„Cash”, czyli ocieplanie wizerunku

Rodzina, a nie używki, jest centralnym punktem nowej biografii Johnny’ego Casha. „Cash” jest jednak wart lektury również z uwagi na kontekst polityczny – wraz z odejściem słynnego „Człowieka w Czerni” i jego pokolenia, umarła niereakcyjna, konserwatywna i głęboko religijna tożsamość artystycznego Południa Stanów Zjednoczonych. Polskie wydanie nienowej, bo ukończonej iRead more

27 maja 2014

Rodzina, a nie używki, jest centralnym punktem nowej biografii Johnny’ego Casha. „Cash” jest jednak wart lektury również z uwagi na kontekst polityczny – wraz z odejściem słynnego „Człowieka w Czerni” i jego pokolenia, umarła niereakcyjna, konserwatywna i głęboko religijna tożsamość artystycznego Południa Stanów Zjednoczonych.

Polskie wydanie nienowej, bo ukończonej i wydanej w 1997 roku, autobiografii „Cash” (drugiej w dorobku Johhny’ego Casha – jego pierwszy zbiór wspomnień nosił tytuł „Man in Black” i napisany został dwadzieścia dwa lata wcześniej) zbiegło się w czasie z premierą „zaginionego” albumu z dyskografii artysty. Stało się to przypadkiem, ale nie sposób nie dostrzec w książce tropów pokrewnych z „Out Among the Stars”. To płyta powstała w czasie rozciągniętych na kilka lat sesji z lat 80.. Wypełnia lukę w dekadzie, w której Johnny Cash, jak sam twierdzi,„był niemal zupełnie niewidoczny”.

„Cash” nie jest typową muzyczną biografią. Obchodzi się bez chronologicznej skrupulatności  czy monograficznej staranności, charakteryzującej większość podobnych wydawnictw, szczególnie tych podpisanych nazwiskami muzyków z najwyższej popkulturowej półki. Autobiografia „Człowieka w czerni” nie udaje – a jeśli już, to robi to z wyjątkową delikatnością – esencjalnego podręcznika-gadżetu, który „powinien” znaleźć się na półce każdego oddanego fana. Ten tekst całkowicie świadomie omija wytarte ścieżki narracji związane z życiem Casha, proponując „słabe” wersje dobrze znanych opowieści: przeskakuje nad ich „najważniejszymi” punktami, obchodzi dookoła inne i zaledwie lekko zarysowuje wydawałoby się oczywiste selling points tak bogatej w nie postaci.

Książka nie ma pretensji do przedstawienia całości legendy i dorobku Casha. Przypomina  pełną dygresji serię swobodnie snutych wspomnień. Anegdoty są opowiadane czytelnikowi już zaznajomionemu z podstawowym zarysem dalszych zdarzeń, za to łasym na podrzucane tu i ówdzie detale, a także gotowym na zaakceptowanie chronologicznej niesubordynacji narratora. Historia skokowo przechodzi od dzieciństwa spędzonego na wspólnej pracy na rodzinnej plantacji bawełny w Arkansas, przez pierwsze muzyczne sukcesy na scenie muzycznej w Memphis, uzależnienie od narkotyków i początki światowego sukcesu w latach 60., wyprodukowany dla CBS talk-show „Man in Black” dekadę później, usunięcie się w cień i The Highwayman w latach 80., aż po barwne ujęcia życia rodzinnego i odświeżenie kariery dokonane przy udziale Ricka Rubina i albumu „American Recordings” w pierwszej połowie lat 90.

(CC BY-SA 2.0) Tim Petterson / Flickr
(CC BY-SA 2.0) Tim Petterson / Flickr

Album rodzinny

Miejscem, z którego Cash odkopuje na nowo cały plik wspomnień, jest znajdujący się na Jamajce dom w Cinnamon Hill. Tam opowieść wielokrotnie powraca niejako do punktu zerowego, łapie oddech i poddawana jest luźnemu uporządkowaniu. Tam też pojawiają się również pozostali bohaterowie książki, długo jeszcze zanim pojawiają się we właściwej historii – przede wszystkim druga żona Casha, również autorka piosenek country, wokalistka i członkini słynnej folkowej grupy i muzycznego klanu Carter Family, June Carter, którą Cash poślubił po ponad trzynastu latach znajomości. Relacja z June, na której skupia się również biograficzny film „Walk the Line” (2005), wydaje się centralnym punktem książki – bez względu na to, czy akcja rozgrywa się w zachodnich Niemczech, gdzie kilkunastoletni Johnny przebywał po zaciągnięciu się do armii, czy w nielicznych opisach pierwszego małżeństwa. Ta „bezczasowość” przejawia się również w wyjątkowo szczegółowych opisach życia rodzinnego i precyzyjnie zarysowaniu potężnego drzewa genealogicznego klanów Cashów i Carterów. Kiedy Cash podejmuje się charakterystyki każdego z kilkanaściorga dzieci i wnucząt, robi to pietyzmem, ale i nieznośnością znajomych, zabawiających gości na imprezie setkami zdjęć swoich pociech. Zajmuje mu to niemałą część książki. Ciekawiej wypadają anegdoty dotyczące muzycznych przyjaciół, nierzadko muzycznych legend – Elvisa Presleya, Krisa Kristoffersona, Roya Orbisona.

