Europa
Kultura
Polityka
Społeczeństwo
Strona główna
Sojusze wyobraźni. Jak kultura buduje wpływ w epoce powrotu siły
1 sierpnia 2026
25 stycznia 2016
Wraz z ostatnim wzrostem napięcia pomiędzy Arabią Saudyjską a Iranem, pojawiło się wiele analiz i prognoz odnośnie ewentualnego konfliktu zbrojnego. Zaostrzoną rywalizację obydwu państw najlepiej jednak określa metafora regionalnej zimnej wojny – stanu, w którym dwa ośrodki siły mają antagonistyczne cele i dążą do konfrontacji, ale z uwagi na zbyt wysokie koszty bezpośredniego starcia, ich konflikt toczy się na płaszczyźnie pozamiltarnej.
Lektura międzynarodowych mediów dostarcza przeglądu całej gamy czynników skłaniających oba państwa do konfliktu. Są pośród nich: rywalizacja sunnicko-szyicka, antagonizm arabsko-perski, geopolityczna rywalizacja o wpływy na Bliskim Wschodzie w dobie redukcji zaangażowania USA czy konkurencja na rynku dostawców ropy naftowej. Do listy tej dodać należy także wewnętrzne czynniki polityczne oddziałujące na elity reżimów w Rijadzie i Teheranie. W obliczu spadków cen ropy naftowej, elity saudyjskie w mniejszym niż dotychczas stopniu będą mogły sięgać do subwencji i dotacji, jako rozwiązywania problemów społecznych królestwa. Stąd silna pokusa konsolidacji społeczeństwa wokół tronu królewskiego dzięki podkreśleniu zagrożenia płynącego ze strony wspólnego wroga – Iranu. W Teheranie natomiast, podpisanie układu o rezygnacji z programu atomowego w zamian za zniesienie sankcji spolaryzowało scenę polityczną i zantagonizowało twardogłowych przedstawicieli reżimu, w rękach których pozostają struktury siłowe kraju, w tym cieszący się niezależnością korpus Pasdaran (Strażników Rewolucji). Wśród części zideologizowanych członków irańskich elit konieczność zawarcia porozumienia z „Wielkim szatanem”, jak nadal określane bywa USA, wytworzyła potrzebę zastąpienia antagonizmu wobec zamorskiego supermocarstwa obrazem wroga bliższego – Arabii Saudyjskiej.
Czy społeczeństwo zagrożone jest przez obecny kształt gospodarki ? O tym w najnowszym numerze Res Publiki Nowej: Szał Bankiera. Zamów go tutaj.
Niewątpliwie silne czynniki sprzyjające rozwojowi konfliktu pomiędzy Arabią Saudyjską a Iranem mitygowane są przez, rzadziej dostrzegane, przeszkody eskalacji. Są nimi: niekompatybilność militarna, immunitet terytorium saudyjskiego, nierównowaga sojuszy oraz wspólnota interesów gospodarczych.
W czasach Zimnej Wojny często wskazywano na nieprzystawalność militarną sił zbrojnych USA i ZSRR, z których ten pierwszy kraj dysponował rozwiniętą flotą i stosunkowo słabą armią lądową, podczas gdy Związek Radziecki, dysponował potężną armią lądową i słabą flotą. Podobną nieprzystawalność sił zbrojnych zaobserwować można pomiędzy adwersarzami znad Zatoki Perskiej. Jednak, o ile w czasie globalnej Zimnej Wojny mówiło się o starciu „wielorybów” ze „słoniami”, o tyle obecnie na Bliskim Wschodzie mówić możemy o antagonizmie „orłów” i „panter”. Arabia Saudyjska dysponuje bowiem wyjątkowo silnym i nowocześnie wyposażonym lotnictwem, natomiast wartość bojowa jej sił lądowych pozostawia sporo do życzenia. Problemy saudyjskich wojsk lądowych nie wynikają ze słabości sprzętowej – armia wyposażona jest w nowoczesne środki bojowe, a wojskowi królestwa lubią podkreślać, że ich siły zbrojne są drugą po NATO najnowocześniejszą armią świata. Słabość sił lądowych królestwa wynika z niskiego morale, braków w wyszkoleniu i logistyce oraz ogólnego braku zaufania do armii pośród saudyjskiego establishmentu. Wojska lądowe rozmieszczone są w wielkich bazach militarnych położonych w oddalaniu od miast królestwa, rzadko kiedy mając możliwość brania udziału w ćwiczeniach czy przemieszczania swoich środków bojowych.
