Aktualności
Darmowe
RPN
Strona główna
Pastorki: zmiana, której Kościół potrzebuje
4 kwietnia 2026
25 stycznia 2012
Zapiski o czarach i magii Starobinskiego są drugim najciekawszym wątkiem książki, gdyż to właśnie refleksje na ten temat pozwalają autorowi sformułować myśl ogólniejszą dotyczącą współczesnego widza.
Według genewskiego profesora swoista magia opery polega na tym, że pokazuje nam historię, którą już dobrze znamy. Nie chodzi tu więc w żadnym razie o efekt zaskoczenia. Aby przeżyć spektakl operowy należycie, historię, którą obejrzymy, musimy znać na pamięć, szczególnie dobrze pamiętając zakończenie. Bohater, którego losy będziemy śledzić, zbłądzi, da się zwieść złym siłom, sile miłości, zazdrości, pychy czy sile kobiecej przewrotności. A my zboczymy z drogi razem z nim, choć jego los jest przesądzony. Emocje, które będą temu towarzyszyć, są tak silne, ponieważ uwodzi nas muzyka i piękno przedstawienia. Doprowadzają nas do momentu, w którym chcemy, by bohater zbłądził. By dał się ponieść naszej emocji. Przekroczenie granicy, zagubienie się we własnych uczuciach stoi więc u podstaw operowego czaru.
I tu Starobinski widzi problem: w cywilizacji, która panuje nad przestrzenią i w której prowadzi nas GPS, nie grozi nam specjalnie to, że się zgubimy, może tylko w dręczącym śnie. Na jawie nie gubimy drogi, chyba że dla zabawy, na przykład w ciuciubabkę, albo tak, jak to robi jakże wielu podróżników, którzy poszukują jedynie własnych doznań. Nie spotykamy już dzisiaj na ziemi granic dzielących znajome pola od niedostępnego lasu, tereny zamieszkałe od dzikiej głębi kraju – owych kresów, gdzie występowały zjawy. Słowo „czarodziejka” też brzmi dzisiaj staroświecko.

Dysonans pomiędzy emocjonalną przesadą opery, a uczuciowością dzisiejszego widza, w której Starobinski widzi problem, łatwo przekuć na zaletę. Opera według samego autora jest przecież jednym z ostatnich miejsc, a więc miejscem unikalnym, gdzie obcujemy z mitem, z postaciami archetypowymi, do których wciąż nawiązuje nasza kultura i w których wciąż możemy zobaczyć odbicie naszych własnych zachowań. Patetyczny świat oglądany na scenie jest ilustracją zawiłości ludzkiej psychiki. Mózg człowieka, jakaż to opera! pisze w jednym ze swych dzieł Balzac. Zarzut anachroniczności traci swoją siłę, gdy mówimy o zachowaniach i mechanizmach o wymiarze ponadczasowym. Dlatego też Starobinski z wyrzutem mówi o współczesnych reżyserach, którzy bardziej próbują w swych dziełach ukazać samych siebie niż ten element uniwersalny. A to właśnie ten element poddany aktualizacji razem z tekstową oczywistością poematu, przekroczoną przez potęgę muzyki, stwarza czar opery, który Jean Starobinski wyjątkowo wdzięcznie rozłożył na czynniki pierwsze.
***
Jean Starobinski, Czarodziejki, słowo/ obraz terytoria, tłum. Martyna Ochab i Tomasz Swoboda, red. Piotr Kłoczowski, Gdańsk 2011
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.