ze względu na kontekst społeczny. Osoby implicite wykluczone z nocnych miejskich rozrywek, a zarazem historycznie do nich nieprzyzwyczajone (ze względu na względnie małą ilość lokali w Warszawie czasów PRL), zaczęły aktywnie sprzeciwiać się obecności lokali w bezpośredniej okolicy ich zamieszkania.

Chłodna 25, która od początku miała konflikty z sąsiadami, starała się także częściowo zmienić profil. Głośne koncerty kończono o 22, więcej było „cichych” imprez, takich jak przedstawienia teatralne. Przez wiele lat udawało się wypracowywać kompromis. Paradoksalnie, problem wzrósł wraz z wprowadzeniem zakazu palenia. Palący klienci przenieśli się przed próg lokalu, tuż przy klatce schodowej i pod samymi oknami mieszkańców. Podczas gdy jedni chcą postrzegać Warszawę jako europejską metropolię, w której również rozrywka odbywa się na warunkach znanych z Berlina czy Paryża (a to znaczy: przez wszystkie dni tygodnia i co najmniej do 3 w nocy), inni żądają prawa do ciszy nocnej.

Wspólnoty mieszkaniowe i zgromadzenia mieszkańców bronią się przed kawiarniami głównie przy pomocy dwóch strategii: dzwonienia po 22 na policję oraz uniemożliwiania lokalom zdobycia lub utrzymania pozwolenia sprzedaży alkoholu (w polskim prawie zezwolenie na sprzedaż alkoholu w lokalu można wydać wyłącznie za zgodą zarządcy budynku). Kwestia koncesji jest o tyle istotna, że zysk ze sprzedaży alkoholu jest najczęściej głównym źródłem utrzymania wielu kawiarni obywatelskich, które nie pobierają żadnych opłat od organizatorów odbywających się tam wydarzeń, udostępniając lokal za darmo. Niemniej, warszawska odsłona typowego dla większości metropolii konfliktu o ciszę nocną nie polega wyłącznie na wymieszanym składzie społecznym Śródmieścia, starzeniu się mieszkańców i braku tradycji nocnego życia publicznego. Chociaż wszystkie te czynniki niewątpliwie mają swoje znaczenie, istnieją podstawy, by sądzić, że wraz z konfliktem dotyczącym ciszy nocnej rozgrywany jest również inny konflikt, powiązany bezpośrednio z podziałami ekonomiczno-kulturowymi.

Joanna Kusiak

Socjolożka i miejska aktywistka, wizytująca badaczka na City University of New York, doktorantka Uniwersytetu Warszawskiego i Technische Universität Darmstadt.

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.