cash

Ocieplanie wizerunku

Nieustanne tonowanie pielęgnowanego przez lata wizerunku „wyjętego spod prawa” – Cash, szczególnie w latach 60. i 70., wzorem niezwykle popularnego wówczas podgatunku outlaw country, uwielbiał pojawiać się na okładach płyt i występować w sesjach zdjęciowych w pełnym stroju kowbojskim, jego największym przebojem stał się więzienny hymn „Folsom Prison Blues”, a znakiem rozpoznawczym koncerty w ośrodkach zamkniętych –, akcentowanie przede wszystkim życia rodzinnego (przy przemilczeniu licznych zdrad) i nieco naiwnie „osobistej” relacji z Bogiem jest przewodnim motywem tej książki. Polskie wydanie firmuje cytat z rozdziału poświęconemu walce artysty z uzależnieniem od amfetaminy. Trudno szukać w „Cashu” barwnych, sensacyjnych opisów kolejnych narkotykowych ekscesów. Owszem, znajdziemy liczne wzmianki o najbardziej medialnych incydentach, takich jak liczne aresztowania czy demolowanie pokojów hotelowych, ale używki nie są centralnym punktem tej historii. „Droga do uzależnienia została dokładnie opisana przez tylu ludzi w minionych latach, że nie wierzę, żeby szczegółowa relacja z mojej strony komukolwiek cokolwiek dała. (…) Teraz jest jedną z wielu opowieści, różni się w detalach, ale schemat, kolejne kroki, rozwój są te same, jak każdego innego uzależnionego” – pisze w pewnym momencie Cash. Dużą część książki wypełnia budowanie mitu powrotu do życia i zdrowia, odbudowanie rodzinnych relacji i wiary.

Można uznać, że nieustanne bicie się w pierś za w większości przemilczane grzechy było częścią pewnej strategii marketingowej, pomyślanej jako sposób na odświeżenie problematycznej w wielu miejscach biografii Casha w kontekście niebanalnego sukcesu „American Recordings” i faktu, że z dnia na dzień dorobek lekko zapomnianego na początku lat 90. muzyka trafił do panteonu amerykańskiej muzyki popularnej. Takiej interpretacji sprzyjałyby bez wątpienia bardzo dyplomatyczne refleksje polityczne (właściwie każdemu prezydent, z którym spotyka się na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat Cash, nie szczędzone są komplementy) i refleksyjny, nostalgiczny ton opowieści. Jest jednak w tej książce pewien rys niepokoju, rozbijający wyłaniające się z niej fantazje. Cash, przykładowo, wcale nie mitologizuje swojego dzieciństwa; zarówno opisując warunki życia i pracy na amerykańskim południu w połowie XX wieku (które kosztowały życie jego tragicznie zmarłego starszego brata), jak i wspominając o trudnej relacji z cierpiącym na chorobę alkoholową ojcem.

Literatura zaangażowana

Co najciekawsze, Cash często dość ostro odcina się –  choć znów robi to raczej na marginesach – od wydawałoby się fundamentalnych aspektów konserwatywnej tożsamości Południa. Bardzo negatywnie odnosi się do wojny w Wietnamie, krytycznie podchodzi do „świętych” dogmatów o bezgranicznej, wolności ekonomicznej, a jeden z pierwszych rozdziałów książki, w którym opisuje napad młodych rabusiów na dom w Cinnamon Hill, gdzie znajdował się wtedy ze swoją rodziną,  staje się pretekstem do luźnych politycznych refleksji na temat społecznych źródeł przestępczości. Oczywiście nie są to polityczne dygresje, które robią wrażenie wobec liberalizmu wielkich miast, ale z perspektywy amerykańskich peryferii, szczególnie w konfrontacji z opisywanym przez Thomasa Franka w „Co z tym Kansas?” neokonserwatywnym backslashem trwającym od końca lat 60., są niewątpliwie warte odnotowania.

„Cash” jest warty lektury nie tylko ze względu na niewątpliwe – chociaż niedoskonałe – walory literackie, ale również z uwagi na kontekst polityczny – wraz z odejściem słynnego „Człowieka w Czerni” i większości barwnie opisanego w tej książce pokolenia, umarła również niereakcyjna, konserwatywna i głęboko religijna tożsamość artystycznego Południa, tak różna od dzisiejszych karykaturalnych idoli Amerykanów z „Duck Dynasty”.

 

Johnny Cash, Cash. Autobiografia, przełożył Adam Pluszka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014, 336 stron.

Jakub Wencel

Student filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się krytyką muzyczną i filmową oraz pisze o grach komputerowych. Publikował teksty między innymi na łamach serwisów i czasopism „Res Publika Nowa”, „Dwutygodnik”, „Krytyka Polityczna”, „Wakat”, „Filmweb”, „Gry-OnLine”, „Polygamia”, „Porcys” „Książę i żebrak”. Wyróżniony w XIV, XV i XVIII edycji Konkursu im. Krzysztofa Mętraka.

Dajemy do myślenia

Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.