Kultura
Nowy numer
Strona główna
Świat
Roman Chymkowski: Jak kultura może wzmacniać pozycję Polski w wymiarze państwowym i międzynarodowym?
25 lipca 2026
9 maja 2012
Często zakładamy, że im bardziej ludzkie jest jakieś zachowanie, tym dalej znajduje się ono od jakichkolwiek biologicznych uwarunkowań. O ile jesteśmy skłonni zgodzić się z tym, że percepcja zmysłowa, spożywanie pokarmu czy uprawianie seksu ma bliski związek z biologią gatunku Homo sapiens, o tyle moralność czy sztuka to dla nas czysto kulturowe osiągnięcia, które z biologią nie mają nic wspólnego. Dla osób żywiących takie przekonania książka Gazzanigi może się wydać prowokacyjna. Amerykański psycholog konsekwentnie bowiem naturalizuje przedmiot swoich dociekań, odważnie zaglądając w głąb naszych czaszek, by sprawdzić, co dzieje się w mózgu, gdy rozstrzygamy trudne dylematy etyczne, lub w jaki sposób powstaje wrażenie estetyczne związane z percepcją dzieła malarskiego czy muzyki. Czyż nie jest to odzieranie nas z resztek ludzkiej dumy i godności?

Przez dziesiątki lat antynaturalistyczna humanistyka panicznie obawiała się przyrodoznawczej inwazji. Filozofowie, kulturoznawcy, teoretycy sztuki i socjologowie przyjęli założenie ostro oddzielające naturę od kultury, które z czasem stało się bardziej dogmatem niż podatną na jakąkolwiek korekturę filozoficzną hipotezą. I jak to często bywa z dogmatami, wspomniane założenie stało się nad wyraz siermiężnym orężem w politycznych przepychankach. Kiedy w latach 70 minionego wieku Edward O. Wilson zaproponował socjobiologiczne ujęcie ludzkich zachowań społecznych, humanistyka zareagowała histerycznie, a wybitny zoolog z trudem uniknął agresji ze strony lewicowo nastawionych studentów, którym wszystko, co łączyło człowieka z biologią ewolucyjną kojarzyło się z rasizmem, nazizmem i darwinizmem społecznym. Dziś wiadomo, że idee Wilsona obarczone były licznymi błędami natury teoretycznej, lecz sama próba zbudowania koncepcji wykorzystującej wiedzę biologiczną do rozwiązania problemów szeroko rozumianej humanistyki była odważna i zasługiwała na pochwałę.
Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Synteza wiedzy przyrodoznawczej z humanistyką nie jest tylko i wyłącznie postulatem, lecz odbywa się całkiem realnie w obrębie nauk kognitywnych. Przynosi to zresztą świetne rezultaty, o które poszczególnym dyscyplinom byłoby w pojedynkę dużo trudniej. Prym wiedzie nauka o widzeniu (vision science), zaraz po niej sytuują się badania nad funkcjonowaniem systemów afektywno-emocjonalnych. Spore nadzieje można także wiązać z takim dziedzinami jak neuroetyka, neuroestetyka, a nawet neuroekonomia.
Naturalizacja znacznych połaci humanistyki jest faktem i nie ma już od niej odwrotu. Można się na to obrażać, można także prowadzić ideologiczne wojny w obronie własnego terytorium, lub przyjąć posadę stróża intelektualnego skansenu, lecz w moim przekonaniu nie wzbogaci to nas o nowe, poznawczo wartościowe idee. Lepszą strategią jest chyba włączenie się w ten nurt, bo – jak pokazuje książka Gazzanigi – kognitywistyka to fascynujące multidyscyplinarne przedsięwzięcie, z którego nikt nie zamierza humanistów wykluczać.
***
Michael Gazzaniga, Istota człowieczeństwa, Smak Słowa, 2011.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.