Iran dla odmiany, obłożony od niemal czterech dekad sankcjami dotyczącymi sprzętu militarnego, nie posiada żadnych nowoczesnych samolotów bojowych, a jego siły powietrzne wyposażone są w sprzęt amerykański z lat siedemdziesiątych. Posiada natomiast bardzo liczną i – przynajmniej w części – dobrze wyszkoloną armię lądową. Prócz regularnej armii naziemną siłę bojową Iranu tworzy Korpus Pasdaran, organizacja której celem jest obrona zdobyczy rewolucji islamskiej w kraju i szerzenie jej za granicą. Skryte operacje militarne wchodzącej w skład Korpusu Brygady Al-Kuds, prowadzone na obszarze wielu państw Bliskiego Wschodu, od lat dowodzą skutecznego opanowania rzemiosła przez irańskich dowódców i żołnierzy.
Nieprzystawalność sił zbrojnych nie jest jednak sama w sobie czynnikiem minimalizującym ryzyko konfliktu, staje się nim dopiero, gdy uwzględnimy kolejną cechę regionu: religijny immunitet terytorialny Arabii Saudyjskiej i charakter sojuszy tego kraju. Królestwo bowiem, mając na swoim terytorium dwa święte miejsca islamu – Mekkę i Medynę – postrzegane bywa przez wielu sunnickich muzułmanów jako obszar szczególnie uświęcony. I choć bogaci Saudyjczycy często nie są lubiani przez swoich arabskich pobratymców z Egiptu czy sunnickich współwyznawców z Pakistanu, to w sytuacji zagrożenia uświęconego terytorium, siły zbrojne tych państw będą miały wielkie społeczne poparcie, by przyjść z pomocą królestwu. Zaatakowana bezpośrednio Arabia Saudyjska będzie mogła liczyć na wsparcie także innych sunnickich państw, ale to właśnie długoletnia współpraca militarna z Egiptem oraz wspieranie rozwoju pakistańskiej armii (i broni jądrowej) od lat są priorytetami saudyjskiej dyplomacji. Cecha ta, w połączeniu z formalny tytułem króla Arabii Saudyjskiej – Strażnik Dwóch Świętych Miejsc oraz szczególną rolą Mekki i Medyny w muzułmańskim uniwersum symbolicznym sprawia, że chcąc zaatakować królestwo, Iran skonfrontowany zostałby z potężnym sojuszem, o potencjale przekraczającym po wielokroć jego własny.
Republika Islamska jest w porównaniu z królestwem Saudów osamotniona – poza walczącym o przetrwanie reżimem syryjskim nie ma ona żadnego militarnego sojusznika. Owa „strategiczna samotność” jest od dawna rozpoznaną cechą położenia międzynarodowego Iranu. Świadomość faktycznego braku sojuszników była jednym z głównych powodów dla których Iran ponosił wysokie koszty budowania potencjału nuklearnego i utrzymywał masową armię. Obecnie Iran jest bez broni masowego rażenia i bez sojuszników, co budzi niepokój części elit w Teheranie. Jednak z uwagi na niedostatki saudyjskiej armii lądowej i ściśle defensywny charakter jej sojuszu z Egiptem i Pakistanem, ta słabość Iranu nie staje się szansą dla Arabii Saudyjskiej.
Ostatnim wreszcie czynnikiem powstrzymującym oba mocarstwa przed konfliktem jest wspólnota interesów w zakresie wydobycia i eksportu węglowodorów w Zatoce Perskiej. Ewentualny konflikt zbrojny na akwenie oddzielającym oba państwa pozbawiłby każde z nich zasadniczego dobra, będącego podstawą istnienia ich gospodarek. Pomimo tego, że obydwa kraje mają ograniczone możliwości przesyłu surowca poza akwen Zatoki Perskiej, to ewentualna wojna w tym obszarze byłaby dla obydwu adwersarzy niezmiernie kosztowna. Podobny scenariusz miał już precedens w drugiej fazie wojny iracko-irańskiej w latach 1984-1988 i doprowadził jedynie do wyczerpania przeciwników i przerwania działań wojennych.
Powyższe czynniki wskazują granice możliwej eskalacji konfliktu irańsko-saudyjskiego. Istnieje szereg uwarunkowań motywujących obydwa reżimy do utrzymywania stanu wrogości. Równie wiele czynników ma równocześnie charakter powstrzymujący wybuch konfliktu militarnego w pełnej skali. W tej sytuacji, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem pozostaje kontynuacja zimnej wojny, ze wszystkimi jej cechami charakterystycznymi: wojnami zastępczymi, agresywnymi operacjami służb specjalnych oraz próbami delegitymizacji przeciwnika w oczach opinii międzynarodowej.
Łukasz Fyderek – doktor politologii, specjalizujący się w problematyce bliskowschodniej. Jest adiunktem w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Analizy i publicystyka od ludzi dla ludzi. Wesprzyj niezależne polskie media.